The Toxic Avenger (2023)

Jak każdy kinoman, który grzebał głębiej, niż tylko w tym, co serwuje mainstream, miałem swój zachwyt studiem Troma oraz ich sztandarowym, wydanym w 1984 roku Toksycznym Mścicielem. A tak naprawdę to najbardziej jarałem się jego czwartą odsłoną, która była dla mnie niczym policzek wymierzony w kipiące od politycznej poprawności produkcje głównego nurtu. Śmieszne to było i obrazoburcze, ale z czasem człowiek dojrzewa, szuka czegoś innego, niż tylko usilne dźganie dzidą we wszystkie świętości i patrzenie, kto się jeszcze oburzy.

Pierwsze doniesienia o tworzeniu się remaku tego kultowego w pewnych kręgach filmu wziąłem za dobrą kartę. W końcu już pierwsza produkcja niosła w sobie te uniwersalne, antykapitalistyczne i proekologicznie wartości, będąc równocześnie dość kąśliwą satyrą na toksyczny kult męskości. Widziałbym to dziś, zwłaszcza że żyjemy w czasach już tego schyłkowego wolnego rynku, a świat szuka realnych alternatyw wobec tak zwanego wolnego rynku. Problemy pojawiły się z czasem, gdy na światło dzienne wychodziły kolejne materiały promocyjne.

Niestety, Toksyczny Mściciel XXI wieku jest odpadem (bardzo znaczące w kontekście historii) swoich czasów. Już teraz powiem, że nie mam pojęcia, dla kogo jest to produkcja! Starzy fani będą zażenowani pójściem na łatwiznę i zastąpieniem tych fantastycznych, chałupniczych technik ukazywania krwi i przemocy na ekranie paskudnie tanimi efektami specjalnymi, nowi widzowie spuszczą na film zasłonę obojętności, bo nie ma w sobie nawet pierwiastka tego, za co swego czasu pokochałem oryginał – porzucenia wszelkich hamulców z puli kultury i dobrego smaku.

Fabuła nawiązuje do oryginału z 1984 roku, jednak to tylko mrugnięcia okiem. Tym razem wysuszony dozorca klubu fitness Melvin został zastąpiony przez Winstona Gooze’a (Peter Dinklage), pracownika skorumpowanej i zanieczyszczającej środowisko dookoła firmy farmaceutycznej BTH (Bi-Toxifetamine Hydroxylate). W tym samym czasie, gdy Gooze wypruwa sobie żyły na szmacie, aktywistka J.J. Doherty (Taylour Page) pracuje nad odkryciem okropnych rzeczy, które szykuje BTH, i wyciągnięciem ich na światło dzienne.

J.J. udaje się przemycić tajne informacje i przekazać je reporterowi śledczemu, ale jej kontakt zostaje wyeliminowany przez quasi punkowy The Killer Nutz. Są oni brutalnym gangiem i popularną grupą hardcore zarazem, będąc sowicie opłacanymi przez zarząd BTH. Te wykręty są reprezentowane przez dziwnego i zniechęcającego Fritza Garbingera (Elijah Wood). Toksyczne odpady, korporacyjne brudy, a nawet nazwa miasta, Tromaville, nadal tutaj są, co może stanowić jedyny łącznik dla starych fanów, pamiętających jeszcze wydarzenia z filmu Kaufmana.

Po drodze Gooze odkrywa, że jego praca jako woźny przysporzyła mu guzy mózgu. Jego długość życia została zredukowana do roku. Kiedy błaga o pieniądze na leczenie swojego szefa, zostaje potraktowany jak śmieć. Przygnębiony Gooze przypadkowo wpada na J.J. w zakładzie pracy, gdy akurat ta ucieka od ścigających ją Nutzów. Bandyci łapią Winstona i wrzucają go do kadzi z toksyczną mazią, która czyni z niego tytułowego Toksycznego Mściciela, nazywanego pieszczotliwie Toxie.

Punkt wyjściowy jest obiecujący, w końcu korzenie naszego superherosa sięgają ludu pracy i to właśnie w obronie proletariatu staje on w walce przeciwko złym korporacjom, chciwym badylarzom i pracujących na ich usługach zastępom zaćpanych lumpów. Tyle tylko, że film stara się być bardziej odpowiedzią na zalewające rynek produkcje superbohaterskie, kolorowe i eskapistyczne, nie zaś angażujące widza na poziomie społecznym czy nawet osobistym. Ot wszystko sprowadza się do wybuchowych scen akcji, które przez nadużycie tandetnego CGI wyglądają nie tyle archaicznie, co wręcz żenująco.

Nie mam najlepszego zdania o nowym Toksycznym Mścicielu, nawet jeśli chciałbym coś o nim dobrego napisać, to bym nie potrafił, bo przez seans brnąłem z bólem i niekrytym grymasem żenady. Współczuję jednak wszystkim tym, którzy żarliwie czekali na kolejne przygody Toxiego, bo musieli się oni srodze rozczarować tym, co dostali. Jedyny plus całej tej produkcji jest taki, że wypada ona tak bardzo nijako, że można o niej zapomnieć zaraz po seansie. Innych wartości nie stwierdzono.

Oryginalny tytuł: The Toxic Avenger

Produkcja: USA, 2023

Dystrybucja w Polsce: BRAK

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *