W swoim pierwszym filmie fabularnym reżyserka Sierra Falconer zdecydowała się połączyć coś przyjemnego w dotyku (historie osadzone w miejscu, w którym spędziła wiele najszczęśliwszych chwil z dzieciństwa, nad jeziorem Green Lake w hrabstwie Grand Traverse w stanie Michigan) z czymś nieco odważniejszym (opracowanie historii w formie antologii, zawierającej cztery luźno powiązane ze sobą historie).
Rezultatem jest Sunfish (& Other Stories on Green Lake), film antologiczny, który nie tylko zasługuje na swoją strukturę, ale wykorzystuje ją z niezwykłym efektem. Jak napisał o filmie David Ehrlich podczas jego premiery na tegorocznym festiwalu Sundance: „Podczas gdy większość antologii skupia się na każdej ze swoich historii z monochromatyczną ostrością projektora slajdów, uwaga Falconer dryfuje z ciepłą obojętnością niczym wędrujący promień słońca. Jej bohaterowie nie pokrywają się dosłownie, ale są tak ze sobą związani wspólnym poczuciem miejsca – i narastającą świadomością, że wszyscy tylko przez nie przechodzą – że sprawiają wrażenie, jakby byli ze sobą zgrabnie spleceni, zwłaszcza gdy z trudem nawiązują ze sobą kontakt”.
Po debiucie na festiwalu Sundance, film został przejęty przez Caryn Coleman, „The Future of Film Is Female”, i trafi do kin w przyszłym miesiącu w ramach nowo powstałego oddziału dystrybucyjnego FOFIF.
Zobacz zwiastun poniżej:
Zgodnie z oficjalnym opisem, film to „pełen melancholii dramat obyczajowy, który śledzi przeplatające się losy mieszkańców Green Lake. Dziewczynka Lu (Maren Heary) uczy się żeglować, chłopiec Jun (Jim Kaplan) walczy o pierwsze miejsce w stołówce, dwie siostry Blue Jay (Tenley Kellogg) i Robin (Emily Hall) prowadzą pensjonat, a rybak Finn (Dominic Bogart) poluje na połów swojego życia”. Producentką wykonawczą filmu była Joanna Hogg, a producentami Falconer i Grant Ellison.
Film będzie wyświetlany w kinach w całych Stanach Zjednoczonych od piątku, 12 września. Do Polski zapewne nie trafi nigdy.
Źródło: indiewire.com

Częściej słońce, rzadziej deszcz. Entuzjasta kultury wszelkiej, bo przecież nie ma piękniejszej interakcji międzyludzkiej, jak przekazywanie sobie emocji.
