W pułapce egzystencji: Malarstwo Francisa Bacona

Mimo iż cenię sobie soczystą parówkę, to jednak do moich faworytów, jeśli idzie o malarzy zaraz obok salcesonu, salami, mortadeli, boczku i kiełbasy krakowskiej należy zdecydowanie Francis zwany Baconem.

Ten urodzony w Dublinie, rodowity Anglik, zaliczany jest do jednych z najbardziej odważnych, kontrowersyjnych oraz zasłużonych artystów XX wieku. Specjalizował się w tworzeniu portretów ludzi zamkniętych w pomieszczeniach bez okien. Za modeli służyli mu głównie mężczyźni, lecz nie zawsze. Portretował na ogół osoby ze swojego otoczenia – artystów, przyjaciół, czy też kochanków. Pomimo tego zawsze odcinał się od twierdzeń, jakoby jego obrazy były przełożeniem życia osobistego jeden do jednego. Wśród innych tematów jego prac można także wymienić papieży oraz zwierzęce tusze.

Tym, co od razu rzuca się w oczy po zetknięciu się z pracami Bacona, jest wszechobecna agonia postaci na nich przedstawionych. Nie są to „niedzielne”, przyjazne dla oka obrazki. Bacona interesowała bowiem ciemna strona ludzkiej natury. Dlatego też na jego obrazach dominują szarobure lub też czarne barwy. Przestrzenie są pełne chaosu oraz niepokojącej ekspresji. Linie są proste bądź owalne, ale zawsze wiadomo, co ukazują. Bacon budował na ogół kształty przy pomocy prostych figur geometrycznych.

W centrum zaś stoją postacie w różnych konfiguracjach. Ich nierzadko nienaturalnie, poskręcane ciała i wykrzywione jakby w bólu twarze tworzą niesamowitą atmosferę. To właśnie cierpienie było jedną z inspiracji twórcy. Weny do swojej twórczości szukał właściwie wszędzie, od libacji artystycznej bohemy, po popularne wśród plebsu mordobicia. Czerpał dziką przyjemność z oglądania męskich zmagań fizycznych, trudu oraz znoju. Wizje te przelewał potem na płótno, a efekt zawsze miał jakby podtekst erotyczny. Wijące się w spazmach ludzkie ciała przypominały uczestników jakiejś orgii, w której nagrodą nie jest jednak spełnienie, a psychiczny oraz cielesny dyskomfort.

To ludzka figura właśnie dominowała przez lata w pracach Bacona. Na pewno w okresie, który przyniósł mu największą sławę. Były lata 50. gdy świat w pełni poznał się na jego charakterystycznym stylu malowania. Malarz w swojej pracy nie korzystał tylko z farb i pędzli, ale posiłkował się także często innymi przedmiotami, takimi jak różne szmaty, pył, własne kończyny, miski, naczynia itp. Dzięki temu udawało mu się uzyskać na płótnie efekt swoistej „zamaszystości”. Jego obrazy, mimo że nieco pesymistyczne, czy ponure żyły tak naprawdę emanując niespożytą energią.

Zdeformowane twarze na portretach zdają się krzyczeć „jeszcze nie umarłem”. To poniekąd wołanie o pomoc, ale też desperacki manifest zaburzonej egzystencji. Jeden z partnerów Francisa powiedział ponoć kiedyś „Nie wiem, kto chciałby mieć coś takiego w salonie”, odnosząc się do obrazów artysty. Jest w tym wiele prawdy, nie każdy bowiem amator sztuki gotowy jest, by mierzyć się z tak wyzywającymi pracami na co dzień, we własnych pieleszach. Czy dzieła Bacona są brzydkie? Nie, ale pokazują te brzydsze oblicze ludzkiego jestestwa. To, które jest często słabe, schorowane, samotne, pełne gniewu i frustracji.

Bacon tworzył swoje imperium pyłu przez wiele lat. Zaczynał od prostych motywów, inspirowanych wczesnymi pracami Pablo Picasso. Jego kariera udowadnia, że czasami trzeba być cierpliwym i czekać na swoją szansę, która przyjść może dopiero w kwiecie wieku albo i później. Z tego, co nam wiadomo, Francis nie wzdrygał się przed sławą i profitami płynącymi z międzynarodowego sukcesu, jaki osiągnął. Jego życie prywatne pozostawiało jednak wiele do życzenia. Ciągle niespokojny i poszukujący wikłał się w wiele relacji, z których większość nie miała szans się udać z uwagi na trudny charakter zaangażowanych stron.

Największym symbolem chaosu, jaki panował w głowie malarza, była jego pracownia. W studiu panował wieczny bałagan. Po meblach i podłodze walały się fragmenty przedmiotów, akcesoriów artystycznych, niedokończonych prac, zdjęć, rysunków, wycinków prasowych oraz innych materiałów. To z tego całego zamieszania powstawały właśnie najlepsze dzieła Bacona. W czasach, gdy triumfy święcił abstrakcjonizm, Bacon dał się poznać jako wybitny przedstawiciel tradycyjnego malarstwa postaci. Bez wątpienia stał się jednym z wyjątkowych autorów XX wieku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *