
Ameryka nie dała światu zbyt wiele dobrego. Trzeba jednak oddać temu krajowi, że powstało tam parę dobrych filmów, jak również trochę fajnej muzyki. Mimo niechęci do USA przyznaje się bez bicia, że kilka z moich ulubionych zespołów pochodzi właśnie zza oceanu. Jednym z nich jest formacja znana jako Devo.
Zespół ów powstał w 1972 roku nie stricte, jako kapela muzyczna, lecz bardziej jako quasi artystyczny performance act, łączący teatr, sztuki audiowizualne oraz dźwięki. Pomimo trudnych początków udało im się powoli przebić do ogólnonarodowej świadomości, a piosenka Whip It stała się hitem, który wyniósł trupę na szczyty popularności. Devo zyskało sobie status grupy kultowej, a dowodem na to może być powstały w 2024 roku film dokumentalny im poświęcony.
Devo to poniekąd interes rodzinny. Jego klasyczny skład tworzyli bracia Mothersbaugh i Casale. Ważną rolę odgrywał także perkusista Alan Myers. Ich właśnie możemy usłyszeć w filmie, kiedy to wspominają dawne dzieje i kulisy powstania ekipy. Nazwa grupy Devo zapisywana także jako DEV-O jest skrótem od sformułowania de-ewolucja.
Otóż to członkowie grupy wyznawali własną filozofię, według której gatunek ludzki zaczął się cofać w rozwoju, a zatem innymi słowy, zaczął de-ewoluować. Ta bądź co bądź nieco nihilistyczna oraz mało optymistyczna wizja stoi niejako w kontraście z artystycznym wizerunkiem zespołu, który niepozbawiony jest sporej dawki humoru oraz dystansu do świata.
Oprócz wypowiedzi, zarówno tych archiwalnych, jak i współczesnych głównych bohaterów dokumentu, na film składają się także opinie innych osób powiązanych w ten lub inny sposób z muzykami. Wspomnienia te nie mają formy laurki, lecz bardziej przypominają realia epoki, relacjonując kolejne wydarzenia z historii zespołu. Ich nietypowe stroje i ogólna estradowa prezencja nie każdemu przypadały do gustu. Także piosenki, z ich dziwacznymi tekstami, były często niezrozumiałe.
Devo było postrzegane jako grupa śmieszków, podczas gdy byli to artyści z misją, którzy mieli bardzo poważne zaplecze ideologiczne oraz antysystemowe. Być może dlatego niektórzy z dziennikarzy klasyfikowali ich początkowo jako zespół punkowy. Devo to jednak nie był punk ani nowa fala, ani art rock. Devo to było po prostu Devo. Stworzyli oni swój własny rodzaj muzyki o charakterystycznym brzmieniu. Obrazu dopełniał image, bazujący na serii gimmicków nierozerwalnie związanych z amerykańską kulturą i tradycją.
Devo to jednak przede wszystkim sama muzyka. To ona stała się nośnikiem idei oraz pozwoliła wejść artystom na salony. Po sukcesie singla Whip It zaczęli nagle być zapraszani do wszelkiego rodzaju popularnych programów telewizyjnych, gdzie mogli prezentować swą twórczość na żywo. Mimo tego uznania i popularności wciąż miało się wrażenie, że nikt nie rozumie przekazu grupy, skupiając się na dziwacznych strojach, oryginalnych piosenkach i nietypowych wypowiedziach członków zespołu.
Chociaż być może niezrozumiałe Devo stało się za oceanem jedną z ikon popkultury pierwszej połowy lat 80. Obecnie mają status kapeli kultowej oraz cenionej zarówno przez publikę, jak i krytyków. Członkowie Devo są nadal aktywni, trudząc się głównie komponowaniem muzyki filmowej. Ich dziedzictwo jednak przetrwało i będzie trwać, dopóki będą żyć fani grupy z Akron.
Oryginalny tytuł: Devo
Produkcja: USA/Wielka Brytania, 2024
Dystrybucja w Polsce: netflix.com

