Halucynogeny zmieszane z piwem wzmocniły starożytne Imperium Andyjskie

Dla niektórych idealnym miejscem do życia byłby kraj, którego przywódcy promują konsumpcję piwa i środków psychodelicznych.

Nowe badanie wykazało, że cywilizacja Peru kwitła zaledwie 1000 lat temu, a jej mieszkańcy byli napędzani halucynogenną dawką w połączeniu z piwem zrobionym z lokalnych owoców. Mowa o ludzie Wari, który żył całkiem szczęśliwie w południowo-środkowych Andach i na wybrzeżu dzisiejszego Peru od około 500 do 1000 roku n.e.

W prekolumbijskich Andach stosowanie halucynogenów w okresie formacyjnym (900-300 p.n.e.) często wspierało wykluczające strategie polityczne, podczas gdy w „Późnym Horyzoncie” (1450-1532 A.D.), przywódcy Inków kładli nacisk na masową konsumpcję alkoholu”.

W badaniu opublikowanym w czasopiśmie Antiquity i częściowo sfinansowanym przez National Geographic, Justin Jennings, archeolog z Królewskiego Muzeum Ontario w Toronto i główny autor, wychodzi od pomysłu, że starożytne kultury prekolumbijskie w peruwiańskich Andach stosowały halucynogeny jako część ich strategii politycznej. Fasola z drzewa vilca (A nadenanthera colubrina) zawierała bufoteninę (znajdującą się również w psychodelicznych ropuchach i grzybach) i była mielona na tabakę do palenia lub wdychania aż do około 300 roku p.n.e. W drugiej epoce prekolumbijskiej przywódcy używali piwnego napoju alkoholowego o nazwie chicha, warzonego z lokalnych owoców. Gdzieś pośrodku nastąpiła zmiana, którą badacze znaleźli w ruinach Quilcapampy, budowli Wari wzniesionej w IX wieku n.e.

Owoce Schinus molle (pieprz peruwiański), które lud Wari fermentował w alkohol. Fot. dobrenasiona.com

„Korzystając z danych z Quilcapampa, autorzy badania twierdzą, że zmiana nastąpiła w okresie Środkowego Horyzontu (600-1000 A.D.), kiedy piwo wyprodukowane ze Schinus molle połączono z halucynogenną Anadenanthera colubrina. Wynikające z tego doświadczenia psychodeliczne wzmocniły potęgę państwa Wari i stanowią pośredni krok między wykluczonymi a uprzywilejowanymi kastami społecznymi”.

Niewiele wiadomo o Wari, choć wiemy, że zaczynali jako państwo autonomiczne, ale później włączyli inne kultury, albo pokojowo poprzez nawrócenie religijne i dzielenie się wiedzą, albo przez wojnę. Poprzednie badania nie wykazały, że Wari używa vilca, ale nowe odkrycie wykazało pozostałości zarówno vilca, jak i chicha… chociaż nie były to tradycyjne akcesoria do używania vilca jako tabaki. Zamiast tego wydaje się, że podczas uroczystości z innymi cywilizacjami wymieszano je i wypito w psychodelicznej/alkoholowej kombinacji.

Możliwość zapewnienia gościom uczty ma silne konotacje społeczne, gospodarcze i polityczne. Organizacja uczty wiąże się z rozdawaniem jedzenia i innych zasobów gościom. Może to zapewnić gospodarzowi duże znaczenie społeczne i polityczne, a goście są świadkami ekonomicznych zdolności gospodarza do zapewnienia uczty. Kto jest zaproszony, co jest podawane, kto, co i ile je i wiele innych aspektów biesiad tworzy politycznie naładowaną atmosferę.

Istnieją oczywiste różnice między osobami pod wpływem psychodelików, a osobami spożywającymi alkohol, przykładem jest spokój kontra agresja. Czy trzymanie się vilca lub kombinacji vilca/chicha pomogłoby przetrwać imperium Inków? Czy zainteresowanie najeźdźców z Europy psychodelikami sprzyjałoby pokojowej współpracy, a nie całkowitemu podbojowi? W końcu podejście do stosowania psychodelikó podobne do tego w Andach były prawie na pewno fundamentalną częścią zmiany politycznego krajobrazu w innych częściach świata.

Źródło: nationalgeographic.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.