Hydrozagadka (1970)

Jako że nigdy nie miałem większej styczności z polskim kinem sprzed roku 89., świadom jestem, jak wiele wybitnych rzeczy mnie ominęło. No ale każdy czas jest dobry, aby nadrobić zaległości! Dlatego też szukając tytułu na kolejny, zimowy i samotny wieczór postanowiłem sięgnąć po uwielbianą przez wielu i mieloną do dziś w rodzimej pop-świadomości Hydrozagadkę.

Nie będę tu osadzał tego filmu w kontekście twórczości jego autora, Andrzeja Kondratiuka, bo zwyczajnie jej nie znam. Dlatego też do seansu zasiadłem z zupełnie czystą głową, no może świadomością kilku kultowych tekstów, które tu i tam udało mi się podsłuchać. Czy stałem się zatem człowiekiem, który Hydrozagadkę od dziś będzie nazywał najlepszym polskim filmem? No nie, ale też nie będę specjalnie krytykował kogoś, kto szczerze tak uważa.

Nawiązując do tradycji amerykańskiego komiksu superbohaterskiego, mamy tutaj historię prl-owskiego herosa Asa, w którego wcielił się Józef Nowak. Na co dzień pracuje jako architekt w jednym z warszawskich biur pod nazwiskiem Walczak. Kiedy jednak bezpieczeństwo Polski Ludowej staje pod znakiem zapytania, przywdziewa charakterystyczny strój z czarnym „A” na klacie i rusza do walki ze złem.

I taki dzień właśnie nadchodzi, gdyż stolica zmaga się nie tylko z upalnym latem, ale i brakiem wody. Na domiar złego, w królowej rzek, Wiśle, znaleziono ugotowaną i napromieniowaną rybę. Jak się okazuje, za całym tym złem stoi czarny charakter doktor Plama (Zdzisław Maklakiewicz), prowadzący niecne konszachty z maharadżą pustynnego Kaburu (Roman Kłosowski). Wiadomo zatem kto i kogo, fabuła stanowi tutaj naprawdę dalsze tło.

Zobacz jedną z bardziej kultowych scen z filmu:

Bo Hydrozagadka niczym Latający Cyrk Monty Pythona (1969-74) to zlepek mniej lub bardziej absurdalnych gagów i dialogów. W sumie to porównanie jest bardzo trafne, bo wyobraźnia ekipy stojącej za filmem odleciała gdzieś hen za Żelazną Kurtynę. Bo czego my tutaj nie mamy? Facetów przebranych za arabskie kobiety, aligatora Hermana, dziecko grane przez karła w góralskim stroju i irracjonalne zakończenie sugerujące, że ten nasz warszawki superhero jeszcze powróci. Nie powrócił co prawda, a szkoda.

Ale stwierdziłem na początku, że film Kondratiuka nie urzekł mnie jakoś bardzo, i to prawda. Być może dlatego, że nigdy nie byłem fanem takiej opartej w 100% na grotesce i absurdzie komedii. Jako wychowany w latach 90. dzieciak, synonimem dobrej komedii bazującej na jakiejś tam niedorzeczności są Chłopaki nie płaczą (2000) czy Clerks – Sprzedawcy (1994). Wolę chyba takie historie, kiedy absurd wkrada się do życia codziennego, wywracając go do góry nogami, niż te, które karzą mi w nim brodzić od samego początku. Rozumiem jednak doskonale, że ówczesna widownia właśnie czegoś takiego potrzebowała.

Jeśli już mam szukać analogii Hydrozagadki do czegoś nam teraz współczesnego, to chyba poszedłbym w kierunku…. produkcji Bartosza Walaszka takich jak Kaliber 200 Volt (2010-11) czy Sarnie żniwo. To i to cechuje celowo uboga scenografia, widoczny brak umiejętności operatorsko-montażowych czy umowne efekty specjalne. Jednak w omawianym tutaj dziele mamy do czynienia z czymś absolutnie zaskakującym, aktorstwem! Ewa Szykulska, Zdzisław Maklakiewicz, Roman Kłosowski czy Wiesław Michnikowski absolutnie wnoszą rodzimy kunszt aktorski na wyżyny. Całość przypomina przez to sztukę teatralną, celowo i dla zabawy zmontowaną w „zły film”.

Warto choćby dla tej plejady gwiazd goszczących na ekranie po Hydrozagadkę sięgnąć, bo to wciąż robi niesamowite wrażenie. Reszta już nie zestarzała się tak dobrze moim zdaniem. Na wszystkie te archaizmy kulturowe, które dzisiaj wznieciłby pożar u lewicującej części widowni, zwracać uwagi nawet nie będę, bo i po co. To fajna ciekawostka, kilka gagów naprawdę wywołało u mnie uśmiech – „zdejm kapelusz” – a na wspomnianych i wychwalanych już aktorów patrzy się po prostu z przyjemnością. A jeśli Wy znajdziecie tutaj coś, co pokochało szczerą miłością tak wiele osób, to będzie to tylko Wasza wygrana.

Oryginalny tytuł: Hydrozagadka

Produkcja: Polska, 1971

Dystrybucja w Polsce: vod.tvp.pl

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.