The End of Evangelion (1997)

Otwarcie wieńczącego 26-odcinkowe anime Neon Genesis Evangelion (1995-96) filmu bardzo przypomina mi jedną z moich ulubionych gier, Half-Life (1998). Widzimy w nim zdezorientowanych i przerażonych pracowników wielkiego, ukrytego pod ziemią kompleksu badawczego, którzy brutalnie eksterminowani są przez zbrojne oddziały rządu. Jest krew, tragedia, a kolejne osoby, z którymi zdążyliśmy się zżyć, są eliminowane. I od razu wiemy, że mamy do czynienia z dziełem wiekopomnym.

Choć zakończenie oryginalnego serialu, w którym lądujemy w głowie głównego bohatera, jest jednym z moich ulubionych epilogów w ogóle, nie przypadło ono do gustu sporej części fanów. Co z planem organizacji NERV? Co z pozostałymi bohaterami? Czym jest ukrzyżowany w podziemiach bazy Adam? Czy Trzecie Uderzenie doszło do skutku? Na to właśnie odpowiada, choć oczywiście nie wprost i dosłownie, pełnometrażowy The End of Evangelion z 1997 roku.

Zostajemy wrzuceni w wydarzenia tuż po odcinku numer 24, kiedy Asuka leży w śpiączce, Shinjiego paraliżuje żal po śmierci Kaworu, a kwatera główna NERV-u stoi na krawędzi inwazji coraz bardziej niecierpliwych dobroczyńców. Shinji, zagubiony i jeszcze bardziej nienawidzący siebie, desperacko oczekujący znaku z Niebios, potrząsa nieprzytomną Asuką, aż prześcieradło zsuwa się, odsłaniając jej nagie piersi. Następnie, gdy kamera zawisa poczuciem winy nad sprzętem szpitalnym, słyszymy drżący, nasilający się oddech chłopaka, kiedy ten masturbuje się do swojej nieprzytomnej przyjaciółki.

The End of Evangelion jest niesamowicie ambitny, a zakres jego wizji może konkurować tylko z takimi postaciami jak Akira (1988). Pierwsza jego połowa pokazuje brutalny atak SEELE. Czasami przykro jest patrzeć, jak siły wroga systematycznie eliminują personel NERV, ale możemy też zobaczyć odkupienie Asuki, jedenej z głównych bohaterek filmu (i serialu). Na początku wydaje się ona całkowicie bezużyteczna, jednak kiedy uświadamia sobie prawdziwą naturę przydzielonej jej Evy, jej pewność siebie rośnie i jesteśmy świadkami jednej z najpięknieszych, najbardziej epickich bitew mechów w historii.

Jeśli pierwsza połowa The End of Evangelion przedstawia nam akcję w jej bardziej namacalnym, fizycznym wydaniu, druga połowa zagłębia się w głęboko duchowe i psychologiczne przeżycie. Projekt Human Instrumentality idzie do przodu, z Shinji i Unitem 01 jako medium. Co prawda bez zagłębienia się w Kabałę obserwowanie Evy 01 i seryjnych Evangelionów formujących gigantyczne Drzewo Sefirotów na niebie może być nieco surrealistyczne, podobnie jak przemiana Rei w gigantyczną Lilith, gdy zbiera dusze ludzkości. W tym momencie wątłe poczucie rzeczywistości Shinjiego jest praktycznie nikłe, ponieważ cała ludzkość zostaje wciągnięta w Projekt.

Ta deliryczna mieszanka niejasnej chrześcijańskiej symboliki, kultowych apokaliptycznych obrazów i psychodelicznego odtworzenia psychologicznego argumentu przedstawionego w oryginalnym finale serialu dla wielu może okazać się tylko serią niewytłumaczalnych obrazów. Decydując się na przekazanie arbitrażu instrumentalnemu chłopcu, który był dla niej miły, Rei stapia się z tytanką Lilith i wznosi się jak dusza Świata, obiecując koniec bólu i nieporozumień, ponieważ wszystko łączy się w jedną ciągłą świadomość. Psychologiczne pretensje osiągnęły w ten sposób swój naturalny punkt kulimacyjny, ponieważ próby Shinjiego, aby znaleźć nadzieję i wartość we własnej tożsamości, niosą teraz ciężar przyszłości całej ludzkości.

Nic dziwnego, że jako opowieść o wychodzeniu z bezpiecznego łona dzieciństwa w samoświadomość i lęk przed dorosłością, Evangelion nie zakończyłby się w sposób, który usatysfakcjonował bardziej konwencjonalnych odbiorców. To dzieło, które rzuca wyzwanie swoim odbiorcom, zmusza ich do ponownego rozważenia swojego życia i potrzeby poczucia jakiejś zewnętrznej akceptacji. Ponieważ ostatecznie Evangelion pragnie, aby ci, którzy są związani emocjonalnie z Shinjim, przeszli ten sam proces, uznali ból otaczającego świata i mimo to stanęli mu naprzeciw. Nie iść przez życie bez strachu, ale rozumieć, że strach jest jego częścią i że musimy się rozwijać i stawiać sobie kolejne wyzwania, by naprawdę żyć jako ludzie. Zaakceptowanie tego, że wszyscy nosimy w sobie ból i wszyscy będziemy sprawiać ból to niedoskonały proces komunikacji i rozwoju.

The End of Evangelion to niesamowite doświadczenie i idealne zakończenie serialu Neon Genesis Evangelion. To również szczęśliwe zakończenie historii Shinjiego, który w końcu odkrywa sens swojego życia, choć kosztem zniszczenia praktycznie wszystkiego wokoło. Film jest spójny z głęboko psychologicznym show, który w nim przeżyjemy, i ma w sobie jeszcze więcej niesamowitych efektów wizualnych i scen akcji. I choć epopeja ta ma wiele późniejszych, alternatywnych rozwinięć, ja zostaje przy tym, co właśnie przeżyłem. Nie chcę po prostu rozwadniać czegoś, co w mojej opinii jest doskonałe.

Oryginalny tytuł: SHIN SEIKI EVANGELION GEKIJŌBAN: THE END OF EVANGELION: AIR/MAGOKORO O, KIMI NI

Produkcja: Japonia, 1997

Dystrybucja w Polsce: netflix.com

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.