Wartość sentymentalna (2025)

Będąc osobą, która rzadko kiedy wychodzi poza ścisły mainstream, w swej leniwej aurze konsumując tylko to, co sam z siebie rzuci mi Netflix, trzymam się raczej z dystansem od kina festiwalowego. Nie rozumiem go, czuję, że jestem na niego intelektualnie zbyt ubogi i zazwyczaj mnie po prostu nudzi. Dlatego też kubłem zimnej wody był dla mnie seans Wartości sentymentalnej, bo choć jest to dzieło agregujące w sobie wszystko to, czego w kinie nie szukam, emocjonalnie rozłożyło mnie na łopatki.

W sumie po film Joachima Triera sam z siebie bym pewnie nie sięgnął, gdyby nie zwrócenie mi na niego uwagi przez ważną dla mnie osobę i obecność w obsadzie Elle Fanning, jednej z moich filmowych crush. Bałem się, że nie znajdę tutaj punktu zaczepienia. Jako osoba emocjonalnie i towarzysko wykluczona, nie mam zwyczajnie bagażu doświadczeń, który pomaga mi nawiązać więź z bohaterami historii, zwłaszcza takiej, w której to relacje międzyludzkie stanowią jej trzon.

Tak samo jest u mnie z pasją łamaną na pracę. Będąc człowiekiem pozbawionym hobby, zbyt wątłego mentalnie na robienie czegoś więcej, niż leżenie na kanapie, z zazdrością patrzę na ludzi, którzy uprawiają sport czy podróżują. Film Triera to w główniej mierze historia Gustava Borga, w tej roli fenomenalny Stellan Skarsgård, reżysera z wyrobionym nazwiskiem w branży, który przed laty porzucił swoją rodzinę, w tym dwie córki, aby skupić się na karierze.

Jego młodsza córka, Agnes (Inga Ibsdotter Lilleaas), jako dziecko zagrała rolę w dramacie o II Wojnie Światowej, który wyreżyserował ojciec. Wspomina, przejmująco, że był to najlepszy czas w jej życiu, nigdy wcześniej ani później ojciec nie skupił na niej tyle uwagi. Teraz Agnes i jej starsza siostra, Nora (Renate Reinsve), są dorosłe i zasadniczo nie mają kontaktu z Gustavem, który rozwiódł się z matką i z ledwością wrócił na jej pogrzeb. Okazuje się, że Nora została aktorką teatralną, cierpiąc na zespół stresów ujawniających się przed występem. Jest również singielką, posiada niesatysfakcjonujący romans z żonatym reżyserem scenicznym i prowadzi głównie samotne życie.

Widać tutaj zatem pewien siostrzany konflikt. Agnes, historyczka z bogatym życiem emocjonalnym, z mężem i uroczym synem, Erikiem (Øyvind Hesjedal Loven) przy boku, stanowi wzór dla swojej siostry, której, wedle jej samej, nie udało się w życiu. „Ty wyszłaś na ludzi, a ja jestem zjebana” – mówi w pewnym momencie Nora swojej siostrze, co tylko podkreśla budowaną w jej głowie dychotomię siostrzeństwa. Na szczęście nie jest to dramat z puli tych, które muszą wybebeszać swoich bohaterów ze wszystkich ich emocji, problemów i radości, by tylko wskrzesić w widzu pokłady empatii. Trier robi to, jak prawdziwy artysta i…

Czyni głównym bohaterem domostwo, w którym wychowywały się całe pokolenia rodziny, której zwieńczeniem jest na ten moment blondwłosy syn Agnes. Mury domu widziały wiele cierpienia, z brutalną rzeczywistością nazistowskiej opresji lat 40 XX wieku, jednak Trier nie chce zagrzebywać nas mrokiem i cierpieniem. Miejsce akcji to również przestrzeń tętniąca miłością, szczęściem i tupotem biegających po przepastnych korytarzach dzieci. Te ściany stają się oczywistą metaforą rodzinnego dziedzictwa, od którego nie można uciec i które każdy z nas przeżywa na swój sposób.

Wielkość filmu można mierzyć warsztatem aktorów, którzy w nim występują. A Wartość sentymentalna żyje niewypowiedzianymi słowami i mimiką twarzy dotykającą znacznie głębiej niż jakakolwiek linia dialogowa. Naprawdę nie potrzeba słów, by czuć dynamiczną relację, jaka przepływa między Norą, Anne i Gustavem. Aktorski popis Reinsve nadaje blasku każdej scenie, ale to, co aktorka ta pokazała w finale, rozrywa serce i zostawia w naszych sercach ślad. Nie bliznę, bo to nie kino, które cynicznie chce doprowadzić nas do łez. O występie Skarsgårda powiedziano już wiele, a mi zostaje tylko podpięcie się pod wszystkie zachwyty, ochy i achy.

Film Triera to wielki triumf kina jako nośnika ludzkich emocji, z dala od napompowanych efektami superprodukcji dla widowni o tym już najmniejszym kapitale intelektualnym i emocjonalnym. Wartość sentymentalna udowadnia, że nawet tak prosta historia, jak trudy ponownego połączenia się dzieci z nieobecnym ojcem, wciąż może wybrzmieć głośnym echem, a kino najbliższe człowieka, to wciąż najmocniej bijące serce X muzy. W idealnym świecie to właśnie takie filmy zgarniałby najważniejsze nagrody branżowe. Ale branża przecież nie lubi, jak coś wychodzi poza szablon i zmusza widza do zaangażowania.

Oryginalny tytuł: Affeksjonsverdi

Produkcja: Norwegia/Niemcy/Dania/Francja/Szwecja, 2025

Dystrybucja w Polsce: m2films.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *