
Raz po raz słyszy się o jakichś rzekomo szokujących filmach. Z nagłówków internetowych artykułów krzyczą do nas tytuły „Najbardziej szokujący film w historii„, „Ludzie wychodzili z kina„, „Ludzie mdleli„, „Film zakazany” itd. W sieci jest pełno różnych list i zestawień dzieł, które miały być ponoć tak obrazoburcze, że nie dało się ich prawie oglądać.
A ja jako koneser kina obskurnego i niechcianego zawsze chętnie sprawdzam potem te tytuły, chociażby dlatego, żeby przekonać się, czy rzeczywiście są one takie straszne i okropne. I na ogół opinie te są mocno przesadzone. Nie wiem, czy to kwestia dziennikarskiego stylu nastawionego na tanią sensację, ale rzadko który z wymienionych filmów mną wzdryga, w taki sposób jak głosiła jego reklama.
Jest jednak pewien obraz, który oglądałem stosunkowo niedawno, a wzbudził mój silny dyskomfort. Dyskomfort to z resztą mało powiedziane. Po prostu zwyczajnie nie mogłem w pewnych momentach na niego patrzeć i odwracałem wzrok. Obrazem tym jest mianowicie Subconscious Cruelty.
Produkcja pochodząca z 2000 roku w reżyserii Karima Hussaina. Film ten jak się dowiedziałem później, wzbudził jakieś kontrowersje z uwagi na zawarte sceny. Chodziło bodajże o te z udziałem Jezusa. Mnie jednak owe ujęcia nie zbulwersowały tak jak inne, ukazane wcześniej. Nie będę tutaj spoilerował, ale napiszę tylko, że dotyczyły one okaleczeń.
Obraz nie posiada jakiejś określonej fabuły, czy konkretnych bohaterów. Podzielony jest na cztery segmenty. Ciężko tu opisywać co się w nich wyprawia, bo byłaby to jakaś forma spoileru. Ogólnie dotyczą one takich zagadnień, jak narodziny i śmierć. Mamy tutaj też dużo golizny, jako że film porusza tematykę ludzkiej seksualności, w tym tych jej aspektów uważanych za dewiacje lub zaburzenia.
Najbardziej chyba znaną częścią produkcji jest ostatnia, w której to mężczyzna stylizowany na Jezusa zostaje skonsumowany przez trzy demonicznie kochanki. Oprócz tego reżyser Karim Hussain, który kręcił swoje dzieło aż pięć lat, serwuje nam wiele innych nieprzyjemnych scen spod znaku sugestywnego gore.
Na ogół okazuje się, że rzekomo szokujące film są nie tyle przerażające, ile zwyczajnie obrzydliwe. Tak było np. z Salo, czyli 120 dni Sodomy (1975). Czasami znowuż ukazane sekwencje są tak nierealne, że wcale nie szokują. Tak było, chociażby w przypadku Ludzkiej stonogi (2009). Dla mnie o wiele bardziej wstrząsającym i trudnym przeżyciem są komedie romantyczne. Jeśli zaś idzie o „Subconscious Cruelty” to tutaj zadziałał po prostu efekt realistycznego i sugestywnego pokazania czegoś, co dla nikogo chyba nie jest miłe.
I chociaż sam film nie jest żadnym arcydziełem i nawet nie wiadomo dokładnie, o co w nim chodzi, to uważam, że został zrobiony na tyle dobrze i wiarygodnie, iż można powiedzieć, że twórcy osiągnęli swój cel. A było nim wzbudzenie w widzu negatywnych doznań i zmuszenie do jakiejś reakcji czy nawet refleksji. I mimo że nie zamierzam sam wracać do tego seansu, to zdecydowanie zapadł on na trwałe w mojej pamięci.
Oryginalny tytuł: Subconscious Cruelty
Produkcja: Kanada, 2000
Dystrybucja w Polsce: BRAK

