Anioł śmierci (1987)

Patrząc na nazwiska twórców Anioła śmierci (1987) wiedziałem mniej więcej, czego mogę się spodziewać. Zwłaszcza że rok produkcji to późne lata 80-te, czyli właściwie późny okres kariery Jesusa Franco, okres kiczu i tandety. Andrea Bianchi to sławetna postać, która spłodziła dla nas wybitne dzieło trashowego kina zombie Burial Ground (1981), które kiedyś już dla Was recenzowałem.

Jeśli jeszcze nie widzieliście, to proszę czym prędzej odrobić lekcje! Tym razem obaj Panowie wzięli na tapetę wątek nazistowski, a dokładniej kwestię polowania na owych zwyrodnialców wojennych. Mamy więc do czynienia z gniotem klasy B w klimacie akcji, strzelanin i wybuchów.

W filmie obserwujemy działania żydowskiej bojówki tropiącej zbiegłych z III Rzeszy nazistów na terenie Ameryki Południowej. Głównym celem owych najemników jest odnalezienie i dostarczenie żywego, (nie)słynnego Josepha Mengele, który pod zmienioną tożsamością kontynuuje swoje eksperymenty na ludziach i zwierzętach gdzieś głęboko w dżungli. Ma też chętkę na atrakcyjne dziewice, a gdy jedna z nich ucieka i przekazuje informacje tropiącym go ludziom, robi się niewesoło…

Co będzie działo się dalej, możemy się domyślić. Dużo strzelania, podchodów, bijatyki, aczkolwiek wszystko totalnie tandetne, denne, wręcz irytujące. Brakuje rozmachu, wybuchy są raczej mało efektowne, nie wspomnę o braku konkretnie sfilmowanych pościgów, a strzelaniny – brak słów. W obsadzie drewniany Chris Mitchum, częsty bywalec planów filmowych u europejskich czy filipińskich twórców kina klasy gorszej.

W roli doktora Howard Vernon, czyli swoista legenda jeśli chodzi o euro horror i ogółem kinematografię. Warto prześledzić losy owej postaci, a zapewniam Was, że ma bogaty dorobek. Współpracował z Jesusem Franco wielokrotnie. W roli drugoplanowej Fernando Ray, równie znana postać i bardzo sympatyczny brodacz. Oglądając miałem wrażenie, że film nakręcony został przypadkowo, w formie zabicia czasu podczas urlopu w ciepłych krajach. Panowie wpadli na jakiś pomysł przy wieczornym drinku, następnie rano chwycili za kamery.

Cóż mogę napisać, film wpadł mi w ręce całkowicie przypadkiem, a obejrzałem skuszony interesującą tematyką. Jak wiadomo po zakończeniu II Wojny Światowej doszło do tzw. Operacji Paper Clip, w wyniku której przerzucano w tajemnicy prominentne nazistowskie persony na Zachód. Do dziś dawni kaci są ścigani i doprowadzani przed oblicze Temidy, pomimo wieku ponad 90 lat. Srogo się zawiodłem otrzymując drętwy zakalec, przy którym ciężko nie zasnąć. Postacie są pozbawione jakichkolwiek emocji i ani im tu kibicować, ani współczuć. Po prostu marzyłem, by ten koszmar już się skończył. Jak się skończył? Sprawdźcie sami!

Oryginalny tytuł: Commando Mengele

Produkcja: Francja, 1987

Dystrybucja w Polsce: BRAK

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *