Amator (1979)

Osobie pozbawionej pasji czy jakichkolwiek zainteresowań, jak ja, trudno jest zrozumieć kogoś, kto robi coś, co po prostu sprawia mu czystą, nieskrępowaną niczym przyjemność. Niestety należę do tej większości, która egzystuje z dnia na dzień, bez marzeń czy umiejętności wypełnienia sobie czasu czymś innym, niż tylko bierny odbiór pozbawionych wartości treści. Dlatego też jestem chyba ostatnią osobą, która o Amatorze Kieślowskiego wypowiadać się może, ale cóż, spróbujmy.

Warto nakreślić tutaj pewną chronologię, bo jest to dzieło ważne dla samego autora, który symbolicznie pożegnał się za jego sprawą z dokumentem i oddał swoje twórcze serce fabule. Ważne są również okoliczności, bowiem Amator powstaje w czasach gospodarczych triumfów Edwarda Gierka. Czasach, kiedy Polska podnosi się z gruzów tragedii II Wojny Światowej, a obywatele mogą zachłysnąć się dobrami tak zwanego Zachodu.

Jednym z nich jest Filip Mosz (Jerzy Sthur), w którego ręce trafia podręczna kamera filmowa przeznaczona pierwotnie do rejestrowania pierwszych chwil jego nowo narodzonej córeczki. Korzysta z wszystkich przywilejów państwa opiekuńczego, wraz z żoną Ireną (Małgorzata Ząbkowska) ma zapewnione mieszkanie oraz pracę w lokalnym kombinacie przemysłowym. Pracę swoją lubi, otaczają go przyjaźni wobec niego ludzie i wszystko wydaje się zmierzać w dobrym kierunku.

Problem (a może nie?) pojawia się w momencie, kiedy dyrektor zakładu, w którym pracuje Filip, prosi go o uwiecznienie na taśmie rocznicowej uroczystości. Mosz wpada w sidła zajawki, zakłada pracowniczy klub filmowy i kręci coraz więcej i więcej. W końcu jedno z jego dzieł trafi na ogólnopolski plebiscyt kina amatorskiego, na którym zdobywa podium.

Amatora czytać można na wiele sposobów, ponieważ Kieślowski w swojej na pierwszy rzut oka prostej historii człowieka pochłoniętego przez pasję przemyca wiele refleksji nie tylko na temat ówczesnej rzeczywistości, ale również filozofii życia w ogóle. Dla mnie najbardziej widocznym jest oczywiście konflikt na linii praca i pasja. Ta pierwsza, wedle rozważań Karola Marksa, definiuje nas jak ludzi. W końcu rodzimy się i pracujemy po to, aby kolektywnie i przyszłościowo żyło nam się lepiej. Warto zadać sobie zatem pytanie, czy determinuje nas czas w pracy, czy po pracy?

Wróćmy jednak do filmu, tego konkretnego, jak i samego przemysłu za nim stojącego. Kieślowski rzuca światło na inną problematykę związaną z dzierżeniem w swych dłoniach rejestratora obrazu. Autor zdjęć to jedno, ale z człowiekiem, który przed tą kamerą stoi? W końcu dokument jako gałąź kina rządzić się powinien autentycznością wydarzeń i bohaterów, którzy przecież funkcjonują w określonej rzeczywistości, mają swoje cele, charaktery czy wrażliwości. Wiemy, szczególnie dziś, w czasach wszechobecnych mediów, jak bardzo zakrzywić można ten mały świat jednostki przy pomocy tak banalnych narzędzi, jak montaż, cięcie czy perspektywa.

Gdyby dramatu było mało, a mówimy o Krzysztofie Kieślowskim, to Amator bardzo obrazowo ukazuje również rozpad rodziny, która ugina się pod butem chorobliwej pasji. I tutaj nie trzeba pisać zbyt wiele, bo korozja podstawowej komórki rodzinnej jest widoczna aż nadto. Powiem nawet szczerze, że w duszy kibicowałem głównemu bohaterowi, aby jednak nie poszedł o krok za daleko, żeby nie stracił tego, co kochał równie/bardziej/mniej od swojej kamery. Jak się skończyło? Tego Wam oczywiście nie zdradzę, powiem tylko, żebyście oglądali Kieślowskiego.

Bo warto! Pomijając wszystko to, co pod skórą filmową stoi, to przede wszystkim angażujące emocjonalnie i estetycznie dzieło, które wpływa na kinofilską wrażliwość i odbija na niej swój ślad niczym na plastelinie. Znalezienie życiowej drogi w popkulturze to raczej moment triumfu, punkt zwrotny stanowiący początek wędrówki ku szczęściu. Kieślowski pokazuje jednak, że nie wszystko jest takie kolorowe, jak sprzedają nam równie kolorowe filmy. A życie, choć to banał, jest tylko spektrum różnych odcieni szarości.

Oryginalny tytuł: Amator

Produkcja: Polska, 1979

Dystrybucja w Polsce: 35mm.online

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *