Cold Blooded Beast (1971)

O włoskim kinie giallo mieliście już okazję u nas czytać w tekście, który przygotował mój kolega Oskar (klik!). Wspomnę tylko po krótce, że gatunek przechodził właściwie kilka faz. Pierwsza rozpoczyna się wraz z nakręceniem przez Mario Bavę filmu The Girl Who Knew Too Much (1963). Reżyser rok później w 1964 roku nakręcił Blood And Black Lace (1964), który był szablonowym i wręcz wzorowym przykładem tego, co najlepsze w stylistyce giallo. Morderca w czarnych rękawicach szlachtujący piękne kobiety. Pod koniec lat 60. gatunek powoli zaczął wygasać. Warto wspomnieć filmy Umberto Lenziego Paranoia (1969), A Quiet Place to Kill (1970) czy Sweet Body of Deborah (1968) w reżyserii Romolo Girolamiego. Historie często dotykały tematyki zdrady, szantażu i ewentualnie mało efektownych morderstw.

Tak samo, jak Hercules (1958) ze Steevem Reevesem był punktem zapalnym dla gatunku kina sandałowego, czy Za garść dolarów (1964) z Clintem Eastwoodem dla spaghetti westernu, tak dla kina giallo był to Ptak o kryształowym upierzeniu 1970 autorstwa Dario Argento. Film stał się tak popularny za granicą, że wywołał prawdziwy boom w branży filmowej. Pomijając fakt, że włoska kinematografia miała już wtedy słynnego Felliniego czy Pasoliniego, postanowiono wykorzystać trend. Włosi zaczęli prześcigać się w kręceniu filmów o wymyślnych tytułach ze zwierzętami i liczbami w tytułach (co często nie miał żadnego związku z fabułą). I właśnie wtedy w roku 1971 pojawia się wciąż mało znany Fernando Di Leo.

W roku 1969 kręcąc Naked Violence, który rozpoczyna brutalna scena molestowania i gwałtu nauczycielki przez młodocianych zwyrodnialców w szkolnej klasie, Di Leo wkroczył do branży na dobre. Reżyser znany z późniejszych pełnych przemocy produkcji kryminalnych poliziotteschi ma na swoim koncie tylko jedno giallo. Mimo iż do nakręcenia Cold Blooded Beast (znany również jako Slaughter Hotel) zainspirował go wspomniany wcześniej film Dario Argento, to produkcja wcale go nie przypomina.

Rosalba Neri ukazuje swe wdzięki

Łatwo zauważyć, że film mocno naciąga ramy gatunku. Di Leo skupia się bardziej na brutalności i eksponuje wdzięki atrakcyjnych aktorek niż na samym wątku fabularnym, zagadce i stylistyce artystycznej cechującej kino giallo. Pierwsza rzecz to inspiracje popularnym dekadę wcześniej włoskim nurtem gotyckiego horroru. Morderca wykorzystuje do zabójstw średniowieczne rekwizyty jak topory czy sztylety. Druga sprawa to specyficzny sposób kręcenia, często z ręki. Kamera trzęsie się, podjeżdża pod ciekawym kątem, co daje naprawdę świetny efekt surowości. Widać to wyraźniej w późniejszych filmach policyjnych Di Leo.

Rzecz dzieje się w nieokreślonym czasie i miejscu w placówce psychiatrycznej mieszczącej się w starej posiadłości z imponującym ogrodem. Przebywające na jej terenie pacjentki cierpią m.in. na agorafobię, ale też leczą się choćby z niepohamowanej chęci uprawiania miłości. Miejscem zarządza znany i ceniony doktor Osterman, którego wspiera Francis Clay (w tej roli legendarny Klaus Kinski). Nie przypomina ono w żadnym razie typowego szpitala. Zaczyna dochodzić do zbrodni, które powtarzają się, wywołując panikę pośród pensjonariuszy i personelu…

Scenariusz jest tak naprawdę absurdalny, ale w niczym to nie przeszkadza. Miejsce bardziej przypomina jakiś hotel, w którym cały czas mają miejsce przeróżne igraszki erotyczne. Jedna z pacjentek nawiązuje relację miłosną z pielęgniarką, która ochoczo masuje jej gładkie, czarnoskóre ciało lub pomaga w ciepłej kąpieli. Pacjentka cierpiąca na nimfomanię (w tej roli skupiająca całą uwagę widza na sobie piękna Rosalba Neri) wieczorami biega do pobliskiej szklarni, by wykorzystać ogrodnika. W międzyczasie każdej nocy dziewczęta miewają sny erotyczne, co idzie w parze z mimowolną masturbacją (co ukazuje dość graficznie Di Leo). A na terenie przybytku biega psychopata w czarnych rękawiczkach ze średniowiecznym toporem, tu i ówdzie odrąbując głowy.

Jak już wspominałem, było to pierwsze i ostatnie podejście reżysera do gatunku, a jak sam wspominał nie był wcale zadowolony z efektu. Chciał po prostu spróbować swych sił przy thrillerze i zobaczyć co wyjdzie, a efekt jest, jaki widać. Momentami można zauważyć naleciałości stylistyki hiszpańskiego reżysera Jesusa Franco, mistrza golizny. Może też dlatego, że na ekranie widzimy Klausa Kinskiego i Margaret Lee, którzy występowali również u niego. Polecam z całych sił obejrzenie Venus in Furs (1969). Swoją drogą para wystąpiła razem w 11 filmach i widać między nimi pewne porozumienie na planie.

Imponującą willę i jej otoczenie wykorzystano wcześniej w kilku włoskich horrorach z lat 60. Wspomnę o The Murder Clinic (1966) oraz The Horrible Dr. Hichcock (1962). Resztę zdjęć nakręcono w studiu w Rzymie, w tym samym miejscu, gdzie powstawały filmy takie jak westerny Django (1966) i Człowiek zwany Ciszą (1968), Inferno (1980) rezyserii Dario Argento czy giallo So Sweet, So Dead (1972) i The Case of The Bloody Iris (1972).

Film jest naprawdę bardzo klimatyczny. Atmosfera tajemniczości, niedająca nam spokoju zagadka i typowanie mordercy, piękne seksowne aktorki w negliżu oraz fantastyczny motyw muzyczny sprawiają, że gorąco polecam sprawdzić ten tytuł. Fernando Di Leo słynął z szokujących scen i taka właśnie jest końcówka Cold Blooded Beast. To trzeba po prostu zobaczyć na własne oczy.

Zaprezentowana w wersji Blu-Ray przez firmę 88 Films wersja jest najdłuższą dostępną na rynku. Film trwa 97 minut i został sklejony z wielu kopii m.in. sceny erotyczne wycięto z francuskiego wydania z kasety wideo lub niemieckich wydań. Widać to podczas seansu, gdy nagle angielski dubbing zmienia się na niemiecki, a kolorystyka lekko odbiega od reszty.

Oryginalny tytuł: La bestia uccide a sangue freddo

Produkcja: Włochy, 1971

Dystrybucja w Polsce: BRAK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *