Born of Fire (1987)

Film staje się dziełem kultowym (chodzi o angielskie znaczenie „cult movie”), jeśli początkowo przechodzi bez echa, natomiast po latach znajduje oddane grono odbiorców, którzy chwalą go na każdym kroku i nie pozwalają mu odejść w niepamięć. Dzieła te bardzo często były niezrozumiane w czasie swojej premiery, możliwe też, że wyprzedzały swoje czasy lub po prostu nie trafiły w gusta ówczesnej widowni.

Elementem łączącym te obrazy najczęściej jest jakiś pierwiastek oryginalności. Może to być połączenie dwóch zdających się nie pasować gatunków, np. horroru z musicalem (The Rocky Horror Picture Show (1975)), czy też nagromadzenie surrealistycznych wizji (filmy Jodorowsky’ego). Niestety zdarza się także, że filmy zasługujące na otoczenie kultem popadają w zapomnienie i nigdy nie mogą się cieszyć renomą, na jaką zasługują.

Tak jest właśnie w przypadku Born of Fire z 1987 roku. Jest to produkcja brytyjska, która jest bodajże jedynym horrorem prawdziwie islamskim. Nie mam tu na myśli negatywnych konotacji czy drobnych nawiązań. Film ten jest głęboko zakorzeniony w arabskich wierzeniach, do tego stopnia, że dla przeciętnego widza staje się on niezrozumiały, a symbolika staje się jasna dopiero po przeszukaniu odmętów internetu.

Fabuła jest dość prosta. Brytyjski flecista dręczony dziwnymi wizjami zostaje wciągnięty przez tajemniczą kobietę, pracownicę centrum astronomicznego, w sprawę śmierci jego ojca, który to zmarł w Turcji podczas poszukiwań Mistrza Muzyki. Wszystko to związane jest z nagłym wybuchem nieaktywnego wulkanu i zjawiskami mu towarzyszącymi. Główny bohater wyrusza w podróż, żeby samemu odnaleźć tajemniczą postać i poznać prawdę o własnej rodzinie.

Historia jest tu tylko pretekstem, aby pokazać, w bardzo surrealistyczny sposób, wierzenia islamskie dotyczące dżinów, demonów oraz siły muzyki. Główny bohater toczy bój z siłami, których nie rozumie, wspierany przez zdeformowanego niemowę, zwanego Cichym. Jest to alegoryczny bój dobra ze złem, ludzkości z Diabłem. Zło jest reprezentowane przez wszechobecny ogień, z którego zrodził się Dżin oraz przez samego Diabła, który w jednej ze scen strzela ogniem z oczu.

Natłoczenie wizji i surrealistycznych obrazów może wprowadzić widza w osłupienie. Jest to efekt zamierzony, ściśle związany z nieznajomością wierzeń i symboliki islamskiej. Obrazy te są jednak niesamowicie piękne i sprawiają, że widz jest pod ogromnym wrażeniem plastyczności filmu. Zdjęcia są fantastyczne i aż dziw bierze, że większość utalentowanej ekipy zakończyła swoją karierę na zaledwie kilku tytułach.

Born of Fire jest filmem zasługującym na status dzieła kultowego, został jednak on kompletnie zapomniany. W dobie fascynacji retro powinien zostać odkopany i otoczony kultem, który mu się należy.

Oryginalny tytuł: Born of Fire

Produkcja: Wielka Brytania, 1987

Dystrybucja w Polsce: BRAK

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *