Myśliwska krew (1986)

Zawsze wydawało mi się, że nakręcenie filmu grozy tak mocno ulokowanego w lesie, to nie jest żaden wyczyn. W końcu wystarczy dzicz, której w Stanach Zjednoczonych jest pod dostatkiem, i ekipa nieszczęśników, którzy w tej właśnie scenerii będą zmuszeni walczyć o życie. Czy z bandą zwyrodniałych lokalsów, jakąś krwiożerczą bestią czy psychopatą w masce, to już nieważne. Liczy się tylko zalanie krwią wszystkich okolicznych drzew.

Nic jednak bardziej mylnego i nawet tak prosty schemat można skazać na porażkę. Patrzę na Ciebie The Prey z 1984 roku. Są jednak wyjątki, które czynią z tak schematycznego kina prawdziwe arcydzieła, dodając od siebie jakiś mały niuans czy po prostu prowadząc formułę wprost do perfekcji. Tutaj nie będę odkrywczy, jeśli za przykłady podam takie wspaniałości, jak Uwolnienie (1972) czy moje ukochane Rituals (1977).

Gdzie zatem na mapie nurtu nazwanego hixploitation można umieścić zapomnianą już przez wszystkich Myśliwską krew Roberta Hughes z 1986 roku? Zapewne gdzieś pośrodku, bo choć jest to kino obskurne, będące reliktem czasów świetności taśm VHS, to fani wszelkich tarć na linii mieszczuch – „redneck” powinni być zadowoleni. Hughes nie stara się tworzyć kina wiekopomnego, po prostu bierze znaną formułę i nadaje jej nieco mroczniejszy ton z pogranicza kina grozy.

Nie będę ukrywał, film zaczyna się jak jakiś na poły amatorski pornos z epoki. W rytm frywolnej muzyczki poznajemy naszego bohatera, który właśnie biorąc prysznic, uskutecznia grę wstępną ze swoją ponętną partnerką. Oczywiście zaloty nie mogą zostać w pełni skonsumowane, bo David (Samuel Bottoms) ma w głowie tylko wypad na polowanie w towarzystwie ojca (Clu Gulager) i paczki przyjaciół, Ala (Ken Swofford), Marty’ego (Joey Travolta) i Ralpha (Mayf Nutter).

Zobacz cały film poniżej:

Oczywiście lasy Arkansas, do których trafiają, zamieszkiwane są przez całą społeczność kłujących „wieśniaków”. Oczywista bójka w przydrożnym barze to tylko wstęp do konfliktu, jaki zawiąże się między tymi dwiema jakże różniącymi się grupami, a nasi przybysze z miasta dość szybko przekonają się, że nie tylko zwierzyna leży w zakresie myśliwskich zainteresowań lokalesów. No i dostajemy też bardzo fajne nakręconą sekwencję pościgu samochodowego przez leśne ostępy w rytm przaśnego country.

W przeciwieństwie do wielu innych, podobnych produkcji z tamtego okresu, Hughes robi coś, co wydaje się na swój sposób wyjątkowe. Bardzo spokojnie otwiera swój film, dając nam czas i okoliczności, by zapoznać się z naszą piątką dzielnych myśliwych. Fajnie, że obsada to w zasadzie weterani, Bruce Glover, Billy Drago, Lee De Broux, Mickey Jones i jeśli uważnie się przyjrzymy, na ekranie objawi nam się również Billy Bob Thornton. A, jest jeszcze wspomniany Joey Travolta, starszy brat Johna.

Aktorsko film stoi zatem bardzo mocno, zarówno po stronie mieszczuchów, jak i spragnionych ich krwi kłusowników. Jeśli już przy krwi jesteśmy, to zawsze ceniłem sobie Myśliwską krew za jej jednak horrorowe korzenie. Co ciekawe, scenariusz do filmu powstał na postawie zatytułowanej tak samo książki Jere Cunninghama, która z tego, co wyczytałem, jest już literaturą grozy pełną gębą. Dlatego też krwi leje się tutaj zaskakująco wiele! Większość oczywiście tryska z ran postrzałowych, ale zobaczymy tutaj też nieźle oddane oskórowanie ludzkiego truchła czy kultową już dla tych, co film widzieli, scenę z porożem jelenia. 

Do brzegu jednak, bo naprawdę mogę z czystym sercem polecić film Hughesa wszystkim tym, którzy lubują się w takich właśnie opowieściach z dreszczykiem prosto z amerykańskiej puszczy. To solidnie nakręcone dzieło, z potężną obsadą i reżyserskim warsztatem, który naprawdę nie odstaje od wielu bardziej pamiętanych dziś filmów. Produkcja ta oczywiście zawitała nad Wisłę w czasach boomu odtwarzaczy VHS, ale naprawdę żałuję, że dziś nie jest dostępna w żadnej lepszej wersji, niż właśnie zgrywana z tamtego nośnika. Myśliwska krew naprawdę zasługuje, by dotrzeć do większej ilości widzów.

Oryginalny tytuł: Hunter’s Blood

Produkcja: USA, 1986

Dystrybucja w Polsce: BRAK

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *