Nieznośny ciężar wielkiego talentu (2022)

Nie mogę mówić o sobie, że jestem jakimś fanem postaci Nicolasa Cage’a. Rozumiem jednak cały ten fenomen, jaki na przestrzeni lat obrósł aktora, bo to po prostu niesamowicie charakterystyczna postać. I nie, nie uważam go za warsztatowo złego aktora, bo ten ma na koncie kilka naprawdę solidnych wtop, jednak produkcje takie jak genialna Mandy (2018) czy Świnia (2021).

Dlatego też na film opierający się głównie na fenomenie Cage’a, noszący wiele mówiący tytuł Nieznośny ciężar wielkiego talentu, poszedłem ze szczerej ciekawości. I zwiastuny promujące ten film sprzedały mi go jako taką luźną komedyjkę obśmiewającą z szacunkiem dziedzictwo znanego aktora, opierając się na memach i śmiesznych aspektach jego życia. Wiecie co? Promocja okazała się naprawdę zdradziecka!

Historia zaczyna się od momentu, kiedy Nick Cage jest w finansowo-rodzinnym dołku. Jego obsesja na temat własnej kariery zrujnowała jego relacje z żoną i córką, a jego najlepszym doradcą okazuje się fantom będący odbiciem samego Nicka z młodości. Aby podreperować się finansowo, nasza gwiazda bierze intratą propozycję spędzenia urodzin pewnego bogatego faceta mieszkającego na Majorce.

Gość ten ma na imię Javi (Pedro Pascal) i jego życie jest zupełnym przeciwieństwem tego, co zna Cage. Po przybyciu do Hiszpanii sprawy przybierają jednak zaskakujący obrót, gdy agenci CIA Vivian (Tiffany Haddish) i Ray (Ike Barinholtz) informują Nicka, że podejrzewają, że Javi porwał córkę przywódcy politycznego Katalonii, co oznacza, że aktor jest zmuszony pozostać na miejscu trochę dłużej, aby podjąć próbę ratowania dziewczyny, wykorzystując przy tym cały wachlarz swoich aktorskich umiejętności.

Nieznośny ciężar wielkiego talentu w sprawny sposób łączy ze sobą kilka historii czy nawet filmowych nurtów. Bo choć nad wszystkim powiewa mocny zapach opalonej ziołem i zalanej LSD komedii kumpelskiej, a Cage i Pascal posiadają wyczuwalną chemię, jest to również szpiegowski thriller, wybuchowe kino akcji i dość intymny dramat rodzinny. Mogła być to wielka wtopa, jednak na całe szczęście film wychodzi ze swoich kuriozalnych założeń obronną ręką, choć nie jest to kino w żaden sposób rewolucyjne.

Niestety, większość nawiązań do bogatego dziedzictwa aktorskiego Nicolasa Cage’a było dla mnie totalnie niezrozumiałe. Jednak kiedy na ekranie pojawiła się piła mechaniczna i charakterystyczny topór znany ze wspomnianej już i uwielbianej przeze mnie Mandy, autentycznie zrobiło mi się cieplej na duchu. Dlatego też widz, który żyje filmografią tego aktora, będzie się tutaj czuł jak w skrojonym specjalnie pod niego parku rozrywki, gdzie ktoś na każdym kroku puszcza do niego oko mówiąc, jaki to nie jest spostrzegawczy.

Oprócz tego jest to bardzo sztampowa historia z Hollywood, która pomimo próby wyśmiania konwencji współczesnego blockbustera, sama podąża krok w krok jego śladem. Dialog często trąci płaskim banałem,  historia będąca tym emocjonalnym zapalnikiem jest przeorana do cna, a efekty komputerowe często wołają o pomstę do nieba. Gdyby nie autoironiczny temat przewodni i aktorskie duo Pascala oraz Cage’a, pozostawiony tak Nieznośny ciężar wielkiego talentu byłby chyba najgorszą z możliwych podróbek przygód James’a Bonda.

Poza tym to po prostu poprawne do bólu kino, które poprzez postać znanego z memów aktora stara się opowiedzieć o sztuce aktorstwa w nieco szerszym kontekście. I jeśli mam być szczery, to działa to bardzo sprawnie na każdym możliwym poziomie. Bo nawet jeśli tak jak ja, nie odnajdziesz się zbytnio w tym całym jarmarku pełnym podobizn Cage’a, to otrzymasz lekki, przyjemny i momentami łapiący za serce film. Oczywiście nie jest to też dzieło, które komukolwiek zapadnie w pamięć na dłużej, niż tydzień po premierze, ale takie rzeczy również są kinu potrzebne.

Oryginalny tytuł: The Unbearable Weight of Massive Talent

Produkcja: USA, 2022

Dystrybucja w Polsce: monolith.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.