Policja w Mt. Juliet w stanie Tennessee poinformowała, że 10-letni chłopiec „ukradł” samochód i sam wrócił do domu ze szkoły podstawowej po kłótni z mamą.
Kradzież samochodu rozpoczęła się, gdy matka chłopca wbiegła do szkoły podstawowej WA Wright, aby zostawić dokumenty. Kiedy wróciła, jej samochodu i dziecka w nim nie było. Oczywiście wezwała policję, która potraktowała sprawę jako potencjalną kradzież pojazdu z dzieckiem w środku.
Nagranie z monitoringu wyjaśniło całą sytuację: nikt nie wślizgnął się do samochodu, kiedy z niego wysiadła. Świadek zeznał, że widział, jak pojazd wycofywał, niemal zahaczając o inny samochód, przeskakując krawężnik, a następnie odjeżdżając.
Policja namierzyła samochód, który znajdował się około półtora kilometra dalej, w domu chłopca. Stał w otwartym garażu, jakby dojechał do domu magicznie, mimo że nie był samochodem autonomicznym. Funkcjonariusze znaleźli chłopca w domu, bez szwanku, spędzającego czas z ojcem… który akurat miał nakaz aresztowania za kradzież mienia i oszustwo elektroniczne. Ojciec został aresztowany po tym, jak syn doprowadził policję bezpośrednio do zbiegłego ojca.
Chłopiec powiedział śledczym, że pokłócił się z matką i uznał, że najlogiczniejszym rozwiązaniem będzie kradzież samochodu i powrót do domu. Służby ds. Młodzieży odmówiły wniesienia oskarżenia, argumentując, że 10-latek jest zdecydowanie za młody, by odpowiadać za popełnienie przestępstwa, choć najwyraźniej jest wystarczająco dorosły, by sięgać pedałów i przestrzegać przepisów ruchu drogowego na tyle dobrze, by uniknąć zatrzymania przez policję.
Nie odnotowano żadnych obrażeń ani poważniejszych zniszczeń, oprócz uszczerbku na normalności rodziny.
Źródło: vice.com

Życiowy przegryw, który swoje kompleksy leczy wylewaniem żalu w internecie. Nie zawsze obiektywnie, ale za to szczerze.
