
Film reżyserii Romana Coppoli, tak, dokładnie od tych Coppolów, to w zasadzie dzieło historyczne. Nie chodzi o jego wartość artystyczną, ale o fakt, że to pierwszy tytuł w portfolio powszechnie cenionego i przełamującego wiele twórczych ścian studia A24. Studia, które dziś doczekało się własnej, zgromadzonej wokół siebie i oddanej społeczności, całej garści najważniejszych nagród filmowych na koncie i największe nazwiska z branży, które właśnie w tej stajni znalazły swoje miejsce.
Znając jego historyczną wagę, można przejść do tego, co interesuje nas przecież najbardziej, samego filmu. I już powiem, że nie jest on niczym szczególnie wartym uwagi. Chyba że jesteście tym odbiorcą, którego poruszają historie odkupienia, a przecież Ameryka nie zna głośniejszej rehabilitacji kariery w popkulturze, niż życiorys Charliego Sheena.
Film rozgrywa się w Los Angeles lat 50., kipiącego kolorowymi tukanami, mieczami samurajskimi i pastelowymi plakatami. Charles Swan III Jr. (Sheen) jest bogatym grafikiem, który właśnie został porzucony przez swoją dziewczynę. Nieszczęśnika w jego narcystycznej drodze ku zatraceniu wspomagają bliscy, przyjaciele Saul (Bill Murray), Kirby (Jason Schwartzman) i jego siostra Izzy (Patricia Arquette).
W sumie warto zaznaczyć, że nie jest to film produkcji A24, a jedynie objęty umową dystrybucyjną współdzieloną z FilmBuff. Młody Coppola najwyraźniej przyjaźnił się w dzieciństwie z Sheenem i jest kuzynem Schwartzmana, co trochę naprowadza nas na trop hollywoodzkiego kina koleżeńskiego, żeby nie powiedzieć „klepiących się po ramionach”. Ma oczywiście wszystkie zadatki na bycie kultowym – reżysera, konkretny kierunek estetyczny z tymi wszystkimi szalonymi wyborami montażowymi i niesamowite nazwiska w obsadzie. Jednak produkt końcowy jest o wiele mniej wartościowy, niż mogło się wydawać.
Bo film jest po prostu… nudny. Wszystko wydaje się tutaj ciągnąć w nieskończoność, dialogi trwają i trwają, nie prowadząc do żadnego interesującego wątku czy rozwiązania. Do tego widać, że film chce, abyśmy nawiązali nić sympatii z jego bohaterem, tymczasem, z całym szacunkiem dla Sheena, jest on postacią antypatyczną. Uwierzyć mamy w jego wyjątkowy talent graficzny, co też nie do końca ma sens, widząc, jak banalne jest poczucie estetyki ekranowego artysty. Na swój sposób to rozczulające, ale jednak bardziej żałosne.
Charlie Sheen jak zwykle jest całkowicie pochłonięty sobą, a jego postać wykazuje niewiele ekranowych emocji. Nawet gdy biedny tukan umiera, niewiele tutaj ludzkich odruchów ze strony milionera-playboya, którego jedynym prawdziwym zmartwieniem jest brak kogoś bliskiego obok, kogoś, kto będzie trwał, mimo że on sam ma w dupie wszystkich, poza sobą. Ze względu na sposób, w jaki zmontowany jest film, sugeruje się nam, że Swan zdradza dziewczynę z pracownicą własnej agencji. Z powodu leniwego scenariusza nigdy nie jest to bezpośrednio pokazane, w przeciwieństwie do sytuacji, gdy inna postać wprost mówi w kamerę, jakie emocje odczuwa.
Jedynym elementem filmu, który zasługuje na pochwałę, jest jego zamysł plastyczny, ale nawet to musi być chwalone w granicach rozsądku. Widać tutaj oczywiście inspirację twórczością Wesa Andersona, którego scenografie często przypominają domek dla lalek. Jednak u Coppoli estetyka mają tendencję do sprawiania wrażenia przebywania w magazynie wypełnionym kiczowatymi śmieciami „vintage”, które znalazł na Temu, jak telefon w kształcie hamburgera czy kowbojskie kapelusze wyglądające jak z tektury.
To nie jest wartościowe kino, w żadnym wypadku. Nie widzę żadnego powodu, aby tracić na niego czas, nawet jeśli jesteście fantastycznymi wyznawcami studia A24. Lepiej puścić sobie jakiś 90-minutowy podcast, w którym Charlie Sheen opowiada o swoich życiowych przygodach. Przynajmniej Wasze oczy nie będą pochłonięte analizowaniem tego całego kiczu, który zalewa ekran.
Oryginalny tytuł: A Glimpse Inside the Mind of Charles Swan III
Produkcja: USA, 2012
Dystrybucja w Polsce: BRAK

Częściej słońce, rzadziej deszcz. Entuzjasta kultury wszelkiej, bo przecież nie ma piękniejszej interakcji międzyludzkiej, jak przekazywanie sobie emocji.
