
Jak każdy dobry horror cielesny, zerkam na Coś (1982) Carpentera, również Together Michaela Shanksa zaczyna się od psów zarażonych nieznaną bakterią (?), która w sposób iście groteskowy wpływa na ich ciała. A później jest już tylko lepiej, bo opisywany tutaj film trafia nie tylko do grona moim zdaniem najlepszych horrorów roku, ale również produkcji w ogóle. I bardzo jestem rad, że mogłem owo dzieło oglądać na wielkim ekranie!
Bo Together wzorem najlepszych filmów gatunku ostatnich lat, wpisuje się w trend nieco intymniejszego kina skupionego na konkretnym temacie z pogranicza dramatu społecznego, który jednak nie wyrzeka się swoich gatunkowych korzeni. Cieszę się, że na barze zwanym dzisiejszym kinem można spotkać i takie wyjątkowo smaczne, zostawiające ciekawy smak na języku drinki, koło których większość normików przechodzi zupełnie obojętnie.
Odpowiedzialny za scenariusz Shanks od razu zanurza nas w trudnej sytuacji dwójki swoich bohaterów, niesformalizowanej pary granej przez Alison Brie i Dave Franco. Praktycznie od początku znamy ich motywacje i kierunek, w którym zmierza ich związek. Jedyną płaszczyzną pojednania wydaje się ucieczka od zgiełku miasta i rozpoczęcie wszystkiego na nowo. Czy Tim (Franco) w ogóle chciał tu przyjechać? Czy Millie (Brie) ma dość noszenia jego ciężaru? Ostatecznie, czy ta dwójka w ogóle chce pozostać w związku? Czy się do niego nadają? Wszystko tkwi w szczegółach.
Ale psychologiczna warstwa Together choć ważna, stanowi tylko jedną z dwóch głównych składowych całego filmu. Dość szybko nasi bohaterowie trafiają na wyrwaną ze snu Lovecrafta jaskinię wypełnioną perystaltycznymi pnączami i tajemniczym bajorem. Nagła sytuacja zmusza ich do napicia się na pierwszy rzut oka krystalicznie czystej wody, co staje się przyczynkiem do… no nie jest tajemnicą, że nasza para zacznie przechodzić gruntowne zmiany swojego DNA, które dosłownie będzie dążyć do złączenia ich w jedną całość. Mniam.
Zanim zanurzymy się, heh, w psychologiczne i społeczne aspekty Together, skupmy się na mięsku, jakie oferuje. A jest to nie zupa, a cały gulasz obrzydliwości! Oczywiście, jak na dzisiejsze kino przystało, twórcy efektów specjalnych posiłkowali się mocno dobrodziejstwem animacji komputerowej, i choć ta jest wyczuwalna, szczególnie w ostatnich stadiach „połączenia”, tak spełnia swój obowiązek: odrzuca. Sceny takie, jak wyciąganie włosów z dziąseł czy stanowiąca element kampanii reklamowej sekwencja z oczami to rzeczy, które zapiszą się w naszej pamięci na długo. Może i na zawsze. Ale o to chyba w tym nurcie kina grozy chodzi?
Jednak film Shanksa straszy przede wszystkim obrazem współczesności. Współczesności, w której schyłkowy kapitalizm doprowadził do rozprężenia się więzi społecznych, skutkując nieubłaganym oddalaniem się od siebie. Fajnie Together zatem sprawdzić się może jako podwójny seans wraz z Substancją (2024), bo to dwie różne strony tej samej monety. Tam chodziło o chęć rozdzielenia się, tutaj o dosłowną i emocjonalną fuzję. Wszyscy domorośli psycholodzy mają fajne pole do snucia analiz i wyciągania konkretnych elementów naszej rzeczywistości, od seksualnej frustracji, przez ekonomiczne wykluczenie, na New Age’owej chęci odnalezienia samego siebie kończąc.
Warto również powiedzieć, że film stoi na mocnym warsztacie grających główne role aktorów. Brie i Franco dają nam zapadające w pamięć występy. Są sercem tego filmu. Obaj otwierają się przed nami, prezentując swoje typowe charaktery postaci, jakie pokazali nam już we wcześniejszych filmach. Do czasu, bo później dokonuje się wyczekiwana wolta, a ja zbierałem szczękę z podłogi. Komedia, dramat, horror, aktorsko aż wszystko tutaj skwierczy od rozgrzanego do granic talentu. To na swój sposób piękne, jak film stara się zdekonstruować społeczny konstrukt, jakim jest związek, już na etapie castingu. Jest też sympatyczny, drugoplanowy Damon Herriman, ale przecież chodzi o Brie i Franco.
Jak już pisałem, Together to nie tylko jeden z najlepszych horrorów ostatnich lat, ale także dzieło aspirujące do miana najlepszych filmów roku. A zdecydowanie do tych najciekawszych. Myślę, że fanów kina grozy, do których sam absolutnie nie należę, nie muszę przekonywać. Oni już produkcję Shanksa widzieli i w większości wychwalili. Polecę ją natomiast wszystkim tym, których żołądki nie są w stanie eksplodować podczas ekspozycji na filmowe obrzydlistwa i chcą doświadczyć czegoś naprawdę… przyjemnego? Myślę, że to idealny film na pierwszą randkę. Albo na dziesiątą rocznicę ślubu.
Oryginalny tytuł: Together
Produkcja: Australia/USA, 2025
Dystrybucja w Polsce: monolith.pl

Życiowy przegryw, który swoje kompleksy leczy wylewaniem żalu w internecie. Nie zawsze obiektywnie, ale za to szczerze.
