Found Footage: The Making of the Patterson Project (2025)

Będąc ogromnym fanem fenomenu Wielkiej Stopy i horroru z niszy potocznie zwanej mumblegore, na dzieło Maxa Tzannesa ostrzyłem sobie zęby od pierwszych zapowiedzi, które znalazłem gdzieś w czeluściach Reddit. Wiecie, najlepsze kino grozy zawsze rodziło się z dala od wielkich wytwórni, tam, gdzie kreatywność i potrzeba zabrania głosu była największa. Potem był zwiastun, który zrodził w mojej pragnienie otrzymania meta horroru z moją ulubioną kryptydą na pierwszym planie. Aż w końcu położyłem swe brudne, tłuste łapy na oczekiwanym filmie…

Jakież było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że film Tzannesa to po prostu… horror. I to taki, jakich wiele zarówno w kinach, jak i w czeluściach serwisów VOD. Jednak część wad tego filmu zrzucam po prostu na karb moich oczekiwań, bo spodziewałem się raczej inteligentnego, kąśliwego śmiania się z konwencji found footage, które jednak może nie zmusi mnie do jakichś dalece posuniętych refleksji, ale wskaże punkt godny rozważań.

Śledzimy Brennana Keela Cooka w roli Chase’a, początkującego filmowca, który jest u progu nakręcania swojej pierwszej, pełnometrażowej produkcji fabularnej. Z pomocą i wsparciem finansowym Franka, granego przez Deana Camerona, który jest właścicielem sklepu meblowego, dla którego Chase kręcił reklamy i produkował treści w mediach społecznościowych, wyrusza w głębokie lasy Zachodniego Pacyfiku, aby urzeczywistnić swoje marzenie o nakręceniu prawdziwego filmu o Wielkiej Stopie.

Od poważnych konfliktów między członkami obsady, przez nieudolność w tak elementarnych sprawach, jak znalezienie odpowiedniej lokalizacji, podążamy za paczką nieudolnych, początkujących filmowców od jednej katastrofy do drugiej. W pewnym momencie zespół odkrywa, że w leśnym domku, w którym rezydują, znajduje się ukryty pokój i zupełnie przypadkowo uwalniają paranormalną istotę, która sprawi im jeszcze więcej problemów.

Paradoksalnie, jeśli już mam coś chwalić, to pierwszą połowę filmu, w której obserwujemy pozbawioną wszelkich kompetencji próbę nakręcenia horroru found footage w sercu amerykańskiej kniei. Mumblecore’owy sznyt sprawia, że naprawdę jesteśmy w stanie polubić się z tymi postaciami, a ich nieudolność na przemian śmieszy i trochę rozczula. To również momenty, w których twórcy odnoszą się krytycznie i prześmiewczo do całej branży kina grozy, która nie ukrywajmy, potrafi karmić nas rzeczami odtwórczymi, wyzbytymi z ludzkiej kreatywności i emocji. Znów się powtórzę, że najlepsze horrory powstają tam, gdzie drzemie prawdziwa zajawka i chęć zmiany społecznych konwenansów.

Wszystko sypie się, kiedy na powierzchnie wychodzą paranormalne straszydła i inne demony. Wtedy The Making of the Patterson Project staje się po prostu nieprzyjemnie amatorskim, pozbawionym werwy i kreatywnej energii horrorem. To po prostu film grozy jakich wiele, może nietraktujący się do końca tak poważnie, jak większość, ale niepotrafiący wyjść poza to, co znamy i czego ja osobiście już mam dość. Dlatego też ta „hipsterska” werwa wytraca tempo i do końca już ogląda, a raczej patrzy się na to, z odczuwalnym znużeniem. No szkoda.

A sama Wielka Stopa? Tutaj zawiodę wszystkich entuzjastów tak zwanego squatchingu, bo ten reliktowy hominid jest tylko punktem wyjściem dla tej początkowej meta narracji, by później zejść całkowicie z planu i pozwolić „straszyć” tutaj czemuś, co wydaje się jeszcze bardziej sztampowe od ogromnego, porośniętego futrem dzikiego człowieka. W sumie jest to jakiś wyczyn, chcieć wyśmiać schematy i zabrnąć w to tak daleko, że samemu te mechanizmy zaczyna się bezmyślnie powielać. Do brzegu jednak, nic co na plakacie obiecane, nie zostaje tutaj spełnione.

Może widz, który potrzebuje takiej lekkiej komedii, która z każdą kolejną minutą stara się być coraz bardziej mroczna i gęsta, odnajdą tutaj coś dla siebie. U mnie nie zagrało to jednak zarówno jako właśnie satyra na konkretny nurt kina grozy, jak i horror właśnie. Nie mówię jednak, debiut Tzannesa ma w sobie jakiś sznyt i może jeśli trafiłby pod jakieś dobre skrzydła (widziałbym go w sidłach wczesnego A24), to wysmaży nam jeszcze coś ciekawego. Póki co byłbym jednak ostrożny z polecaniem jego The Making of the Patterson Projectto po prostu film, który za mało wnosi i boi się iść o krok dalej, żeby w ogóle przebić się w całej tej masie mu podobnych.

Oryginalny tytuł: Found Footage: The Making of the Patterson Project

Produkcja: USA, 2025

Dystrybucja w Polsce: BRAK

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *