Mutanci z kosmosu (2001)

Jedną z ciekawszych form animacji jest bez wątpienia ta skierowana do widzów dorosłych. Każdy zna tak zwane rysunkowe „bajki dla dzieci”, ponieważ każdy się w większym lub mniejszym stopniu na nich wychowywał. Przez lata animacja kojarzona była z rozrywką dla najmłodszych właśnie.

Poniekąd jest tak do dziś. W początku lat 70. jednak zaczęło się to zmieniać. Wtedy to karierę swą zaczął Ralph Bakshi, a jego debiut „Kot Fritz” otworzył zupełnie nowe drzwi dla twórców, stając się początkiem trendu animacji dla dojrzałych widzów. Po latach na scenie pojawił się inny animator o nazwisku Bill Plympton, który zaczął tworzyć własne, jakże charakterystyczne obrazy.

Plympton zasłynął głównie swoimi krótkometrażówkami, ale ma na koncie także obrazy pełnometrażowe. Jednym z nich są Mutanci z kosmosu z roku 2001. Film opowiada o pewnym astronaucie, który wysłany zostaje z ważną misją w kosmos. Pozostawia na Ziemi małą córeczkę.

Nie wie jednak, że padł ofiarą spisku. Otóż to szef misji zaplanował sabotaż, w którego efekcie astronauta miał nie powrócić na planetę, lecz zostać pozostawiony sam sobie w przestrzeni kosmicznej. Udaje mu się jednak przeżyć i po dwudziestu latach powraca na Ziemię. Jego córka jest już dorosła, a przebiegły szef nadal piastuje wysoki urząd. Astronauta ma tylko jeden cel – zemstę. A chce jej dokonać przy pomocy specjalnie i własnoręcznie wyhodowanych mutantów.

Zobacz cały film tutaj:

Mutanci z kosmosu to wprawdzie animacja, ale na pewno nie jest przeznaczona dla młodych widzów. Jej grupę docelową stanowią dorośli. Film zawiera kilka elementów, które o tym decydują. Wprawdzie jest w niej sporo prostego, sytuacyjnego humoru i slapsticku, który i młodsi zrozumieją. Także ze śledzeniem fabuły nie powinni mieć problemu. Istnieją jednak pewne sceny nieprzeznaczone dla młodych oczu.

Chodzi konkretnie o kwestie ukazania relacji damsko-męskich. Produkcja ukazuje bowiem kilkukrotnie dość sugestywne sekwencje kopulacji i to nie zawsze między dwojgiem ludzi. Seks z wielkim nosem spotkanym na obcej planecie zamieszkałej przez różne części ciała to na pewno coś, co pozostawia ślad w pamięci. Ogólnie obraz pełen jest typowych dla Plymptona cielesnych wygibasów oraz szalonych pomysłów nadających całości trudnego do podrobienia nastroju.

Tym, co jednak od pierwszego spojrzenia wyróżnia dzieło artysty, jest jakże charakterystyczny sposób animacji postaci. Kreska jest tutaj bardzo wyrazista i energiczna. Styl animacji można określić jako zamaszysty, czy wręcz momentami niechlujny. Ten pozorny bałagan jest jednak cały czas, trzymamy na wodzy. Ów swoisty kontrolowany chaos dziejący się na ekranie tworzy niepowtarzalny kalejdoskop kolorów i kształtów.

Ten narysowany bądź co bądź film ma w sobie więcej życia niż niejeden fabularny obraz. Postacie są rubaszne, przerysowane czy też zwyczajnie brzydkie, ale są jakieś. Każda ma jakąś swoją osobowość i wnosi na ekran żywiołową energię. Mutanci z kosmosu to dobra okazja do zaznajomienia się z twórczością Billa Plymptona, czyli autora, któremu nie można odmówić wyobraźni oraz odwagi, jak również talentu i warsztatu.

Oryginalny tytuł: Mutant Aliens

Produkcja: USA, 2001

Dystrybucja w Polsce: BRAK

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *