Wes Craven – koszmary warte miliony

„Wspaniałe horrory nie zdobywają Oscarów” — mówił wizjoner filmowej grozy Wes Craven. Zamiast zgarniania wielkich nagród zarabiał pieniądze. 

Wes Craven, a tak naprawdę to Wesley Earl Craven, urodził się 2 sierpnia 1939 w Cleveland w stanie Ohio. W 1963 roku ukończył on studia licencjackie w Wheaton College w Illinois, a rok później uzyskał tytuł magistra literatury i filozofii na Johns Hopkins University (Baltimore, Maryland). Wykładał w Westminster College (New Wilmington, Pensylwania) i następnie w Clarkson College (Poczdam, Nowy Jork). Spędził również rok jako nauczyciel w liceum, by później podjąć swoją pierwszą pracę w przemyśle filmowym jako posłaniec. Zanim usiadł na reżyserskim stołku, Craven bawił się między innymi w montaż dźwięku.

Wychowany w surowym, baptystycznym domu, w którym nie wolno mu było nawet oglądać większości filmów, Craven stracił ojca w wieku pięciu lat. Było to wychowanie pełne rygorystycznego przestrzegania zasad, ale brutalnie przerwane śmiercią najbliższej osoby, które zaszczepiło w małym Cravenie poczucie, że ​​świat jest miejscem, w którym przemoc i chaos czaiły się tuż pod powierzchnią codziennego życia. Na studiach cały czas ciągnęło go w stronę pisania. Pielęgnując sfrustrowane ambicje twórcze, skończył pracę nad filmem krótkometrażowym i bez reszty zakochał się w tworzeniu filmów. Porzucił więc pracę jako nauczyciel, przeniósł żonę i dwójkę dzieci do Nowego Jorku i wkrótce znalazł stałą pracę w kwitnącym wówczas przemyśle pornograficznym. Tam poznał Seana S. Cunninghama, późniejszego twórcę filmu Piątek 13-tego (1980), który zachęcił Cravena do przekucia niepokoju swojego fundamentalistycznego wychowania w kino grozy.

Dziewczęta w łapach bandy psychopatów w „Ostatnim domu po lewej” (1972), reż. Wes Craven. Fot. filmdaze.net

Craven w 1972 roku odpowiedział na wyzwanie rzucone przez Cunninghama filmem Ostatni dom po lewej, brutalnym i sadystycznym dziełem o zemście inspirowanym Źródłem (1960) Ingmara Bergmana, nakręconym jednak przy znacznie mniejszym budżecie. Stał się hitem z gatunku niezależnego horroru, będąc na czarnej liście wydawniczej w Wielkiej Brytanii aż do 2002 roku, a Craven podążył za ciosem z Wzgórza mają oczy (1977), kolejnym obrazem eksploatacji opowiadającym o rodzinie zaatakowanej przez grupę kanibali na pustyni Nevada. Po nakręceniu niskobudżetowego Śmiertelnego błogosławieństwa (1981), Craven w końcu dostał szansę na swój pierwszy wysokobudżetowy film, Potwór z bagien (1982), historię opartą na popularnej postaci z uniwersum DC Comics. Pomimo całkiem obiecującego startu w kinie manistreamu, film ten nie odniósł kasowego sukcesu.

Brak komercyjnego sukcesu Potwora z bagien oraz Wzgórza mają oczy II (1984) sprawił, że Craven musiał znaleć coś, co podbije jego wartość jako twórcy kina grozy. Na pomysł nakręcenia Koszmaru z Ulicy Wiązów wpadł po przeczytaniu artykułu w LA Times o rodzinie, która przeżyła wojnę w Kambodży i znalazła schronienie w Stanach Zjednoczonych. Jednak najmłodszego członka rodziny wciąż nawiedzały senne koszmary. Craven mówił o tym w słowach:

Powiedział rodzicom, że boi się, że jeśli zaśnie, dopadnie go to, co go ściga, więc starał się nie zasnąć całymi nocami. Kiedy w końcu zasnął, jego rodzice myśleli, że kryzys się skończył. Potem usłyszeli krzyki w środku nocy. Zanim do niego dotarli, był już martwy. Zginął w środku koszmaru. Oto młodzieniec mający wizję horroru, któremu wszyscy starsi zaprzeczali. Stało się to centralną linią Koszmaru na Ulicy Wiązów„.

Freddy w „Koszmarze z Ulicy Wiązów” (1984), reż. Wes Craven. Fot. screenrant.com

Pochodzenie samego Freddy’ego Kruegera jest również mrożącą krew w żyłach historią o bardziej psychologicznym podłożu. Potwór wykreowany przez Wesa był inspirowany Nosferatu Klausa Kinskiego oraz wszystkimi potworami, które stworzył Lon Chaney. Sposób, w jaki Freddy zawsze stoi z szeroko rozstawionymi nogami, był czymś, co ukradł Jamesowi Cagneyowi – poza, która oznacza czystą moc. Ludzie zastanawiają się, dlaczego Freddy ma tę dziwną postawę z przygarbionym prawym ramieniem, ale to dlatego, że pazur był tak ciężki, że obciążał aktora. Freddy wyglądał wręcz jak kowboj sięgający po swoją broń. Sama aparycja anty-bohatera zrodziła się z przykrych wspomnień samego twórcy, kiedy podejrzanie ubrany typ z poparzoną twarzą czaił się w okolicy jego domu.

Craven stał się w zasadzie ojcem nowożytnego horroru, zawsze spokojny i uroczy w wywiadach, troskliwy zarówno o rzeczy, które chciał odkryć w swoich filmach, jak te służące do mówienia o lękach społecznych poprzez sztukę. To właśnie sprawiało, że tak bolesnym było obserwowanie kolejnej dekady, gdy jego prace jak w kalejdoskopie zmieniały się od intrygujących (Wąż i tęcza (1988)), przez nierówne (Przyjaźń na śmierć i życie (1986)) do desperackich prób ratowania imienia (Shocker (1989)). Ale pomimo okresu komercyjnej posuchy nie można było zaprzeczyć, że jego szalona wyobraźnia nie zmieniła gatunku. Nie tylko New Line Cinema wyprodukowała całą masę sequeli Koszmaru – Craven wyreżyserował tylko dwa z dziewięciu filmów z serii – ale inne studia również próbowały skopiować surrealizm z Ulicy Wiązów w nadziei na stworzenie własnych przebojowych serii.

Ponieważ moda na slashery była już prawie martwa i pogrzebana (heh) na początku lat 90., wielu filmowców przeszłoby do innych tematów, ale Craven starając się zrozumieć, dlaczego coś nas przerażało, wiedział, że następnym punktem do będzie związanie horroru z samymi widzami. Jego pierwszym krokiem w meta-kino był Nowy koszmar Wesa Cravena (1994), film obracający się wokół idei, że ludzie, którzy nakręcili oryginalny Koszmar z Ulicy Wiązów byli ścigani przez nową wersję Freddy’ego. Ale pomysł ten wszedł w życie w 1996 roku. To właśnie był pierwszy krok, by Craven powtórnie był odopwiedzialny za renesans kina grozy…

Ikoniczny morderca z serii „Krzyk”. Fot. londonhorrorsociety.co.uk

Napisany przez Kevina Williamsona Krzyk był zabawnym i przerażającym filmem o horrorach, który z radością bawił się konwencjami gatunku. To był niesamowity hit, i tak, jak 10 lat wcześniej Craven odkrył, że jest odpowiedzialny za nowy rodzaj horroru. Tym razem jednak pozostał blisko związany z materiałem, reżyserując wszystkie cztery filmy serii Krzyk i wykorzystując swój sukces, aby rozgałęzić się na różne gatunki, próbując swoich sił w dramacie z Meryl Streep (Koncert na 50 serc (1999)) i udowodnił, że ma w umie jeszcze nakręcić trzymający w napięciu thriller pod postacią Red Eye z 2005 roku. To właśnie był pierwszy krok, by Craven powrócił w całej swej chwale.

Craven nigdy nie był najbardziej konsekwentnym filmowcem, a obok Krzyku czy Koszmaru istnieje przecież Obcy w naszym domu (1978) czy Zaproszenie do piekła (1984). Ale przez cały ten czas Wes Craven zachowywał to samo ciepłe, ojcowskie oblicze. Zawsze przemyślany i rozważny twórca filmowy z sympatią do wielkich artystów tego medium, który usilnie starał się w każdy możliwy sposób wnieść do gatunku swoje najlepsze pomysły.

W ciszy walczył z rakiem mózgu, ale nigdy nie wydawał się być zajęty czymś innym, niż filmem. Głównie jako producent, scenarzysta czy po prostu dobry doradzca. Zmarł w wieku 76 lat w swoim domu w Los Angeles. Żegnało go wielu ludzi, a aktorka Courtney Cox, która wystąpiła w czterech odsłonach filmowej serii Krzyk, skitowała smutną wiadomość słowami:

Dziś świat stracił wielkiego człowieka, mojego przyjaciela i mentora, Wesa Cravena„.

Źródło:

theverge.com/

bbc.com/

britannica.com/

theguardian.com/

vulture.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.