
Wątki wampiryczne dość szybko znalazły swoje miejsce w świecie kina. Ludzie bowiem lubią się bać, a wampiry to jeden z najbardziej ikonicznych straszaków. Stworzenia te przez lata należały do top 3 straszydeł, będąc tak wdzięcznie wykorzystywane przez filmowców. Wiązało się to z popularnością takich motywów, a za tą popularnością szły oczywiście pieniądze.
Nic zatem dziwnego, że studia chętnie inwestowały we wszelkiego rodzaju wampiryczne filmy grozy. Sielanka nie mogła jednak trwać wiecznie i wkrótce okazało się, że publika wykazuje oznaki znużenia i potrzebuje nowych bodźców. Twórcy zaczęli więc kombinować, w wyniku czego powstało kilka mniej tradycyjnych obrazów o wampiryzmie. Jednym z nich jest na pewno australijskie Pragnienie z 1979 roku.
Bohaterką dzieła reżysera Roda Hardy’ego jest Kate (Chantal Contouri). Młoda kobieta, która ma chłopa i wiedzie całkiem spokojne życie. Nie wie jednak o tym, że jest pod ścisłą obserwacją pewnej tajnej organizacji zwanej Brotherhood. Ludzie ci bowiem oto wybrali sobie kobietę jako przedstawicielkę starego rodu, wywodzącego się od hrabiny Bathory, która ponoć lubiła sobie czasem golnąć ludzkiej krwi. Sama bohaterka nie pochwala owych zwyczajów i w ogóle nie ma pojęcia co się wokół niej dzieje.
Zostaje umieszczona w specjalnej siedzibie sekty, po której terenie snują się ledwo żywi młodzi ludzie. Jak się okazuje, stanowią oni świeży zapas krwi dla starych dziadów, trzymających władzę w organizacji. Kate powoli zaczyna odkrywać ów mroczny sekret i próbuje kilka razy uciec. Za każdym razem jest łapana i poddawana kolejnym próbom. Po jednej z nich wydaje się, że pęka i zgadza się wziąć udział w tajnym rytuale inicjacyjnym.
Zobacz cały film poniżej:
Lubię kino australijskie, przede wszystkim to dawne np. z lat 70. Były więc spore szanse, że także Pragnienie mi się spodoba. I rzeczywiście nie mogę powiedzieć, że po jego seansie jestem niezadowolony. Film posiada charakterystyczny klimat kina z Antypodów. Jest raczej skromny, jeśli chodzi o formę, nie epatuje zbędną przemocą, czy scenami gore. Jest to bardziej horror psychologiczny, w którym bohaterka zostaje wplątana w dziwną grę pozorów. Sama nie wie, komu może ufać, ani czego jej porywacze w istocie od niej chcą.
Wydarzenia te nabierają wiarygodności dzięki doświadczonej kadrze aktorskiej na czele z Davidem Hemmingsem, czy Henry Silvą. Niebagatelną rolę gra tu również muzyka. Autorem ścieżki dźwiękowej do obrazu był Brian May, lecz nie chodzi tu o gitarzystę grupy Queen, a australijskiego kompozytora. Największą bodaj sławę zdobył on, tworząc ścieżki do dwóch pierwszych filmów z serii Mad Max. Podobne motywy można usłyszeć także podczas seansu Pragnienia, co należy uznać tylko za atut.
Pragnienie jest zatem zdecydowanie porządną produkcją, której trudno zarzucić jakieś większe wady czy zgrzyty. Co więcej, wprowadza do świata kinowego wampiryzmu pewne innowacje. Jedną z nich jest farma młodych ludzi przeznaczonych na pokarm dla liderów. Ludzie ci zdają się pogodzeni ze swym losem. Być może są aż tak zindoktrynowani, że nie widzą innej opcji.
Same wampiry nie są właściwie wampirami, a samozwańcami. Nie mają oni nawet własnych zębów, tylko muszą zakładać sobie odpowiednie nakładki. Nie są też zbyt charyzmatyczni. Ich placówka przypomina bardziej jakąś domorosłą sektę, a nie pełnoprawny kult. Mimo to Pragnienie to na pewno intrygująca pozycja na mapie kina wampirycznego, którą możną polecić miłośnikom nowych inspiracji w tym gatunku.
Oryginalny tytuł: Thirst
Produkcja: Australia, 1979
Dystrybucja w Polsce: BRAK

