#Alive (2020)

Twórcy kina wyeksploatowali tematykę apokalipsy zombie praktycznie do cna. Ciężko już znaleźć w kroczących (bądź biegających) żywych trupach coś, co potrafi jeszcze przykuć wybrednego widza do ekranu. Ostatnimi czasy udaje się to twórcom spoza Stanów Zjednoczonych, szczególnie z krajów takich jak Korea Południowa. To właśnie tam powstały przebojowe i wysokobudżetowe Zombie Express (2016), Lament (2016) czy fantastyczny serial Kingdom (2018-).

#Alive stawka jest z pozoru o wiele mniejsza a cała historia bardziej intymna. Oglądaliście naprawdę udany francuski horror Noc pożera świat (2018)? Netflix do spółki z południowokoreańskim reżyserem Il-hyeong Cho nakręcił film wręcz bliźniaczy. Za to idealnie wpisujący się w postpandemiczny klimat oraz sprawnie wykorzystujący wszechobecne media społecznościowe.

Jun-u (Yoo Ah-In) spędza kolejne godziny z życia na graniu w gry komputerowe ze znajomymi. Pewnego ranka budzi go przetaczająca się przez jego osiedle epidemia tajemniczego wirusa zmieniającego ludzi w łaknące mięsa zombie. Traci kontakt z rodziną, otaczająca go technologia staje się bezużyteczna, a z lakonicznych komunikatów wojska dowiaduje się, że musi szczelnie zaryglować drzwi. Mijają kolejne dni a nasz bohater cierpiąc z powodu głodu i braku nadziei na ratunek postanawia… odebrać sobie życie. Na całe szczęście przed auto-egzekucją ratuje go niespodziewanie sąsiadka z naprzeciwka, Yu-bin (Park Shin-Hye).

Twórcy szybko rujnują oparty na technologii świat młodego, uzależnionego od cyberprzestrzeni człowieka. Jest tutaj nawet śmieszna scena, w której bohater próbuje odpalić rządową aplikację do komunikowania się wymagającą podpięcie słuchawek robiących za odbiornik radiowy. Pech chce, że cały sprzęt grający jest bezprzewodowy. Kiedy jest w pełni sprawna, technologia potrafi znaleźć odpowiedź na każdy problem. Ale co wtedy, kiedy okazuje się ona przestarzała i niefunkcjonalna?

Wtedy też nasz bohater wyciąga z barku whisky ojca i upija się samotnie, obserwując z okna na puste ulice. I patrząc na wielu znajomych czy nas samych spędzających w odosobnieniu kwarantannę nie sposób nie odczuć, że jest to najbardziej ludzka reakcja, jaką możemy sobie wyobrazić. Będąc w uścisku samotności i z przekonaniem, że jest on ostatnim żywym człowiekiem na ziemi, Jun-u desperacko szuka jakichkolwiek bodźców mogących przynieść ulgę.

I wtedy pojawia się Yu-bin a ostatnie słowa matki, nakazujące Jun-u przeżycie, odzyskują pełnię mocy. Używając sztuczek rodem z Goonies (1985), takich jak krótkofalówki czy rozwieszone między oknami linki, dwójka bohaterów zyskuje nową, mocniejszą motywację, aby zmierzyć się z zaistniałą sytuacją. Nie jest to najlepiej napisana historia miłosna, ale jako dramatyczna lokomotywa filmu naprawdę daje radę.

Bo #Alive nie polega na efekciarskiej walce z nieumarłymi, a ci są tutaj praktycznie kalką tych ze wspomnianego Zombie Express. Są szybkie, silne, a zalane krwią oczy świadczą o nie tylko o nieludzkiej furii, ale również o tempie, z jakim choroba postępuje w ciele takiego nieszczęśnika. Bohaterowie przekradają się za ich plecami, budują zapory oraz pułapki i cały czas uciekają. Zdecydowanie więcej tutaj Romero niż Zacka Snyndera.

Dlatego też nie ma co liczyć na jakieś przesadne gore czy efekty specjalne. Na dodatek zombie zachowały pewne wzorce zachowań z poprzedniego życia. Dlatego też nieumarły strażak, widząc linę zwisająca z balkonu jednego z bohaterów, szybko podejmie się wspinaczki, a klamki u drzwi nie stanowią dla na pierwszy rzut oka zdziczałej hordy, żadnego problemu.

Cho chce nam raczej opowiedzieć historię samotności, która tak łatwo potrafi rozpuścić znajdujące się w nas człowieczeństwo. Co jakiś czas wyskoczy ukryty w cieniu potwór, powodując to, że widz podskoczy nerwowo w fotelu. Jednak to kibicowanie postaciom, które starają się iść naprzód bez względu na stawkę, jaką daje nam film, jest jego największą siłą. I to właśnie czyni go naprawdę świeżym na rynku wielu mu podobnych produkcji z kanibalistycznymi trupami.

Oryginalny tytuł: #Sal-a-iss-da

Produkcja: Korea Południowa, 2020

Dystrybucja w Polsce: Netflix 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *