Skate’n’Destroy – retrospektywa wszystkich filmów z serii „Jackass” Vol. 1

Jako urodzony w pierwszej połowie lat 90. chłopak posiadający dostęp do telewizji kablowej, siłą rzeczy dorastałem z MTV. Siłą rzeczy też kaskaderskie wygłupy ekipy Johnny’ego Knoxville’a towarzyszyły mi od samego początku. 

Zrodzony z szokujących, amatorskich filmików i sceny skateboardowej Jackass przedstawiał sympatyczny gang nieudaczników, w tym certyfikowanego klauna Stevego-O, kochającego stringi ekshibicjonistę Chrisa Pontiusa i niskorosłego Jasona „Wee Man” Acuñę. Taka trupa kolorowych, zwariowanych, ale sympatycznych entuzjastów sado-maso natychmiast trafiła do widzów MTV, dając telewizji najwyższe notowania w historii (2,4 miliona wśród osób w wieku od 12 do 34 lat), jednocześnie doprowadzając prawodawców, takich jak senator Joe Lieberman, do wrzenia. Knoxville zakończył serial po zaledwie trzech sezonach i 25 odcinkach, ale korporacyjny moloch, Paramount Studios, znalazło sposób na utrzymanie przy życiu serii w postaci filmów pełnometrażowych.

Serial ten zrodził się z porażek Johnny’ego Knoxville’a w jego karierze aktorskiej. Prawdziwe nazwisko Knoxville’a to Philip John Clapp, Jr., jego pseudonim sceniczny to jego drugie imię plus rodzinne miasto w Tennessee. Był aktorem przed i po sukcesie Jakcass, studiował w Amerykańskiej Akademii Sztuk Dramatycznych. Kiedy nie mógł znaleźć pracy aktorskiej, zwrócił się bez odzewo do czasopism kaskaderskich, dopiero artykuł dla niszowego magazynu skateboardowego Big Brother, w którym testował na sobie sprzęt do samoobrony (gaz pieprzowy, kamizelkę kuloodporną, paralizator) przyniósł mu sławę. Pomysł ten był tym, co Knoxville nazwał „złym przykładem naśladowania” swojego idola, dziennikarza gonzo Huntera S. Thompsona.

Redaktor Big Brother, Jeff Tremaine, wpadł na pomysł, aby sfilmować całość, ponieważ właśnie wypuścił film o deskorolce. „Nasz pierwszy film nazywał się „S***” – powiedział Tremaine o filmie, w którym wzięli udział przyszli współtwórcy Jackass. „Zdecydowaliśmy się nakręcić drugi film, zatytułowany „Numer dwa”, i wtedy poznaliśmy Knoxville. Nie był skateboardzistą, więc musiał być jeszcze bardziej skandaliczny, aby się wybić”.

Johnny Knoxville we własnej osobie. Fot. latimes.com

Produkcja filmu Number Two Jeffa Tremaine’a doprowadziła do stworzenia Jackass, w którym reżyser filmował Johnny’ego Knoxville’a i innych sławnych skaterów, takich jak Bam Margera i Steve-O, wykonujących szalone akrobacje. Spike Jonze, chwalony reżyser teledysków, który wcześniej pracował przy projektach takich jak Buddy Holly Weezera i Sabotage Beastie Boys, właśnie zaczął kręcić filmy fabularne. Jonze i Tremaine byli przyjaciółmi, ze względu na przeszłość Jonze’a jako weterana magazynów o skateboardingu. Człowiek, który pewnego dnia zdobędzie Oscara za napisanie Her (2013), pomógł Knoxville’owi i Tremaine udoskonalić ideę filmów z kaskaderami na potrzeby porządnego programu telewizyjnego.

Ale nie o serialu dziś będzie, a o filmach kinowych. A te postanowiłem sobie odświeżyć z okazji mającego premierę w 2022 roku Jackass Forever. Zacznijmy od mającego premierę w 2002 roku Jackass – świry w akcji, który pamiętam, siał nie lada szum w mojej podstawówce. Wszyscy mówili o tym, jakie to niebezpieczne i obrzydliwe akcje wykonywała telewizyjna grupa kaskaderów. I w sumie oglądając go po latach, nie dziwię wcale! Pomysły Johnny’ego Knoxville’a i reszty ekipy to nie tylko arcygroźne wygłupy z aligatorami, wózkami sklepowymi czy deskorolką, ale również błąkane eksperymenty naukowe. Co by się stało, gdybyś przywiązał sznurek do bungee do majtek i zeskoczył z drzewa? Albo uzbroił swoje wrotki petardami? Upadłbyś i zostałbyś ranny, tak, jak pan Knoxville i reszta. A co, jeśli wciągnąłeś sciechę wasabi? Wymiotowałbyś.

Wszystko to oczywiście nagrane w stylistyce MTV z przełomu wieków, opartej w głównej mierze na deskorolkowych taśmach z przedmieść. W sumie skateboarding wciąż stanowi bijące serce całości, bo nie dość, że większość ekipy z deski się wywodzi, to w filmie pojawia się choćby sam Tony Hawk! Oczywiście fani (już stanowiących) retro stylówek znajdą tutaj coś dla siebie, bo wszyscy praktycznie noszą vansy oldskoole, kraciaste koszule i bluzy z nadrukami skaterskich brandów. To miłe dla oka, zwłaszcza dla kogoś, kto pamięta szerokie spodnie noszone do flaneli – w sumie sam tak dalej chodzę.

Rok 2006 to kolejny film z serii, Jackass: Numer dwa, który podkręca śrubę jeszcze bardziej. Skład pozostał bez zmian, tylko Johnny Knoxville zdaje się pławić jeszcze bardziej w swojej sławie. Być może jego stanie trochę z boku tych wszystkich karkołomnych wyczynów kaskaderskich spowodowane było tym, że w tamtym okresie pędu nabierała jego kariera aktorska i przedstawiciel jego firmy ubezpieczeniowej trochę na niego naciskał, aby ten się oszczędzał.

„I’m Johnny Knoxville, and i’m going to the moon!”. Fot. youtube.com

Ale nie bójcie się, Knoxville zostaje tutaj stratowany przez byki i wysłany na księżyc wielką, czerwoną rakietą. Co ciekawe, na ekranie przewijają się takie osobistości, jak John Waters (król amerykańskiej obskury) czy Spike Jonze i Luke Wilson. Jednak nie myślcie sobie, że te świry chciały przemycić w nowym filmie coś więcej, aniżeli tylko głupią, efekciarską i często wulgarną rozrywkę. I wiecie co? Działa to po raz kolejny bardzo dobrze! Oczywiście dalej rzemiosło to okazało się szalenie inspirujące innych, o czym tak skrupulatnie przestrzega nas samo MTV przed seansem każdego projektu sygnowanego nazwą Jackass.

5 września 2007 r. w programie The Howard Stern Show Margera ogłosił wydanie Jackass 2.5, które miało stanowić sklejkę nagrań, które finalnie nie ukazały się w Jackass: Numer dwa. Problem z tym wideo pojawił się wtedy, kiedy jeden z załogantów, Don Vito, został skazany na 10 lat nadzoru sądowego za przestępstwo seksualne w stosunku do nieletniej. Dlatego też Jackass 2.5 wyszło finalnie w nieco okrojonej wersji. Film ten też nie trafił do jakiejś szerszej dystrybucji i znalezienie go teraz w legalny sposób może być dla niektórych problemem. Ale czy warto sobie zawracać głowę na szperanie w internecie?

Powiem, że tak! Bo oprócz oczywistej sklejki tych wszystkich popisów, dostajemy również dość rozbudowane wypowiedzi samych twórców na temat tego, jak powstawały oraz dlaczego wypadły z poprzedniego filmu. W fajny sposób pokazuje to, jak wiele pracy, wysiłku i zdrowia muszą poświęcić chłopcy, abyśmy my mogli finalnie oglądać krótkie, zmontowane pokazy ich odwagi (lub jak kto woli, głupoty). A i nie bierzcie sobie słów wypowiedzianych tutaj przez Steve-O, wedle których życie jest do dupy do momentu, w którym nie weźmiesz xanaxu.

Jackass 2.5 to bardziej taki film zza kulis, aniżeli pełnoprawna część tego szalonego cyklu. Zapoczątkował on jednak pewną tradycję, wedle której po każdym prawilnym filmie otrzymywaliśmy właśnie taką połowiczną rzecz, która coś dopowiedziała i dała jeszcze więcej dobrze znanej nam zabawy. Niektóre z przedstawionych tutaj wyczynów, jak ten z latawcem montowanym przez kulki analne w odbycie Bama, są naprawdę ostre, ale to nic ponad to, co już widzieliśmy. Dla fanów Jackass rzecz jak najbardziej obligatoryjna.

Bam i jego kulki. Fot. programtv.onet.pl

W 2008 roku powstał pierwszy film z serii Jackass Presents o podtytule Mat Hoffman’s Tribute to Evel Knievel. Jest to hołd złożony przez zawodowego zawodnika BMX Mata Hoffmana zmarłemu rok przed premierą filmu kaskaderowi Eveleowi Knievelowi. W filmie tym nie pojawia się praktycznie nikt z głównej ekipy, oprócz prowadzącego show Johnny’ego Knoxville’a. Trwający nieco ponad 40 minut metraż pełen jest zapierających dech w piersiach popisów na motocrossach, BMXach i… biciu rekordu w najdłuższym skoku bez spadochronu. Naprawdę, nic tak nie zjerzyło mi włosów na karku jak widok gościach w vansach, krótkich spodenkach i bez koszulki, który pikuje sobie w najlepsze udając, że płynie w powietrzu żabką. Z innych wyczynów warte jest również wspomnienie o zrobieniu backflipa na motorze z niskorosłym na przedzie czy nieudane próby samego Knoxville’a w zrobieniu salta na dwukołowym rumaku.

A wszystko to oczywiście w duchu nieskrępowanej, amerykańskiej rozrywki, gdzie flagi USA powiewają praktycznie na każdej hopce, nasi bohaterowie noszą dumnie ubrania i kaski w białe gwiazdy, ozdobione wielkimi naklejkami DC czy Nitro Circus. Fajna rzecz, dla fanów szalonych wyczynów ekipy Jackass, zwłaszcza, że całość do obejrzenia jest na YouTube przykładowo TUTAJ.

W tym miejscu kończą się dla mnie era „oldschoolowego” Jackass, czyli produktu tak mocno osadzonego kulturowo i estetycznie na przełomie wieków. Wraz z wejściem w nowe dziesięciolecie, ekipa zaczęła korzystać nie tylko z nowinek technologicznych, jakimi była możliwość rejestracji obrazu w 3D, ale również uderzyła mocniej w sieciowy marketing oraz internetową modę. Jak ja wspominam te pierwsze podrygi tytułowej ekipy na dużym i małym ekranie? Jest to dla mnie nierozerwalnie związane z pewnym duchem czasu, kiedy w świadomości młodych ludzi brylowało MTV, gry z serii Tony Hawk i muzyka nurtu kalifornijski pop-punk.

Jackass pozostaje być najbardziej szokującym doświadczeniem kinowym od czasu mitycznej projekcji Przybycia pociągu na stację La Ciotat braci Lumière z połowy lat 90. XIX wieku. Jako zarejestrowany na taśmie test determinacji nie ma rywali. Kaskaderzy celowo wykonują wszystkie te głupie i bolesne akrobacje, a słaba w błogiej woli publiczność chichocze, wiedząc, że śmiech jest dowodem na to, że sami też nie jesteśmy dorośli. Czy w dobie TikToka i interentowych virali to wciąż ma sens? Największą różnicą stojącą między tym, co było, a tym, co dzieje się teraz, jest fakt, że ekipę łączy/łączyła szczera przyjaźń. A to jest zawsze cenny współczynnik. Jak sprawy wyglądają obecnie? To już temat na drugą część retropsketywy twórczości tych klasycznych już świrów!

Źródła:

Pain, Porn and a Wannabe Clown: A ‘Jackass’ Oral History/

The Untold Truth Of Jackass, Brian Boonie, looper.com/

The Truth About The Origin Of 'Jackass’, Dylan Parker, thethings.com/

Welcome to Jackass: The history and charisma of America’s vilest bunch, Will Fairman, spartanshield.org/

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.