Waldemar Łysiak „Asfaltowy saloon”

Pomimo tego, że nie potrafię czytać, udało mi się w życiu przeczytać kilka książek. Robię to sporadycznie, tzn. czytam książki. Raczej idę na żywioł. Czyli długo, długo nic nie czytam, a potem coś mnie bierze i czytam seriami. Jedną z książek, które przeczytałem, jest Asfaltowy saloon Waldemara Łysiaka. Co więcej, zaglądałem do niej częściej niż jeden raz.

Znaczy to, że musiała mi się szczególnie spodobać. Jest to zaiste prawdziwy ewenement wydawniczy, jako że książki zawsze kojarzyły mi się z przymusem i brakiem komfortu. Czymś odgórnie narzuconym, do czego na pewno nie będę sam z siebie wracał. Tutaj jednak mamy do czynienia z zupełnie inną sytuacją. Tak jak mówiłem, sam z siebie sięgałem po Asfaltowy saloon nieraz bądź to wyrywkowo, bądź całościowo. Czym zatem się ta pozycja tak wyróżnia, że skłoniła mnie do tak irracjonalnego zachowania?

W 1977 roku polski dziennikarz Waldemar Łysiak wraz ze swym kompanem udali się w podróż życia, można powiedzieć. Postanowili przejechać całe Stany Zjednoczone od wschodu do zachodu samochodem. Po drodze odwiedzili wszelkie słynne i warte zobaczenia miejsca na mapie tego dziwacznego kraju. Książka Asfaltowy saloon jest zapisem właśnie tej podróży od wybrzeża do wybrzeża, która pełna była wspomnień, przemyśleń i retrospekcji. Bohaterowie wyjechali z Chicago i poruszali się ruchem jednostajnym wprzód.

Przeżyli przy tym wiele przygód, które opisane zostały w książce. Już przed samym wyjazdem ktoś chciał pożyczyć od nich pieniądze bez intencji ich oddania. Następnie naprawili swój samochód przy pomocy coca-coli i ruszyli w dal, w kierunku zachodzącego Słońca. Po drodze spotkali poważnych blondynów, napaloną staruszkę, niezdrowe trunki oraz całą masę woskowych manekinów.

Wiele z ich przygód miało charakter historyczny, tzn. przeżywali poniekąd na nowo różne ważne wydarzenia z przeszłości. Mamy tu zatem sposobność zapoznania się z kulisami tak słynnych przypadków z Amerykańskiej historii, jak bitwa nad Little Bighorn, bitwa o Alamo, zabicie Billa Hickoka przez tchórzliwego faceta, czy strzelanina w O.K.Corral.

Wszystkie one zostały przedstawione przez autora w sposób bardzo opisowy, a przez to wciągający. Zwłaszcza dla osób szczególnie interesujących się dziejami północnoamerykańskiego kontynentu, jak i samego kraju, lektura książki powinna stanowić nie lada atrakcję oraz przeżycie. Niejednokrotnie czytelnik czuje, jakby sam odbywał tę fascynującą podróż szlakiem wielkich odkryć, potyczek, chwały i śmierci.

Asfaltowy saloon to pozycja, która można powiedzieć, w jakimś stopniu mnie naprostowała. Nie znaczy to, że chodziłem z fizyczną książką na głowie, żeby się prosto trzymać, lecz o postrzeganie Stanów. W sumie to mimo iż jest to w jakimś sensie hołd złożony temu krajowi wyrosły z fascynacji, to jednak jednocześnie potrafi nastawić przeciwko Ameryce. Wystarczy poczytać o wszystkich niegodziwościach, do jakich państwo to się dopuściło, by nóż sam otwierał się w kieszeni. Zaletą dzieła Łysiaka jest to, iż niczego on nie koloryzuje. Jeśli jest jakaś czarna karta w historii USA, to nie omieszkuje on o niej wspomnieć.

Dzięki temu dostajemy przekrojowe spojrzenie na ten dziwny i jakże nienaturalny twór. Szczególnie zainteresowani Asfaltowym saloonem powinni być miłośnicy Dzikiego Zachodu,ponieważ odnajdziemy tu wiele opowieści związanych z tą tematyką. Znajdzie się nawet coś dla zwolenników teorii Ericha von Dänikena, które ukazane są tu w sposób zdroworozsądkowy. Całość napisana jest łatwo przyswajalnym językiem, a autor ewidentnie ma umiejętność opowiadania w ciekawym stylu. Mimo upływu lat pozostaje interesującą lekturą, która idealnie sprawdziłaby się jako podstawa do jakiegoś scenariusza filmowego.

Wydawnictwo: nobilis.info.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *