Nie oszukujemy się, najsłynniejsze kryptydy pochodzą z USA, a przynajmniej, jak się wydaje, jest ich tam najwięcej. Mają tam prawdziwy status gwiazd z Wielką Stopą na czele. Reszta świata jednak stara się przeciwstawić się temu swoistemu imperializmowi.
Wystarczy tu wspomnieć szkockiego potwora z Loch Ness, lub himalajskiego Yeti. Nie o nich jednak chciałem wspomnieć, bowiem jeden i tak pochodzi z anglosaskiego kręgu kulturowego, a drugi to taka Wielka Stopa tylko, że z Azji. Warto czasem zerknąć w inne zakątki świata, które także są pełne opowieści o zagadkowych zwierzętach.
Dokładnie to do brazylijskiej dżungli. To ona właśnie jest ponoć domem dla tajemniczego i dość strasznego stworzenia. Jego nazwa to mapinguari. Geneza opowieści o tym stworze ma swój początek w ludowych wierzeniach. I chociaż mapinguari pochodzi pierwotnie z folkloru to jego legenda sięga znacznie dalej, aż do realności. Istnieją bowiem relacje o napotkaniu stworzenia pochodzące również z naszych czasów. I chociaż mapinguari bywa nazywany „brazylijskim bigfootem” to jednak pewne szczegóły jego opisu każą przypuszczać, że mamy tu do czynienia z czymś odmiennym i o wiele bardziej zagadkowym. I to w dodatku z czymś co mogło rzeczywiście istnieć, wprawdzie w bardzo zamierzchłych czasach, ale jednak.

Co wiemy o istocie? Relacje na temat jego wyglądu pochodzą głównie od tubylców. Nie są one jednak zbyt spójne. Ponoć żywi się on ludzkim mięsem. Pożeranie zaczyna od głowy i na tym na ogół kończy, chociaż niektórzy świadkowie twierdzą, iż wiedzieli jak potwór połykał całą osobę. Jest to możliwe dzięki ogromnej paszczy rozciągającej się od nosa po brzuch. Mapinguari posiada ogromną staturę, ciemne gęste futro oraz długie, zakrzywione kończyny, zakończone haczykowatymi dłońmi.
Nie poluje nocą, jak większość drapieżników, lecz czai się w głębokim poszyciu leśnym za dnia. Swoją obecność zaznacza często poprzez przeraźliwe krzyki. Ciekawym elementem jego wyglądu są również stopy, które mają zakończone być czymś w rodzaju oślich kopyt, będąc jednocześnie odwrócone tyłem do przodu. Jednak jego najdziwniejszą cechą wyglądu zdaje się pojedyncze oko, znajdujące się na głowie, co czyniłoby z niego cyklopa.
Opisy te skłoniły znanych kryptozoologów na czele z Bernardem Heuvelmansem do stwierdzenia, że mamy tu do czynienia z jakimś rodzajem wielkiej, nieodkrytej małpy człekokształtnej. Nie są one jednak znane z jedzenia ludzi, a także parę innych cech zdaje się nie pasować do takiego rozwiązania. Dlatego też nadal prowadzono badania, aż w końcu doczekaliśmy się innej, równie intrygującej teorii. Ornitolog David C. Oren w swoim artykule z 1993 roku zasugerował, że mapinguari może być w istocie wielkim leniwcem znanym pod nazwą megaterium.

Zwierzęta ta miały żyć jeszcze kilka tysięcy lat temu, a opowieści o spotkaniach z nimi stanowią po prostu relikt epoki, będąc przykładem tak zwanej pamięci zbiorowej. A nawet po wyginięciu ludzie odnajdowali często ich kości, co tylko napędzało legendę o mitycznym stworzeniu, czającym się w zaroślach. Nie istnieją oczywiście żadne zdjęcia, czy nagrania istoty. Relacje o nim są najczęściej anegdotyczne. Można odnieść wrażenie, że dawne relacje mieszają się tutaj z nowszymi doniesieniami, a w fakty wplecione są fantastyczne mity, które mają źródło w ludzkiej wyobraźni. Tym niemniej jest to na pewnofrapujące zagadnienie. Być może opowieści o mapinguari były przekazywane z pokolenia na pokolenie przez setki lat, co jest dla mnie najbardziej fascynujące w tej całej historii.
Źródła:
1). wikipedia.org/
2). cryptidz.fandom.com/

