Cicha Noc, śmierci noc (2025)

Oryginalna Cicha noc, śmierci noc z 1984 roku to osobiście jeden z moich ulubionych horrorów w tematyce Świąt Bożego Narodzenia. Oczywiście zaraz za arcydziełem, jakim są Czarne Święta Boba Clarka z 1974 roku. Tamten film cenię sobie nie tylko za bycie kompetentnym, mega klimatycznym slasherem z epoki, ale również za to, że wbrew wielu podobnym, przemyca w sobie tak wiele psychologicznej głębi, która czyni jego antybohatera nie tylko ikonicznym killerem, ale również człowiekiem (potworem?) z krwi i kości.

Idąc na remake tego kultowego dzieła A.D. 2025 miałem w sobie te przysłowiowe dwa wilki. Jeden szeptał mi na ucho, że to w końcu dzieło twórcy fatalnego odświeżenia serii Droga bez powrotu z 2021 roku, a Jan Paweł drugi… Nie, nie o tym świętym dziś mowa! Drugi uspokajał mnie, mówiąc, że może z taką materią, jak Święty Mikołaj z siekierą wymierzający surową karę grzesznikom, poradzi sobie lepiej. Który doszedł do głosu?

Rohan Campbell wciela się w rolę Billy’ego Chapmana, chłopaka, który będąc dzieciakiem, na własne oczy widział, jak przebrany za Świętego Mikołaja morderca brutalnie pozbawia życia jego rodziców. Remake Nelsona pozbawia film elementu religijnego, za który tak cenię sobie oryginał, i zastępuje go nadprzyrodzonym – pragnieniem zabijania i wyczuwaniem, kto zasługuje na śmierć. Ten „dar” przekazuje Billy’emu w chwili śmierci zabójca jego rodziców, a głęboki głos mężczyzny rozbrzmiewa teraz w jego głowie, prowadząc go przez życie zarówno jako morderca, jak i dorastający chłopak.

Jak widzicie daleko temu od surowości oryginału, ale uważam, że twórca remake podjął dobrą decyzję. W końcu w czasach, gdy na ekranach kin straszy taki Terrifier 3 (2024) w czapce Mikołaja, nikogo już nie ruszy po prostu ikona Coca-Coli z morderczym obłędem w oczach. Nie zrozumcie mnie jednak źle, nowa Cicha noc obfituje w krew i brutalne zabójstwa, a fakt, że reżyser postanawia zrobić coś radykalnie innego z postacią Billy’ego i wykorzystać jego traumę w nowy sposób, czyni go na swój eksploatacyjny sposób naprawdę fascynującym!

Naprawdę podoba mi się, że film ucieka od szorstkiego, poważnego tonu oryginału na rzecz horroru dla nastolatków z obowiązkowym romansem i intrygą niczym z serialowych przygód Dextera (2006-13). Ta całkowita zmiana tonacji prawdopodobnie zrazi niektórych fanów, ale dla tych, którzy po prostu mają ochotę na krwawą, świąteczną rozrywkę, Cicha noc, śmierci noc dostarczy dokładnie tego, czego oczekują. Ja tam jestem zdania, że remake to narzędzie nadawania zupełnie nowego smaku historiom, które już ktoś kiedyś opowiedział i nawet jeśli czasami z ekranu wylewa się znamienna dla tego nurtu głupota, to zawsze będę szanował za odwagę.

Wciąż to jednak horror, który nie odcina się (siekierą heh) od swoich eksploatacyjnych korzeni. Znajdzie się tutaj oczywiście mnóstwo niezbyt subtelnych nawiązań do całej serii Cicha noc, które zadowolą fanów, w tym obowiązkowa wzmianka o dniu wywozu śmieci, a także kilka nawiązań do innych świątecznych slasherów. Jednak w ukazywaniu ekranowej przemocy film ma wyraźnie swój własny, donośny głos, który sprawi, że zaspokoi on wszystkie wyuzdane żądze oczekujących po prostu krwawej łaźni. Jedna z sekwencji, która przeradza się w bezpretensjonalną, pełną polotu rzeźnię, ma zadatki na wejście do stałego kanonu najlepszych tego typu scen we współczesnej eksploatacji!

Niezależnie od tego, czy chodzi o rozcinanie ludzi siekierą, czy o wymianę czułych słówek, Rohan Campbell triumfuje jako Billy Chapman. Pomijając samą wartość artystyczną filmu Davida Gordona Greena Halloween. Finał (2022), w którym Campbell był przez chwilę następca wielkiego Michaela Myersa, tutaj gra na podobnej nucie, stonowanej i niepokojącej. Gość potrafi zaprezentować się tak, że na jego twarzy maluje się całe spektrum emocji, tych skrajnych, i tych powiedziałbym bardziej „codziennych”. Myślę, że po jego występie w fantastycznej Małpie (2025) Osgooda Perkinsa, gość może stać się prawdziwą ikoną współczesnego kina grozy. I tego mu w sumie z całego serca życzę.

Remake Cichej nocy, śmierci nocy to naprawdę udany film, choć oczywiście jego mocno B-klasowa maniera nie pozwala mu wskoczyć na poziom wyżej, niż tylko satysfakcjonująca rozrywka. Z drugiej strony doceniam twórców, że takich ambicji chyba nawet nie mieli. A jeśli już szukać jakiegoś punktu zaczepienia ze współczesnym światem, to zawsze można odebrać go jako obraz współczesnych Stanów Zjednoczonych, pogrążonych w chaosie, pod butem Trumpa, znieczulonych na przemoc i wykluczającej jednostki z problemami samym sobie. Ale czy o to chodziło?

Oryginalny tytuł: Silent Night, Deadly Night

Produkcja: USA, 2025

Dystrybucja w Polsce: kinoswiat.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *