
Jest wiele powodów, dla których nie warto jechać do Niemiec. A kiedyś było ich jeszcze więcej. W czasach gdy kraj ten był podzielony na część wschodnią i zachodnią, ludzie sami uciekali z jednej do drugiej. A tamci ich gonili, łapali i sprowadzali z powrotem. Ci źli ze wschodu. Powody ucieczki były różne. Zdarzało się, że miało to związek ze szpiegostwem.
Tego typu sytuację przedstawia produkcja z 1985 roku pod tytułem Czerwona gorączka. Nie należy tu mylić jej z inną pozycją o takim tytule, czyli powstałym 3 lata później obrazem z Arnoldem Schwarzeneggerem. Tutaj mamy zupełnie inną historię, ale nazwa jest podobna, by podkreślić nikczemną naturę czerwonego reżimu, który gnębi nie tylko swoich obywateli, ale także turystów.
Taką właśnie zwykłą turystką jest Chris (Linda Blair) amerykańska studentka, która przyjechała do Niemiec Zachodnich do swego narzeczonego. Para ma w planach wzięcie ślubu, lecz przyszły pan młody, który jest żołnierzem, oznajmia swej wybrance, że chce jeszcze zostać w Niemczech na kolejny, kilkuletni kontrakt. Jej się to nie podoba i się wkurza.
Wieczorem wychodzi zatem na spacer w samej halce, żeby ochłonąć i przemyśleć sprawę. Pech chce, że na hotelowym parkingu akurat Stasi porywa pewną uciekinierkę ze wschodu, która zamieszana jest w wykradanie ważnych danych. Funkcjonariusze spostrzegają Chris i ją również porywają jako świadka zdarzeń. Tym sposobem dziewczyna trafia do więzienia dla kobiet.
Czerwona gorączka to zatem jak się okazuje film z serii kobiety w więzieniu. Nie jest to pierwsza taka zawodowa przygoda wcielającej się w główną rolę Lindy Blair. Dwa lata wcześniej zagrała bowiem w Więzieniu kobiet. W ogóle zobaczyć ją w takiej roli jest trochę szokujące, ponieważ jest to zadanie z rodzaju tych odważnych.
Film balansuje na granicy eksploatacji i nie brakuje w nim ostrych motywów. Jak na obraz o kobietach w więzieniu przystało, występuje w nim także nagość oraz sugestywne sceny przemocy seksualnej. Linda jednak wychodzi z tych zadań aktorskich obronną ręką, a jej pucołowata, niewinna buzia idealnie nadaje się do pełnienia funkcji maltretowanej osoby, która jednak potrafi w ostatecznym rozrachunku postawić się prześladowcom i zawalczyć o własną godność.
A walkę tą toczy przede wszystkim z liderką więziennego gangu, która nieformalnie sprawuje władzę w placówce niejaką Sofia, która jest w dodatku ruda. W tę rolę wcieliła się druga największą gwiazda produkcji, czyli Sylvia Kristel. Ta sama, która sławę zdobyła kreacją w serii filmów o Emmanuelle. Ona również staje na wysokości zadania jako osoba mająca doświadczenie w „śliskich” obrazach. Jej postać jest perwersyjna, wyrachowana, ale też w pewnym sensie tragiczna i melancholijna. Film łączy w sobie wiele różnych elementów.
Oprócz wątków więziennych mamy tu także trochę obyczajowego romansu, kina szpiegowskiego, thrillera czy zwłaszcza pod koniec nieźle przedstawionej sensacji. Wpływa to trochę na odbiór filmu, który nie może się zdecydować, czy być poważnym w tonie, czy tylko lekką i tanią eksploatacją. Nie jest to jednak jakaś wielka wada. Najważniejsze bowiem, że produkcja ma swój specyficzny klimat, na który wpływa także w dużej mierze elektroniczna ścieżka dźwiękowa autorstwa grupy Tangerine Dream.
Oryginalny tytuł: Red Heat
Produkcja: RFN/USA/Austria, 1988
Dystrubcja w Polsce: BRAK

Częściej słońce, rzadziej deszcz. Entuzjasta kultury wszelkiej, bo przecież nie ma piękniejszej interakcji międzyludzkiej, jak przekazywanie sobie emocji.
