Amerykański polityk przyznaje się do spotkania z Wielką Stopą

Czy wiara w Wielką Stopę może pomóc politykowi?

Przekonaliśmy się w ciągu ostatnich kilku lat, że nie pomogło to przedstawicielowi USA z Wirginii, który przegrał kandydaturę na reelekcję, częściowo z powodu jego rzekomego powiązania z „sasquatchową pornografią”. Był też inny przedstawiciel gagatek, który przegrał wybory do rady szkolnej, częściowo dlatego, że pojawił się w erotycznym horrorze o Wielkiej Stopie. Teraz burmistrz małego miasteczka w Pensylwanii przyznaje się do osobistego spotkania z tajemniczym monstrum w 1984 roku, które zaowocowało zainteresowaniem stworzeniem na całe życie, w tym dołączeniem do lokalnej organizacji i kontynuowaniem poszukiwań. Czy ma szansę na reelekcję?

„Przeniknęło, przeszło przeze mnie. Jestem na 99 procent pewien, że to była Wielka Stopa. I pozostawiam jeden procent wątpliwości tylko dlatego, że go właściwie nie widziałem. Ten krzyk zmienił życie”.

Greg Stokes to burmistrz liczącego 868 mieszkańców Riegelsville w Pensylwanii. Oprócz bycia burmistrzem, Stokes jest także miejskim kręgarzem… i jednym z wielu lokalnych światków spotkania z Bigfootem. Chociaż jak sam polityk przyznaje, jego spotkanie miało jedynie wymiar wokalny. Stokes jest członkiem Pennsylvania Bigfoot Project i niedawno opowiedział grupie o swoim spotkaniu 4 lipca 1984 roku, kiedy on i jego ówczesna dziewczyna obozowali nad rzeką Delaware, około 50 mil na północ od Riegelsville.

Gigantopithecus blacki. Fot. livescience.com

„Nie piłem ani nie brałem narkotyków, byłem wtedy w wojsku”.

Nie, nie powiedział, czy pił i brał narkotyki PO spotkaniu, ale twierdzi, że doświadczenie wojskowe przydało mu się, gdy usłyszał kroki na zewnątrz swojego namiotu. Uzbrojony w nóż i siekierę czekał. Dziesięć minut później mówi, że słyszał gardłowy krzyk tak blisko obozowiska, że, jak sam mówi, „słyszałem, jak jego usta otwierają się, kiedy zaczyna krzyczeć”. Podczas przeszukania kempingu nastęnego dnia znaleziono połamane krzaki, ale żadnych śladów stóp. Mimo to Stokes natychmiast zaczął poważnie podchodzić do badań nad Bigfootem, w pewnym momencie odbył pielgrzymkę do Bluff Creek, domu filmu Pattersona i Gimlina. Gęste lasy tego kawałka ziemi przekonały go, że Wielka Stopa istnieje.

„Nietrudno uwierzyć, że niektóre z nich przeszły przez łącznik lądowy i rozprzestrzeniły się na Amerykę Północną, gdzie przetrwały do dziś”.

„Niektóre” to Gigantopithecus blacki, wymarłe, wysokie na prawie 3 metry małpy człekokształtne, które żyły w Azji od 100 000 do 300 000 lat temu i niektórzy są przekonani, że przetrwały do ​​czasów współczesnych i są właśnie Wielką Stopą. Riegelsville to kontynent z dala od miejsca, z którego Gigantopithecus blacki mógł przedostać się do Ameryki Północnej, ale Stokes rozmawiał z innymi świadkami naocznymi i wokalnymi, którzy spotkali się z Wielką Stopą w okolicy i jest przekonany, że stworzenie istnieje i może być Gigantopithecusem. Pensylwania plasuje się na szczycie w większości ankiet dotyczących Wielkiej Stopy. A wszystko to dzięki jej gęstym lasom wypełnionym zwierzyną łowną i licznym farmom, które mogą utrzymać ukrytą i dobrze odżywioną populację gigantycznych kryptyd.

Źródło: mysteriousuniverse.org

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.