Wonder Man (2026)

Oglądając kolejne projekty telewizyjne sygnowane logiem Marvela, nie trudno było nie odczuć, że wszystko to zmierza w złym kierunku. Okej, był przebłysk w postaci skleconej na boku i całkiem udanego To zawsze Agatha (2024), ale większość albo zderzała się ze ścianą dość ostrej krytyki, albo znikała ze świadomości widza gdzieś na poziomie drugiego docinka.

Nie trzeba być jednak specem z działu kreatywnego w Disney, by wiedzieć, że uratować tę mieliznę mogło tylko zaangażowanie kreatywnych twórców i danie im absolutnie wolnej ręki, z dala od excelowych tabelek i grup fokusowych. Tak było w przypadku Star Wars i krytycznego sukcesu, jakim okazał się Andor (2022-25), tak stało się również i w przypadku opisywanego tutaj tytułu.

Wonder Man nie przypomina więc zupełnie niczego, co wcześniej serwowało nam MCU, będąc bliżej hipsterskich produkcji studia A24, niż kolorowych opowieści o superbohaterach po raz kolejny ratujących świat od jakiegoś złola prującego w niebo strumieniem energii. Nacisk kładziony jest tutaj na człowieka, który ma swoje ambicje, marzenia i problemy, a jego nadnaturalne atrybuty pasują raczej do puli tych ostatnich. Nie jest to nic nowego w popkulturze, ale w skostniałym od intelektualnej mielizny Marvelu stanowi potrzebny powiew świeżości.

Simon (Yahya Abdul-Mateen) od dziecka czuł się inny od reszty społeczeństwa. Nie ma przyjaciół, o których mógłby mówić, jego rodzina uważa go za dziwaka i nie jest w stanie utrzymać romantycznej relacji. Kiedy dowiaduje się, że szanowany reżyser kręci remake Wonder Mana, superbohaterskiej produkcji z jego dzieciństwa, stawia wszystko na zdobycie głównej roli. Na swojej wyboistej drodze znajduje sojusznika w postaci Trevora Slattery (Ben Kingsley), przebrzmiałego aktora, który wcielił się w Mandaryna, terrorystę znanego z Iron Mana 3 (2013).

Nie trudno się domyślić, że historia Simona to alegoria osoby zepchniętej na społeczny margines ze względu na swoją inność, czy to tożsamościową, seksualną czy etniczną. W sumie Disney jak mało kto ma odwagę konstatować brutalną rzeczywistość Stanów Zjednoczonych u progu gospodarczo-kulturowej katastrofy, a oglądanie, jak paramilitarne bojówki na smyczy białych, uprzywilejowanych facetów w garniturach represjonują mniejszości etniczne, ma w sobie wiele prawdziwego mroku. Ciekawych czasów nam przyszło dożyć, kiedy na ideologicznym froncie przeciwko zbrodniom kapitalizmu, przewodzi nam wielka korporacja zrodzona w bólach wolnego rynku.

Nawet jeśli jednak macie gdzieś te elementy społecznie zaangażowane, a ostrzegę Was, to bijące serce serialu, wciąż jest to fantastyczna rozrywka na poziomie czystego eskapizmu. Oglądanie pary głównych bohaterów to absolutna przyjemność! Simon choć zdeterminowany jest widocznie nieszczęśliwym, introwertycznym facetem, który postawił sobie za cel zostanie światowej sławy aktorem, jednak kolejne kłody rzucane pod nogi podważają w jego mniemaniu wrodzony talent. Trevor wchodzi w życie Simona jako ekstrawertyczny ziomek, skrzydłowy, którego bardzo potrzebował. Łatwo byłoby wyobrazić sobie go jako wyimaginowanego przyjaciela Simona, gdybyśmy wcześniej nie dowiedzieli się, że jest jak najbardziej prawdziwy.

Abdul-Mateen z gracją oddaje wewnętrzną walkę Simona. W rękach mniej doświadczonego aktora bohater ten z łatwością mógłby być zwykłym dupkiem. Jest egocentryczny i skutecznie odrzuca od siebie ludzi, choć pewien siebie, daleko mu do pełnej samodzielności w radzeniu sobie z pułapkami branży. To tylko dowodzi, że realizacyjnie Wonder Man stoi na bardzo wysokim poziomie, udowadniając tylko, że nawet Marvel nie potrzebuje już efekciarskiego promienia w niebo i dynamicznych walk w powietrzu, by angażować widza w swoje historie. Mam nadzieję, że to kierunek, który zostanie w tym uniwersum utrzymany dłużej.

Życzyłbym sobie więcej tego typu produkcji sygnowanych logiem MCU. Nie, nie boję się, że Wonder Man straci na swojej wyjątkowości, bo powiedzmy sobie szczerze, na tle seriali innych, niż te spod buta Myszki Miki, nie jest ona też niczym specjalnie innowacyjnym. To po prostu nowa jakość, bardziej autorska, bez silenia się na przypominanie nam, że jest częścią czegoś większego i oddające twórcom to, co powinno być wpisane w każdą umowę na produkcję kultury, wolność.

Oryginalny tytuł: Wonder Man

Produkcja: USA, 2026

Dystrybucja w Polsce: disneyplus.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *