Co odróżnia „nowego od starego” Leatherface’a?

Czy Leatherface z 2022 roku jest tak niepokojąco sympatyczny jak oryginalny, nikczemny zabójca sportretowany przez Gunnara Hansena, czy może silniejszy i bardziej przerażający niż kiedykolwiek?

Teraz, gdy Netflix w końcu dał nam nową wersję Teksańskiej masakry piłą mechaniczną, wielu fanów serii ciekawi fakt, czy reboot/sequel zdołał na nowo wymyślić kultowego złoczyńcę Leatherface’a dla nowej generacji widzów. Sequel w końcu zawsze ma podgórkę, jeśli chodzi o przywrócenie tak ikonicznego antybohatera. Trzymanie się zbyt blisko oryginału może sprowadzić na twórców opinię o braku innowacji, a ich film zostanie uznany za odtwórczy.

Jednakże, jeśli antagonista horroru zbytnio oddali się od wcześniejszych wcieleń, wielu fanów serii prawdopodobnie odrzuci nową wersję postaci. Niedawne próby wymyślenia na nowo ikon horroru, takich jak Chucky i Freddy Krueger, dowiodły, że fani chcą czegoś podobnego do oryginału, ale wciąż innego, co stanowi trudne wyzwanie dla twórców. Na szczęście nowa Teksańska masakra piłą mechaniczną oddała sprawiedliwość Leatherface’owi, skutecznie zmieniając tę postać.

Naszą recenzję Teksańskiej masakry piłą mechaniczną (2022) przeczytacie TUTAJ!

Grany przez nieżyjącego, wielkiego Gunnara Hansena, Leatherface z oryginalnego filmu jest niezwykłym złoczyńcą, nawet na tle galerii antagonistów innych slasherów. Często słyszymy jego płacz i żałosne krzyki, a Leatherface jest niekonwencjonalną postacią robiącą za matkę dla wypaczonego klanu kanibali. Do tego Hansen potrafił wykrzesać w nas jakieś współczucie do tej postaci, kiedy akurat nie machał młotem czy piłą mechaniczną. W kilku scenach w oryginalnym filmie Leatherface jest powolnym, ale przerażająco skutecznym napastnikiem, coś, co wersja z 2022 aktualizuje jeszcze silniejszą wersją złoczyńcy. Odpowiednio, biorąc pod uwagę jego zaawansowany wiek, Teksańska masakra piłą mechaniczną z 2022 nakłada na twarz zabójcy bardziej geriatryczną, pomarszczoną maskę, co stanowi ukłon w stronę pięćdziesięciu lat, które kanonicznie upłynęły między oryginalnym filmem a bezpośrednią kontynuacją.

Największą różnicą nie jest jednak wiek zabójcy, ale jego umiejętności. Podczas gdy oryginalny Leatherface był przerażający dzięki ogromnej sylwetce Hansena, używał on tylko swej nadludzkiej siły, którą konstytuuje jego budowa ciała. Dla kontrastu, starszy Leatherface z najnowszej produkcji rozłupuje ludzką dłoń na pół jedną ręką. Jest to transformacja podobna do tej, jaką przeszedł Michael Myers w remake’u Halloween (2007) Roba Zombie, który zmienił gibkiego zabójcę z oryginalnego slashera Carpentera w niezniszczalną maszynę do zabijania. Dla niektórych fanów będzie to skuteczniejsza zmiana, ponieważ Leatherface jest teraz bardziej niebezpieczny i nie do powstrzymania od nieco ludzkiego złoczyńcy z oryginalnego filmu.

Jednak, podczas gdy aktor Mark Burnham oddaje część zaskakującej lekkości Hansena, jest on bardziej niepowstrzymaną siłą niż jego poprzednik i w rezultacie budzi mniej ekranowej sympatii. Burnham okazuje jeszcze mniej ludzkich uczuć pod niesławną maską Leatherface’a, grając rolę cichego, ponurego potwora podobnego do Jasona Voorheesa czy Michaela Myersa. Nigdzie nie słychać chrapliwego płaczu i nie widzimy niespokojnego machania rąk Hansena, być może dlatego, że zabójca z Teksańskiej masakry piłą mechaniczną 2022 był od dziesięcioleci odizolowany od rodziny Sawyerów.

Źródło: screenrant.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.