Ms. Marvel (2022-)

Na papierze Ms. Marvel prezentowała się jako coś, co nie ma najmniejszych szans mnie zainteresować. Ot taka kolorowa bajeczka Marvel Studios skierowana raczej do wąskiego grona odbiorców, nastoletnich dziewczyn najlepiej z etnicznej mniejszości. Jakież było moje zdziwienie, że po pierwszym odcinku serial okazał się już na poziomie formalnym niezwykłym wręcz powiewem świeżości. I tak z kilkoma przerwami pochłonąłem go praktycznie na raz.

Serial ten bowiem daje nam bohatera z kart komiksów, który jest tak różny od swoich poprzedników pod wieloma względami. Najmniej ważną cechą naszej bohaterki jest jej kolor skóry, pochodzenie etniczne i kulturowo-religijny kontekst, w jakim się wychowała. Kamalę Khan (Iman Vellani) poznajemy jako totalną fankę Avengersów, której wyobraźnia nigdy nie przestaje działać. To nastolatka z Jersey, która żyje w wydawać by się mogło opresyjnej społeczności, a tak naprawdę ma kochającą rodzinę i wspaniałych ludzi wokół siebie. A, ma jeszcze nadprzyrodzoną moc, dzięki której może formować kryształy ze światła.

Nie czytam amerykańskich komiksów superbohaterskich, ale robiąc szybki reaserch, dowiedziałem się, że Kamala przebiła się do komiksowej społeczności w 2013 roku i dotąd piastuje w niej miano jednej z najważniejszych postaci uniwersum. Czy pakistańsko-amerykańska nastolatka z małego ekranu platformy Disney+ również dostąpi tego zaszczytu? Szczerze nie wiem, bo ta faza MCU nie ma najlepszych notowań. Na całe szczęście Ms. Marvel jest na tyle sympatyczną postacią, że z pewnością wielu widzów wpisze ją sobie do grona swoich ulubionych. Ogólnie cały ten serial jest właśnie takie hmmm, przyjazny? Nie ma tutaj postaci jednoznacznie złych, praktycznie nikomu nie dzieje się krzywda, wszystko jest kolorowe i fajnie, taki powinien być chyba serial dla młodszej widowni.

Zamknięty zaledwie sześciu odcinkach sezon numer jeden nie jest bezpośrednią adaptacją komiksu i chociaż geneza tej postaci uległa pewnej (nie wiem jakiej, nie czytałem komiksu) zmianie, jej zestaw mocy jest naprawdę całkiem fajny! Pierwsze odcinki w dość zabawny, młodzieżowy sposób kładą podwalinę pod epicką historię pochodzenia naszej bohaterki. Pierwsze dwa odcinki wyreżyserowane zostały przez Adila El Arbi, Bilalla Fallaha i Meerę Menon. To, co udało im się upchać w te niecałe dwie godziny, to pełen śmiechu, rozgrzewający i beztroski dziennik nastolatki z Jersey City, która nagle odkrywa drzemiące w niej supermoce i próbuje ukryć swoje przeznaczenie przed dość konserwatywnymi rodzicami.

Nietrudno doszukać się w wizualnych inspiracjach serialu odniesień do takich filmów jak arcygenialny Spider-Man Uniwersum (2018) czy Scott Pilgrim kontra świat (2010). Graficiarska animacja i będąca mocno „na czasie” ścieżka dźwiękowa stanowią tło dla kolorowego, szybkiego świata Kamali. Nadaje to wszystko bardziej przejrzysty, jaśniejszy ton niż większość innych seriali Marvela na platformie Disney’a. W sumie jest to pewien powrót do korzeni tego studia, do przyjaznego źródła, w którym popływać mogą wszyscy, nawet najmłodsi. I tak, jest to odświeżające zwłaszcza po takich tytułach, jak skupiony wokół żalu WandaVison (2021-) czy pełen akcji Falcon i Zimowy Żołnierz (2021-).

Ale Ms. Marvel to coś więcej, aniżeli tylko serial o superbohaterach w kostiumach skierowany do młodszej widowni. Znaczna część opowieści koncentruje się na staraniach bohaterki, aby pogodzić zwyczajność jej otoczenia z wyjątkową przyszłością, jaką szykuje dla niej przeznaczenie. Fajnie widzieć tak bogaty w kulturową egzotykę serial, który stara się spojrzeć na dość ortodoksyjne środowisko takim normalnym, ludzkim okiem. Ku mojemu zdziwieniu mogę śmiało powiedzieć, że Marvel w naprawdę zniuansowany sposób pokazuje nam kulturę Islamu od dobrej strony, jednocześnie dość dosłownie i dosadnie krytykując brytyjski kolonializm w Indiach. Jak to mówią nauczyciele wczesnoszkolni „bawiąc uczy, ucząc bawi”.

Podobnie jak w lubianym przeze mnie bardzo Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni (2021), to rodzina, społeczność i ukryta przeszłość są tymi tropami, które nadają bieg historii również tutaj. Jednak ten serial skierowany jest, jak już wspomniałem kilka razy, dla młodszej widowni. Kamala rysuje postacie znane nam z innych filmów, pisze w Internecie teorie na temat superbohaterów i próbuje zdać egzamin na prawo jazdy, jednocześnie rzucając wyzwanie godzinom policyjnym rodziców. Na długo przed manifestacją mocy Kamali spotykamy jej tatę, mamę i pobożnego brata (odpowiednio Mohan Kapur, Zenobia Shroff i Saagar Shaikh) oraz jej najlepszych przyjaciół Bruno (Matt Lintz) i Nakię (Yasmeen Fletcher). To pozwala widzom przyzwyczaić się do dnia z życia nastoletniej członikini rodziny imigrantów w drugim pokoleniu, zanim kryształy zaczną latać.

Chciałbym chyba więcej tego typu produkcji w kinie komiksowym, bez nadęcia i z humorkiem przybliżającego nam jakże odległą dla nas kulturę. Co prawda serial ma pewien problem z czarnymi charakterami, ale jest to już raczej cecha przypisana póki co na stałe do kina komiksowego. Kamala jednak sama w sobie staje się jedną z moich ulubionych postaci w całym MCU i z zaciekawieniem patrzę na jej przyszłość. Zwłaszcza, że scena po napisach finałowego odcinka zapowiada naprawdę fajny rozwój sytuacji. Trzymam kciuki!

Oryginalny tytuł: Ms. Marvel

Produkcja: USA, 2022

Dystrybucja w Polsce: disneyplus.com

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.