
Satanic panic – zjawisko charakteryzujące się panicznym strachem społeczeństwa przed satanistycznymi rytuałami, sektami. W Polsce przypadł na okres przemiany ustrojowej i lata 90., w Stanach Zjednoczonych natomiast pojawił się już ponad dekadę wcześniej. Nic w tym dziwnego, Rodzina Mansona, Peoples Temple – wyraziste przykłady, które tylko utwierdzały amerykanów, że niebezpieczeństwo jest jak najbardziej realne.
Zwolennicy tegoż zjawiska zaczęli dopatrywać się okultyzmu wszędzie. Od zabawek i kreskówek, przez muzykę metalową, po gry, a w szczególności jedną – Dungeons & Dragons. RPG zdawał się przyjąć najcięższe baty, powstawały nawet organizacje takie jak B.A.D.D. (Bothered About Dungeons and Dragons), których głównym celem była walka z D&D. Rozgrywka odbywająca się często w zamkniętym pomieszczeniu, prowadzona przez mistrza gry, w dodatku magia oraz fantastyczne potwory – choć dla graczy stanowił on świetną zabawę i sposób spędzenia czasu z grupką znajomych, to dla niewtajemniczonych stał się świetnym celem do ataków. Wybaczcie proszę tą przydługą lekcję historii, ale kontekst w tym przypadku, jest nad wyraz ważny.
Zanim Robin Williams wyskakiwał z drewnianego pudełka z napisem Jumanji, a Jigsaw nie zostawiał dwóch facetów z zardzewiałą piłką do metalu, na ekranach telewizorów grasował agresywny pawian. Nie, to nie będzie tekst o Jam Łasica, ale o Shakmie – VHSowym potworku z 1990 roku.
Wyreżyserowany przez Hugh Parksa oraz Toma Logana, tego drugiego garstka z was może kojarzyć za sprawą slashera z morderczym ogrodnikiem – The Night Brings Charlie. Opowieść skupia się na grupce naukowców, którzy w takcie dnia eksperymentują na zwierzętach, a gdy zapadnie zmrok lubią zamknąć się w swoim wieżowcu i pograć w Dungeons & Dragons. Zlot nieszczęśliwych zbiegów okoliczności sprawia jednak, że z pozoru niewinna rozgrywka zamienia się w prawdziwy koszmar, gdy w budynku pojawia się żądny krwi pawian.

Wstyd przyznać, ale o animal attack, nie napisałem tutaj nigdy. Ostrzegam jednak – jeżeli chcecie zacząć swoją przygodę z tym podgatunkiem od tego dzieła, to lepiej włączcie sobie Jaws albo Cujo. Shakma bowiem nie jest filmem wybitnym, powiem więcej – nie jest nawet filmem średnim, ale to, co zachęciło mnie do napisania kilku słów o tym flicku to fakt jak dobrze oddaje on ówczesne nastroje społeczne związane z zjawiskiem satanic panic.
Ludzie zamknięci w wielkim wieżowcu, który staje się elementem gigantycznej gry na podobieństwo D&D. Twórcy łączą dwa „zagrożenia” – papierowe RPG, z estetyką przypominające gry wideo. Piętra stają się metaforą poziomów, przez które przedzierają się gracze, a pawian – filmową wersją Donkey Konga, bossem, którego należy pokonać.
Shakma usilnie stara się użyć te proste skróty myślowe do udzielenia komentarza dotyczącego eskapizmu, zatracenia się w grze. Wpisuje się to w paranoiczny klimat epoki, w której gry RPG, książki fantasy i zabawy w potwory przestawały być niewinne, a stawały się podejrzane. Fantazja, która miała być ucieczką od stresu i rzeczywistości, bardzo szybko staje się śmiertelną pułapką. Bohaterowie nie mają jak uciec przed problemem, w konsekwencji zaciera się granica między fikcją a rzeczywistością.

Wydawać by się mogło, że Shakma będzie potrafiła wykorzystać tą szansę. Przecież na papierze to świetny pomysł, okazja na odważny komentarz społeczny. Nic bardziej mylnego, twórcy gubią się w tym szaleństwie. Posługując się growym slangiem: zamiast emocjonujących starć i dynamicznych cutscenek, dostajemy długie loading screeny. Zamiast soczystego gore – moralizatorski ton i ostrzeżenie przed „zatraceniem się w fantazji”. Finalnie zostaje więc głównie niedosyt.
Dzieło Hugh Parksa oraz Toma Logana, choć finalnie nie dostarcza zapowiadanych emocji, to ma swoje momenty, które zasługują na uwagę i pochwałę. Zawsze twierdziłem, że horrory są najlepszym odbiciem lęków swoich lat, a Shakma jest tylko kolejnym dowodem potwierdzającym tę tezę. Zmarnowany potencjał? Być może. Ale też ciekawa pamiątka po epoce, w której nawet gra w Dungeons & Dragons mogła zaprowadzić cię prosto do piekła.
Oryginalny tytuł: Shakma
Produkcja: USA, 1990
Dystrybucja w Polsce: BRAK

Wielbiciel kiepskich slasherów z lat osiemdziesiątych, włoskiej eksploatacji i Sylvestra Stallone.
