Oddaj ją (2025)

Jak to jest, że na szczycie listy najbardziej oczekiwanych filmów roku sporządzonej przez osobę, która szczerze gardzi kinem grozy, ląduje horror wręcz dumny ze swojej gatunkowej natury? Wystarczyło, że jego twórcy, bracia Philippou, w 2022 roku zaserwowali mi prawdziwą ucztę w postaci wyśmienitego Mów do mnie. A że zawsze miałem problem z dość naiwnym, dziecięcym wręcz darzeniem zaufaniem, na Oddaj ją czekałem od pierwszych zapowiedzi z tą przysłowiową ręką w bokserkach.

Nie będzie to więc dla nikogo zaskoczeniem, zwłaszcza dla tych, którzy film już widzieli, że jestem nim absolutnie zachwycony! Tak, jak poprzednio, to nie tylko horror grający trochę na nurcie grozy przeznaczonej dla młodszego widza, ale również bogaty psychologicznie dramat, który również podejmuje motyw traumy, jednak diagnozuje ją wedle zupełnie innego podręcznika. Konsekwencja i świeżość to rzeczy, które rzadko kiedy idą w parze.

Historia to klasyczny już motyw Jasia i Małgosi, rodzeństwa, które trafia do domu złej wiedźmy. Wszystko poprzedza jednak rodzinna tragedia. Nastoletnie i zarazem przyrodnie rodzeństwo, niewidoma Piper (Sora Wong) i jej starszy brat Andy (Billy Barratt), znajdują swojego ojca martwego pod prysznicem. Chociaż posiadali różne matki, oboje są ze sobą bardzo blisko, więc chłopak stawia sobie za cel chronienie młodszej siostry.

Jednak wedle australijskiego prawa socjalnego, w sumie jak chyba wszędzie na świecie, Andy nie jest jeszcze wystarczająco dorosły, aby uzyskać prawa do opieki nad Piper. Aby uniknąć rozdzielenia, chłopak jest skłonny poddać się temu, co ładnie nazywane jest okresem próbnym z tym samym rodzicem zastępczym, który opiekuje się siostrą. Oboje trafią do pełnego zakamarków i zamkniętych drzwi domostwa wspomnianej wiedźmy o twarzy Sally Hawkins, która zamieszkuje go wraz z innym przybranym dzieckiem, wycofanym Olliem (Jonah Wren Phillips).

Trzeba mieć naprawdę spore braki intelektualne lub być po prostu ignorantem, by od dzieła braci Philippou odejść obojętnie, jak od każdego innego horroru produkowanego dziś niczym na taśmie produkcyjnej. Groza oczywiście to nie tylko fasada i jego twórcy z dumą wypinają pierś, oddając w nasze ręce (bardziej przed oczy) wszystkie tropy kina gatunkowego, ale jest tutaj tak wiele głębi, psychologii i socjologii, że warto drapać i drapać poniżej poziomu krwi i kantalupy. Choćby dlatego, że znalazło się tutaj nawet miejsce na pozbawione kompetencji placówki odpowiadające za pieczę zastępczą. Jest tego oczywiście więcej, drapcie.

Jednak tuż pod poziomem naskórka kryje się przejmująca historia o godzeniu się lub właśnie nie godzeniu, ze stratą. Na temat ten powstało filmów, książek i innych opowieści wiele, ale mało które robią to z taką czułością, będąc jednocześnie obleczonymi w tak ekstremalną formę, że można poczuć się jak na seansie któregoś z tych francuskich horrorów z początków XXI wieku. Fajnie, że dwa najlepsze filmy grozy roku pańskiego 2025 to w zasadzie historie o przemijaniu, odchodzeniu i pustce, jaką cykl ten za sobą pozostawia. Cieszę się, bo choć jest to temat teoretycznie banalny, to jednak tak mocno wkomponowany w nasze jestestwo, że za każdym razem chwyta za serce.

Nie zapominajmy jednak, że przede wszystkim jest to horror i jak wspomniałem, wszystkie gatunkowe klocki są w nim na miejscu. Fani soczystej przemocy powinni się czuć usatysfakcjonowani, gdyż nawet ja, osoba dość obyta z filmowymi obrzydliwościami, dwa razy musiałem odwrócić wzrok od ekranu. Ci, którzy widzieli, zapewne wiedzą, o które sceny chodzi. Są one mocne, dosadne, nagłe i zdradzają pewną podejrzaną skłonność rodzeństwa Philippou do masakrowania dziecięcych twarzy. Ale przemoc, zarówno ta czysto fizyczna, jak i wszechobecny gaslighting, idą w parze z całym przesłaniem filmu, jest integralna, nie stanowi tylko dodatku.

Oddaj ją to nie tylko drugi, całkowicie celny strzał ze strony twórczego rodzeństwa, ale zdecydowanie jedna z najlepszych filmowych produkcji tego roku. I mówię tutaj z pełną odpowiedzialnością, że to jeden z najlepszych horrorów ostatnich lat! Skoro nawet taka sucha, niezdolna do głębszych refleksji skorupa jak ja uroniła szczerą łezkę pod koniec seansu, to znaczy, że film działa. Działa bardzo dobrze, niczym ta przysłowiowa machina, której konserwatorzy nie żałowali oliwy. Niech się kręci zatem, niech bracia dają nam kolejne produkcje, mam szczerą nadzieję, że poniżej pewnego poziomu już nie zejdą.

Oryginalny tytuł: Bring Her Back

Produkcja: Australia/USA, 2025

Dystrybucja w Polsce: tylkohity

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *