Primal – sezon 2 (2022)

Pierwszy sezon przebojowego serialu od mistrza animacji Genndy’ego Tartakovsky’ego zapoznał widownię z Kłem i Włócznią – duetem wielkiego, drapieżnego dinozaura i brutalnego jaskiniowcy. Poprzez kolejne epizody nasza dwójka stawiała czoła coraz to poważniejszym zagrożeniom, ostatecznie przekonując się, że została im zupełnie nowa strona ich dziwacznego świata do zbadania. Zapowiadało to rozwój akcji na niespotykaną dotąd skalę, dlatego wobec sezonu numer dwa miałem ogromne oczekiwania.

Dlatego też drugą serię zaczynamy dokładnie tam, gdzie skończyła się poprzednia. Pierwsze dwa odcinki to dość standardowe planowanie pościgu za tajemniczą kobietą nazywaną przez samą siebie Mira. Najpierw nasi bohaterowie przebywają wielkie morze, gdzie walczą z całym wachlarzem przerośniętych, morskich istot, by finalnie trafić na całkiem nowy kontynent. Tam zostają chwilowo rozdzieleni, a serial zaczyna nabierać coraz to mroczniejszych barw. Bo Tartakovsky wziął sobie do serca wiekową już zasadę robienia sequela „więcej i mocniej”, podpinając pod to nie tylko brutalność cechującą jego serial, ale również łamiące serce emocje.

Budowanie opowieści na fundamentach ustanowionych przez pierwszy sezon to w zasadzie zabawa drugi raz w tę samą grę. Pierwsza seria opierała się na epizodycznej opowieści, aby rozszerzyć świat wokół centralnego duetu. Z każdym nowym wyjściem dowiadywaliśmy się o tym, co istnieje w tym prehistorycznym świecie, i obserwowaliśmy, jak Spear i Fang (angielskie nazwy jakoś bardziej mi pasują) zareagują na zaistniałe sytuacje. Powoli wprowadzając coraz więcej mistycznych i nieziemskich elementów, pod koniec pierwszego sezonu było jasne, że wciąż widzimy tylko ułamek tego przerażającego i surowego uniwersum. Było to naturalistyczne podejście do historii naszych bohaterów, a naturalny postęp ewoluował wraz z sezonem 2.

Historia wciąż opowiadana jest praktycznie bez dialogów, z wyjątkiem wielu bolesnych pomruków, trzęsących ziemi ryków i przyciszonych rozmów w nieznanych językach. Zamiast tego wszystko jest w dużej mierze przekazywane wizualnie w sposób, który ciągle jest zaskakująco dynamiczny i kreatywny, zaszczepiając każdą scenę intensywnymi emocjami. To, w jaki ten sposób opowiadania historii przenika widza, nie może pozostać niedoceniony. Już w pierwszych dwóch odcinkach Spear i Fang szybko budują tratwę, by wyruszyć na otwarty ocean. Nawet jeśli możemy uśmiechnąć się z tego slapstikowego nieco procesu budowania tratwy, nad wszystkim wciąż wisi miażdżący ciężar straty.

Emocje to najważniejszy i najmocniejszy element Primal. Jasne, jest tutaj mnóstwo krwawej przemocy i bezmyślnej destrukcji, w której bierze udział duet, co zadowoli wszystkich, którzy właśnie tego tutaj szukają. Jednak kiedy opadnie kurz, zdajesz sobie sprawę, że to tylko dwie załamane istoty walczące o przetrwanie. Każde doświadczenie bliskie śmierci, nawet jeśli dla oka jest całkiem ekscytujące, ma na duży wpływ na samych bohaterów. Kiedy serial ucieka od zmagań z szeroką gamą nowych wrogów, a następnie zaczyna zagłębiać się w tym, jaki emocjonalny wpływ ma to wszystko na jego postacie, naprawdę czujemy, że oglądamy coś wyjątkowego. Życie zarówno Kła, jak i Włóczni jest określane przez wszechogarniający terror, ponieważ każde nowe miejsce, do którego dotrą, może zesłać bolesną śmierć zarówno na nich, jak i na tych, których kochają.

Być może dlatego oboje są gotowi wyruszyć za Mirą, aby już nigdy więcej nikogo nie stracić. Podczas gdy twórcy wskazali, że zamierzają rozszerzyć historię o jeszcze więcej dzikich momentów i istot, z którymi bohaterowie mogą się zetrzeć, to właśnie uziemiające, emocjonalne spoiwo utrzymuje to wszystko razem. W przypadku każdej bombastycznej i chaotycznej sekwencji akcji Primal jest mistrzem w równoważeniu jej z bardziej refleksyjnymi momentami. Powiem nawet w pełni odpowiedzialnie, że nie ma drugiego takiego serialu, który potrafi przez tyle odcinków ciągnąć nas za rękę w głąb samego jądra ciemności. A my tak bardzo chcemy zanurzyć się w tym głębiej i głębiej.

Jak już wspomniałem, Primal komunikuje się z nami, widzami, za pomocą języka wizualnego, przekazując fantastyczny, zupełnie inny świat, w którym ostre linie i żywe kolory (w tym krew) wpływają na nastrój tak samo jak niediegetyczna partytura muzyczna. Chociaż Spear nie mówi, jego motywacje są jasne, dzięki głębokiemu zrozumieniu tego medium przez Tartakovsky’ego. Kieł jest przerażającym i potężnym drapieżnikiem będącym na szczycie łańcucha pokarmowego, ale jest bywa również zupełnie bezbronny. Tartakovsky robi więcej, aby sympatyzować z dinozaurami, niż taki Colin Trevorrow w całej swojej trylogii Jurassic World.

Primal sezon 2 to absolutnie wspaniały dodatek do i tak już fantastycznego zestawu odcinków, jakie znamy z pierwszej odsłony. Jest to zdecydowanie jeden z najlepszych dzieł Tartakovsky’ego, w których twórca ten udowodnił, że jest to franczyza, która z czasem będzie tylko lepsza. Od góry do dołu jest to jeden z najlepszych seriali animowanych, jakie kiedykolwiek powstały, a jeśli nawet choć trochę ciekawi Cię, w jaki sposób serial o jaskiniowcu i jego zwierzaku może być wzruszający lub niezapomniany, obejrzyj i pozwól Primal mówić za siebie.

Oryginalny tytuł: Primal

Produkcja: USA, 2022

Dystrybucja w Polsce: hbomax.com

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.