Ponad 19 milionów Amerykanów fantazjuje o przemocy z użyciem broni

Nowe badanie opublikowane w JAMA Network Open dość jasno określa ilościowo dość niepokojącą i wcześniej mglistą myśl: ilu dorosłych Amerykanów poważnie myślało o zastrzeleniu kogoś?

Według naukowców z Uniwersytetu Michigan odpowiedź to około 7,3 procent populacji, czyli 19,3 miliona dorosłych Amerykanów.

Badacze z pewnością sformułowali pytanie do uczestników badania jako poważne rozważenie, a nie tylko ulotny moment wściekłości, co czyni wyniki tym bardziej niepokojącymi. Aby dodać jeszcze więcej niepokojących rzeczy, około 8,5 miliona z tych osób zgłosiło, że miało takie myśli w ciągu ostatniego roku.

Mniejsza, najgorsze jest to, że poza samą myślą, 4 miliony ludzi rozważało zakup broni z zamiarem zastrzelenia kogoś, a kolejne 1,5 miliona powiedziało, że wzięło broń palną w konkretne miejsce z zamiarem użycia jej na kimś.

Demograficznie to oczywiście mężczyźni zgłaszali takie myśli częściej niż kobiety, a młodzi dorośli częściej niż starsi. Wskaźniki były wyższe wśród Czarnoskórych respondentów na obszarach miejskich z pewnymi zmiennościami regionalnymi. Posiadanie broni nie miało znaczącego związku z tym, czy dana osoba posiadała takie myśli, podobnie jak przynależność polityczna.

Jeśli chodzi o to, kogo respondenci chcieli zastrzelić, często były to osoby z ich życia osobistego, ale nie zawsze. Tylko ponad połowa respondentów, którzy rozważali zastrzelenie kogoś, niejasno określiła tę osobę jako „wroga”. Jedna czwarta respondentów stwierdziła, że myśleli o zastrzeleniu nieznajomego. Nieliczna liczba respondentów wymieniła urzędników państwowych, członków rodziny, policję lub swoich partnerów.

W tym całym ponurym krajobrazie, jak rysuje badanie, jest światło nadziei: około jedna na pięć osób, które miały takie myśli, powiedziała o tym komuś innemu, co oznacza, że jest małe okienko, w którym ktoś może działać i zahamować działanie impulsu. Niestety, tylko niewielki procent tych, którym powiedziano, podjął te kroki.

Źródło: vice.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *