Candyman (2021)

Mimo że chciałem obejrzeć nowe wcielenie Candymana w kinie, seans ten jakoś umknął mi w okolicach premiery. Na całe szczęście tytuł ten znalazł się w repertuarze tegorocznego maratonu Halloween mojego lokalnego kina, więc zaległości nadrobiłem, że tak powiem prawilnie – na dużym ekranie. I wiele nasłuchałem się przed seansem, jaki to ten Candyman jest o słaby, płytki i wręcz rasistowski. Wiecie co? Po raz kolejny nauczyłem się nie ufać ludzkim gustom!

Jestem fanem oryginalnego Candymana z 1992 roku w reżyserii Bernarda Rose. To klasyczny, miejski horror, który dał afroamerykańskiej społeczności swojego, popkulturowego potwora. W końcu wcielający się w paranormalnego mordercę Tony Todd zagościł na stałe w panteonie filmowych killerów! A pamiętajmy, że oryginalne opowiadanie Clive’a Barkera The Forbidden opowiadało wyłącznie o białych ludziach i działo się na ulicach Liverpoolu. Jednak to właśnie brytyjski filmowiec Bernard Rose w 1992 roku przeniósł hisotirę do Chicago, a Tony Todd i nadbudował ją o kontekst rasowej niesprawiedliwości.

Film Nii DaCosta osadzony jest w tym samym uniwersum, co dzieło z 1992 roku. 30 lat później Chicago mierzy się z zupełnie nowymi problemami, a sama dzielnica Cabrini Green została całkowicie przebudowana. Czarne osiedla zostały zgentryfikowane, na co główny bohater Anthony (Abdul-Mateen) i jego partnerka Brianna (Paris) lubią narzekać, mieszkając jednocześnie w ekskluzywnym, nowoczesnym mieszkaniu. To właśnie Anthony budzi zakopaną pod powierzchnią i zalaną betonempamięć o Candymanie, a wszystko to w imię sztuki.

Łatwo zrozumieć, dlaczego Jordan Peele zainteresował się tą historią, biorąc pod uwagę motywy oryginału dotyczące rasy i klasy społecznej w osiedlach komunalnych w Chicago. To fantastyczna wiwisekcja tego, jak z traumatycznych wspomnień powstają miejskie legendy, jak te traumy nadal nawiedzają społeczności przez pokolenia i jak ofiary tych niesprawiedliwości mogą zostać zamienione w potwory przez historie, które zdecydujemy się opowiedzieć. Jest to bardzo uniwersalny wykład, oparty co prawda dość mocno na konkretnej społeczności, ale z łatwością można przenieść go choćby na nasze poletko. W końcu kto w dzieciństwie nie słyszał legendy o spuszczających krew z porwanych dzieci Romach?

Naprawdę zachwycająca jest oprawa audiowizualna nowego Candymana. Już same napisy wprowadzające przedstawiają dziwy kolarz zatopionych we mgle wieżowców w akompaniamencie The Candy Man Sammy’ego Davisa Jr. z 1972 roku. Przeaaranżowane nagranie brzmi tak, jakby puszczane było zza pancernej szyby. I motyw odbicia pojawia się w filmie nader często, w końcu by przyzwać mordercę musimy przed lustrem pięciokrotnie wypowiedzieć jego imię.

Nomen omen sceny morderstw zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Znana ze zwiastunu masakra w szkolnym kiblu czy ostatni pojedynek Candymana z policją to małe arcydzieła filmowej makabry! Wszyscy fani kina siekanego powinni być w 100% usatysfakcjonowani, bo krew leje się gęsto, a ofiary uśmiercane są w naprawdę kreatywny sposób. Gdy wiemy, że jegomość z hakiem się zbliża, napięcie sięga zenitu, jak w fantastycznej scenie w galerii sztuki, której nie powstydziłby się Nicolas Winding Refn.

Przyczepić się mogę do tego, jak w filmie został przedstawiony tak zwany „świat sztuki”. Naprawdę było tutaj pole do większego zagłębienia się w temat! Być może znajdzie się kilka filmów, które pobawiły się tą satyrą o wiele lepiej. I nie mam na myśli tutaj nieudanego moim zdaniem Velvet Buzzsaw z 2019. Sama fabuła nieco się komplikuje w ostatnim akcie, a symbolika filmu od czasu do czasu staje się rzeczywiście topornie ciężka, nabierając kaznodziejskiego, moralistycznego tonu.

Ale te aspekty nie są w stanie stłumić siły historii i niezaprzeczalnego kulturowego oddźwięku Candymana jako ponadczasowego awatara kierującego stłumionym gniewem przez wieki czarnego bólu i traumy. Pięknie skomponowane napisy końcowe przywracają motyw marionetkowego teatru cieni, który przeplata się przez film, aby pokazać niekończący się cykl przemocy, który prowadzi do różnych wcieleń Candymana na przestrzeni dziesięcioleci. Co może być bardziej przerażającego niż to?

Oryginalny tytuł: Candyman

Produkcja: USA, 2021

Dystrybucja w Polsce: forumfilm.pl

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *