Nausicaä z Doliny Wiatru (1984)

Dla wielu ludzi japońskie studio Ghibli to swoisty kult. Ja jednak przespałem jakoś jego najlepsze lata i teraz, jako dorosły facet, nadrabiam zaległości. Na całe szczęście jednak jako dzieciak obejrzałem Księżniczkę Mononoke (1997), więc wytwórnia ta nigdy nie kojarzyła mi się tylko z puszystym, słodkim duchem lasu Totoro. A pikanterii dodaje tylko fakt, że opisywany tutaj przeze mnie film został mi sprzedany jako… jedna z lepszych adaptacji Diuny Herberta!

Co ciekawe jednak, Nausicaa z Doliny Wiatru wbrew powszechnemu przekonaniu, nie jest produkcją studia Ghibli, ale została animowana przez Topcraft dla Tokuma Shoten i Hakuhodo, a dystrybuowana przez Toei. Warto również zauważyć, że film został wydany w 1984 roku, z rekomendacją World Wide Fund for Nature (WWF). Sam Hayao Miyazaki stworzył tę historię na kartach mangi, której publikacja trwająca jeszcze 10 lat od premiery filmu daje jasno znać, że to ten „prawilny” sposób na jej opowiedzenie.

A ta osadzona jest tysiąc lat po „Siedmiu Dniach Ognia”, wojny, która zniszczyła cywilizację opartą na przemyśle i stworzyła Trujący Las pełen gigantycznych zmutowanych owadów. Ludzkość próbuje teraz przetrwać w małych miastach i wioskach takich jak Dolina Wiatru, gdzie rządzi księżniczka Nausicaä. Stara się chronić swój lud przed dżunglą, a zwłaszcza przed Omami, gigantycznymi trylobitowymi stworzeniami, chociaż jej celem jest znalezienie sposobu na współistnienie z nimi. Cel można osiągnąć jedynie przez spokojne życie i szacunek dla środowiska. Jednak w pewnym momencie przybywają wojska z królestwa Tolmeki, których celem jest użycie broni biologicznej, która została wdrożona podczas wojny, aby zniszczyć poszerzającą się knieję.

Adaptacja własnej pracy nigdy nie jest łatwa. Jednak mangowa opowieść Miyazakiego była dziełem, które czerpało z każdego źródła, które reżyser uznał za warte zachodu. W typowy dla niego sposób sedno opowieści oparto na folklorze. Miyazaki czerpał z Kobiety, która kochała owady, opowieści, która opowiada o arystokratycznej damie łamiącej wiele norm kultury średniowiecznej Japonii. Jednak zachodnie inspiracje pozwoliły dziełu nabrać uniwersalności, czerpiąc z między innymi Asimova, Tolkiena czy wspomnianego Herberta.

Jego antywojenna odezwa i idealistyczny pacyfizm to najbardziej oczywiste przesłanie, jakie płynie z seansu Nausiccy. Wojska mocarstwa Tolmekian używają Olbrzymiego Wojownika do spalenia Toksycznej Dżungli, tylko po to, by zostać zaatakowanym przez tysiące wielkich owadów, które sprowadzają zniszczenie i śmierć na wszystkich wokół. Ale nie martwicie się, to nie jest jedna z tych bajek, które celują w spragnionego krwi i defetyzmu widza. Uspokajam Was, zakończenie choć naprawdę potrafi zmoczyć nam oczy, pełen jest optymizmu i nadziei. A to chyba potrzebne, zwłaszcza w takich czasach, w jakich przyszło nam żyć teraz.

Dlaczego film może być światełkiem w tunelu na dzisiejsze dni? Bo przedstawiony w nim wątek eko jest trzonem całej opowieści. Miyazaki jest oczarowany naturą, ponieważ uważa ją za miejsce, które emanuje niesamowitą mocą, czego przykładem jest fantazyjnie przedstawiona tutaj Toksyczna Dżungla. W ten sposób podkreśla korzyści, jakie ludzkość może odnieść dzięki koegzystencji z naturą, ale jednocześnie przedstawia surowe przesłanie ekologiczne, jeśli ludzie zdecydują sprzeciwić się naturze, ona z pewnością dokona zemsty. Być może nic odkrywczego, ale jakże uroczego!

Ale Nausicaä oszałamia przede wszystkim swoim sposobem budowania świata. Miyazaki pokazuje swoje oko do skali i zachwytu na początku filmu, kiedy zapierające dech w piersi krajobrazy i widoki dodają światu fantazji. Główna bohaterka dlatego też wygląda na ich tle dość mizernie, nawet gdy lata na swoim szybowcu wokół okrętów wojennych i wielkich robali. Wizualna dysproporcja między Nausicaą, stworzeniami, które zniszczyły społeczeństwo, a stworami podobnymi do kaiju, które wędrują po Ziemi, tworzy narrację słabszego, która pozwala na emocjonalną więź między nami a naszą bohaterką. Miyazaki i Takahata wymyślają na naszych oczach nowy język wizualny, estetykę, która przez dziesięciolecia kształtowała styl Ghibli.

Nausicaä z Doliny Wiatru to doskonały film, który zabiera widza w prawdziwy świat cudów i rzuca go w krainę chaosu. To również tragiczna historia, która pokazuje skutki ludzkiej chciwości i egoizmu, ostatecznie prowadzące dosłownie do rozłamu świata i ogromnego bólu. Ale aby nie przedłużać, to wspaniała, animowana przygoda, którą warto sprawdzić. Nawet jeśli nie lubicie całej tej zielonej otoczki, warto zobaczyć choćby dla zapierających dech w piersiach, pełnych w detale obrazków. Jeśli szukacie fajnej tapety na ekran swojego komputera, to jest do również jak najbardziej dobry wybór.

Oryginalny tytuł: Kaze no Tani no Nausicaä

Produkcja: Japonia, 1984

Dystrybucja w Polsce: netflix.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.