The Trollenberg Terror (1958)

Góry są ponoć piękne. Oferują bowiem zapierające dech w piersiach widoki oraz poczucie wolności. Góry potrafią też jednak być bardzo niebezpieczne. Są strome i zdradliwe. W dodatku pogoda zmienia się w nich często i potrafi być nieprzewidywalna. W górach mogą także ukrywać się kosmici. O tym aspekcie górskich wędrówek rzadko się wspomina, lecz może zdarzyć się, iż podczas jakiejś eskapady natrafimy na wielką, galaretowatą kulę z mackami, która będzie miała względem nas niecne zamiary.

Wtedy najlepiej jest chyba uciekać. A jeszcze lepiej to prewencyjnie nie jeździć w góry w ogóle. Niejakim ostrzeżeniem dla wszystkich amatorów wspinaczki i wędrówek niechaj będzie brytyjska produkcja z 1958 roku zatytułowana The Trollenberg Terror, która znana jest także pod tytułem The Crawling Eye.

Akcja filmu zaczyna się, gdy trójka młodziutkich, trzydziestoparoletnich studentów wspina się na górę Trollenberg. Nagle jeden z nich coś zauważa, wydaje krzyk oraz spada w przepaść. Kompani próbują mu pomoc, ale po wyciągnięciu kolegi na górę okazuje się, że nie ma on już głowy. Podobne ataki zaczynają się nasilać, ludzie znikają w tajemniczej mgle lub giną w brutalny sposób. Okoliczna ludność zaczyna uważać szczyt za przeklęty, a wśród społeczności krążą różne plotki o najdziwniejszej treści.

W tym właśnie momencie w miejscowości pojawiają się nasi bohaterowie, czyli wysłannik ONZ Alan Brooks (Forrest Tucker) oraz dwie siostry Pilgrim, Anne (Janet Munro) i Sarah (Jennifer Jayne), które specjalizują się w jasnowidzeniu. Na miejscu spotykają także dziennikarza Philipa Truscotta (Laurence Payne) oraz profesora Crevetta (Warren Mitchell). Wszyscy oni w ten bądź inny sposób zostają zaangażowani w rozwiązanie zagadki góry Trollenberg. Kluczem do tego wydaje się pewna chmura, która cały czas utrzymuje się w jednym miejscu na szczycie.

Zobacz cały film poniżej:

Jak na brytyjską produkcję przystało, obraz prezentuje więcej niż przyzwoity poziom, zwłaszcza jeśli idzie o aktorstwo. Wprawdzie brakuje wśród grających znanych nazwisk, to nie są to całkowite no-name’y. Większość głównej obsady to artyści bardzo doświadczeni, którzy za swoją pracę nagradzani byli w późniejszych latach licznymi nagrodami. Wprawdzie nie za The Trollenberg Terror, ale jednak. Aktorzy wyróżniają się przede wszystkim świetną dykcją, dzięki czemu nie ma problemu ze zrozumieniem wypowiadanych przez nich kwestii, nawet gdy mówią z niemieckim akcentem.

Jak na film science fiction z lat 50. The Trollenberg Terror nie jest nudny, czy też przegadany. Zawiera wprawdzie dużo dialogów i nieco naukowych tłumaczeń, ale nie może się równać z amerykańskimi produkcjami z tego okresu, które głównie opierały się na pseudonaukowych, zawiłych wyjaśnieniach. Tutaj mamy o wiele większy nacisk położony na budowaniu napięcia oraz postaci i relacji między nimi zachodzących.

Reżyser Quentin Lawrence nie odkrywa od razu wszystkich kart. Stara się za to od początku stworzyć atmosferę tajemnicy. Nie zdradza widzom sekretu, jaki kryje się w spowitej mgłą górze. Stopniowo za to dozuje nam kolejne informacje i poszlaki, tak abyśmy sami doszli do pewnych wniosków. Wielkie ukazanie antagonistów filmu ma zaś miejsce dopiero w końcowych sekwencjach dzieła.

Wtedy też zostaje użyta odpowiednia muzyka, budząca skojarzenia z dokonaniami małżeństwa Barronów przy pracy nad Zakazaną planetą (1956). Ma ona ilustrować skradających się obcych i nadaje całości mocno złowrogiego charakteru. The Trollenberg Terror nie jest na pewną pozycją wybitną. Ma wiele niedociągnięć, a efekty niewyglądają imponująco. Mimo to jest to film zasługujący na uwagę wszystkich tych, którzy chcieliby się zaznajomić z europejskim spojrzeniem na kino spod znaku kosmicznych potworów.

Oryginalny tytuł: The Trollenberg Terror

Produkcja: Wielka Brytania, 1958

Dystrybucja w Polsce: BRAK

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *