Wiadro Krwi (1959)

Nie każdy urodził się artystą, niestety. Choć wielu twierdzi, iż kreatywność i talent można szlifować od dziecka, by osiągnąć kiedyś perfekcję, to jest to niebywale trudne. Takim właśnie artystą, podziwianym i szanowanym człowiekiem, zapragnął być nie do końca rozgarnięty kelner Walter.

Pracując wieczorami w lokalu, stykał się na co dzień z zadufanymi w sobie artystami, cytującymi poematy i pijącymi najdroższe drinki. Pragnienie stania się słynnym twórcą było tak silne, że aby wzbudzić poklask i zainteresowanie pięknej Carli, Walter postanowił wykorzystać martwe ciała do tworzenia figur z gliny. Jego pierwszą przypadkową ofiarą został kot sąsiadki Franky…

Roger Corman to legenda kina klasy B, gruba ryba jeśli chodzi o ówczesne kino eksploatacji. Jego filmy królowały w amerykańskich kinach samochodowych, przyciągając gawiedź przed ekrany co raz to bardziej kontrowersyjnymi tematami. Tym razem Corman wyreżyserował trafną satyrę na środowisko artystyczne.

Wiadro Krwi to sympatyczna czarna komedia, pełna sarkastycznych uwag uderzających wprost w artystyczny krąg bufonów. Nie ma w filmie krwi oraz brutalnych scen, większości widz musi się domyślić i narysować sobie wszystko w wyobraźni. Momentami jest makabrycznie, gdy np. krew kapie ciurkiem do wiaderka z ciała ukrytego pod sufitem (stąd chyba tytuł Wiadro Krwi).

Scenariusz do filmu napisał Charles B. Griffith, znany koneserom kina grozy ze słynnego Sklepiku z Horrorami (1960). Podczas seansu przypomniał mi się film Color Me Blood Red (1965), w którym artysta malarz używał ludzkiej krwi jako unikatowego odcienia używanego podczas pracy nad swoimi dziełami plastycznymi.

Tym razem jednak mamy do czynienia z rzeźbiarzem, silnie pragnącym chwały i rozgłosu, pragnącym zostać nieśmiertelnym jak wielu dawnych mistrzów. Dużym plusem filmu jest jego krótki czas trwania oraz wciągająca historia. Polecam koneserom czarno-białych kadrów lubiących stare kino eksploatacji.

Oryginalny tytuł: A Bucked of Blood

Produkcja: USA, 1959

Dystrybucja w Polsce: BRAK

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *