Potwór czy robot? Co nawiedziło miasteczko Flatwoods?

W nocy 12 września 1952 roku coś przerażającego spadło na małe miasteczko Flatwoods w Zachodniej Wirginii. Co to było, do dziś pozostaje tajemnicą. To, co można stwierdzić na pewno, to to, że było to ohydne, wywołujące strach stworzenie, które nazwano Potworem z Flatwood.

Położone w hrabstwie Braxton i znane z malowniczego, mocno zalesionego krajobrazu Flatwoods jest małym miastem – wynika to z faktu, że obecnie liczy mniej niż czterysta osób. Jednak w 1952 roku było ich jeszcze mniej. Jednak tamtej nocy populacja miasta została zasilona przez jednego gościa z… cóż… nikt tak naprawdę nie wie skąd. Wszystko wydarzyło się pewnego ciepłego wieczora, grupa chłopców z Flatwoods grała w piłkę nożną na miejskim boisku szkolnym, kiedy nagle zamarli na widok jasno oświetlonego, ognistego obiektu, który wystrzelił nad ich głowami. Chłopcy byli pewni, że przedmiot wyglądał na okrągły lub jajowaty.

Gdy oszołomione dzieci patrzyły z podziwem na to dziwne zjawisko, zobaczyły, że obiekt zaczyna opadać z dużą prędkością na jedno z największych wzgórz Flatwoods. Jak na dzieciaki przystało, chłopcy zobaczyli w tym początek wielkiej przygody. Chłopcy z kobietą o imieniu Kathleen Maya oraz niedawno wcielonym do armii amerykańskiej Eugene Lemon udali się na miejsce katastrofy. Nie minęło wiele czasu, zanim grupa dotarła do wspomnianego wzgórza. Pierwszą rzeczą, którą zauważyli, gdy dotarli do szczytu, było coś jasno oświetlonego wśród drzew. Co to było, nikt nie miał pojęcia. Ale najwyraźniej nie były to światła wiejskiej chatki, ciężarówki ani samochodu. Nagle powietrze wypełniło się obrzydliwym zapachem – podobnym do siarki. Kiedy przestrzeń wokół nich wypełniła się dziwnym, skwierczącym dźwiękiem, grupa dostrzegła parę zbliżających się do niej, jaskrawoczerwonych oczu. Kathleen May była na tyle przytomna, by zabrać ze sobą latarkę i szybko skierowała ją na oczy. Robiąc to, wszyscy ujrzeli ohydne stworzenie patrzące na nich przerażającymi oczyma.

Rysunek przedstawiający to, co widzieli świadkowie z Flatwoods, Fot. history.com

Przed przerażoną grupą dzieciaków i dwójką dorosłych majaczył teraz unoszący się w powietrzu potwór. Wydawał się mieć humanoidalny kształt i na głowie miał coś w rodzaju dużego, czarnego kaptura, co nadawało mu wygląd przypominający figurę „asa pik”. Co dziwne, w jego kanciastej, dolnej połowie widoczne były wystające przewody i kable. Kwestia doprowadziła badaczy latających spodków do teorii, że potwór został zamknięty w jakimś zdalnie sterowanym pojeździe. Gdy stworzenie zwróciło uwagę na grupę i z dzikością w oczach wystrzeliło świetliste promienie ze swoich ślepi, ekipa nagle przestał być tak odważna i nie czkając, co wydarzy się dalej, uciekli co sił w nogach.

Kathleen May szybko wezwała lokalną policję, która, co dość intrygujące, była zajęta odpowiadaniem na doniesienia o czymś, co określano jako „katastrofę lotniczą”. Okazuje się, że nigdy nie znaleziono rozbitego samolotu. W związku z tym, że Flatwoods było i nadal jest bardzo małym miastem, szybko rozeszła się wieść o tym, co się wydarzyło tej feralnej nocy. Lokalne media szybko podłapały temat, a nawet Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych zainteresowały się tymi dziwnymi wydarzeniami. Pomimo intensywnych dochodzeń przeprowadzonych przez prasę i wojsko, tajemnica potwora z Flatwoods nigdy nie została rozwiązana w sposób satysfakcjonujący. Stworzenie rozpłynęło się w powietrzu, zanim ktokolwiek inny pojawił się na miejscu zdarzenia. Zdecydowanie interesującym jest fakt, że Flatwood znajduje się tylko około 125 mil od miasta Point Pleasant w Zachodniej Wirginii, gdzie od 1966 do 1967 roku zaobserwowano kolejnego czerwonookiego potwora, Mothman (z ang. Człowieka-ćmę).

Źródło: mysteriousuniverse.org

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *