Wszyscy zaakceptowaliśmy fakt, że osoby palące duże ilości trawki prędzej czy później się wypalą — ich mózgi zostały przez lata tak wyniszczone przez substancje chemiczne, że przyswajanie przez nie informacji staje się nieco wolniejsze.
Ich czas reakcji jest, być może, nieco wolniejszy, a ich zdolność koncentracji uwagi może nie być tak ostra. Niektórzy naukowcy z Amsterdamu twierdzą jednak, że to bzdura, argumentując, że palenie trawki w młodym wieku nie prowadzi ostatecznie do wypalenia w późniejszym życiu.
W badaniu wzięło udział 5162 mężczyzn urodzonych pomiędzy 1949 a 1961 rokiem. U osób, które zaczęły palić marihuanę w młodym wieku, nie tylko nie zaobserwowano oznak pogorszenia funkcji poznawczych w późniejszym życiu, ale dorośli, którzy regularnie palili marihuanę, nie wykazywali większego pogorszenia funkcji poznawczych niż osoby, które nie paliły.
Jedyną realną, namacalną różnicą między obiema grupami było to, że grupa paląca miała średnio o 1,3 punktu niższy iloraz inteligencji niż osoby niepalące. Chociaż ludzie zazwyczaj przywiązują zbyt dużą wagę do wyników testów na inteligencję, różnica między obiema grupami nie była znacząca.
Naukowcy zauważają pewne wady badania, takie jak fakt, że objęło ono wyłącznie mężczyzn. Pomimo tego ograniczenia, naukowcy twierdzą, że wyniki są zgodne z wynikami kilku niedawnych badań, w których uwzględniono kobiety, zwłaszcza badania australijskiego i amerykańskiego – wszystkie wykazały, że palenie w młodym wieku ma niewielki lub żaden wpływ na mózg w późniejszym życiu.
Dlatego bez obaw palcie ile wlezie, bo palenie zioła to zajebista sprawa 🙂
Źródło: vice.com

Życiowy przegryw, który swoje kompleksy leczy wylewaniem żalu w internecie. Nie zawsze obiektywnie, ale za to szczerze.
