Chihuahua zjadła grudę koksu i jakoś przeżyła!

Pechowa chihuahua została kompletnie napompowana kokainą i przeżyała, aby opowiedzieć tę historię dzięki studium przypadku weterynaryjnego, które zauważyła agencja Ars Technica.

Według niedawnego studium przypadku opublikowanego w czasopiśmie Frontiers in Veterinary Science, malutki piesek zdołał połknąć prawie 96 miligramów kokainy. I być może trochę fentanylu jako deser. Biedactwo i tak jest już wystarczająco roztrzęsione.

Dwuletnia chihuahua została znaleziona przez właścicieli w stanie bliskim śmierci – z wystawionym językiem, szklistymi oczami i nieprzytomna. Weterynarze zauważyli niebezpiecznie wolne tętno, rozszerzone źrenice i oznaki niedotlenienia.

To było coś o wiele poważniejszego niż przeciętna psia choroba, ze wszystkimi objawami zatrucia, ale też nie to, co zwykle kryje się w słowach: „mój pies zjadł całą tabliczkę czekolady Hershey’s”.

Potężna dawka atropiny i adrenaliny ustabilizowała stan malucha na tyle, że mógł zostać przewieziony do szpitala klinicznego, gdzie badania laboratoryjne potwierdziły obecność mieszanki narkotyków w jego organizmie. To, jak chihuahua osiągnęłą poziom porównywalnym z Tonym Montaną pod koniec filmu Człowiek z blizną (1983), wciąż pozostaje zagadką.

Właściciele twierdzą, że pies miał w zwyczaju zjadać wszystko, co stanęło mu na drodze, ale dodają też, że nie mieli w domu żadnych narkotyków.

Ale historia psa, który ledwo przeżył ciąg kokainowy, jest naprawdę dziwna i interesująca z naukowego punktu widzenia. Fakt, że kokaina zazwyczaj przyspiesza, a nie zwalnia bicie serca, to coś, czego nawet weterynarze nie mogli pojąć.

Wpływ kokainy na układ sercowo-naczyniowy u psów pozostaje złożony” – twierdzą autorzy artykułu. Chociaż Ars Technica zwraca uwagę, że badania dotyczyły wpływu kokainy na układ sercowo-naczyniowy, zarówno u ludzi, jak i u zwierząt, warunki tych badań mogą być tak kontrolowane, że mogą one dawać inne wyniki niż opisy przypadków z życia wziętych, takie jak ten.

Źródło: vice.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *