Większość odejść ze świata show-biznesu powinna być przyjmowana z dużą dozą ostrożności, ale kiedy gwiazda filmu Anemone Daniel Day-Lewis ogłosił, że po filmie Nić widmo (2017) odchodzi od aktorstwa, pojawiły się powody, dla których należało nadać temu większą wagę niż typowej trasie pożegnalnej zespołu KISS.
Oprócz osiągnięcia wszystkiego, co było do osiągnięcia w dziedzinie aktorstwa, w tym trzech Oscarów i niezliczonych klasycznych ról, trudno wyobrazić sobie aktora, który poświęcił dla swojego fachu więcej.
Jego intensywne podejście do aktorstwa, w którym przez wiele miesięcy wcielał się w swoją rolę, odbiło się negatywnie na jego zdrowiu psychicznym i życiu osobistym. Day-Lewis zapewniał, że zadowala go emerytura i spokojne życie w Europie, gdzie może skupić się na rodzinie i rozwijać swoje pasje, takie jak kamieniarstwo i szewstwo.
Zobacz zwiastun poniżej:
Ironią losu jest fakt, że powrót Day-Lewisa do aktorstwa nastąpił na prośbę jego rodziny. Jego nowy film Anemone to debiut reżyserski jego syna Ronana Day-Lewisa, który napisał scenariusz wspólnie z ojcem. Ten dramat nadprzyrodzony zgłębia skomplikowane więzi, jakie zazwyczaj tworzą się w rodzinie. Day-Lewis i Sean Bean grają skłóconych braci, którzy odnajdują się na nowo w lasach północnej Anglii po traumatycznym wydarzeniu, które zniszczyło ich relację dekadę wcześniej.
Tytuł filmu pochodzi od morskiego stworzenia, które żyje w symbiotycznej relacji z błazenkiem, słynną postacią z filmu Gdzie jest Nemo. Tytuł wydaje się być metaforą sugerującą, że jesteśmy przeznaczeni do powrotu do naszych rodzinnych relacji tak często, jak błazen powraca do macek ukwiału.
Film Anemone, wyprodukowany przez Focus Features, trafi do wybranych, amerykańskich kin 3 października.
Źródło: indiewire.com

Częściej słońce, rzadziej deszcz. Entuzjasta kultury wszelkiej, bo przecież nie ma piękniejszej interakcji międzyludzkiej, jak przekazywanie sobie emocji.
