
Każdego roku na przełomie marca i kwietnia ma miejsce osobliwy zwyczaj zwany świętami wielkanocnymi. Jest to okazja dobra jak każda inna do nakręcenia tematycznego horroru. Istnieją nawet w necie specjalne listy, które szeregują tego typu produkcję. Przeglądając je można dość do wniosku, że większość wielkanocnych filmów grozy ma postać slashera i ogranicza się do ukazania jak jakiś maniak w stroju królika, morduje ludzi.
Także tytuły owych obrazów są podobne. Jest to, trzeba przyznać, mało inspirujące. Dlatego też szukając jakiejś pozycji na okazję Wielkanocy, sięgnąłem po niepozorną rzecz. A jest nią austriacki film o jakże neutralnym tytule Rodzinna kolacja z 2022 roku w reżyserii Petera Hengla.
Simi (Nina Katlein) jest młodą dziewczyną cierpiącą na nadwagę. Taka sytuacja jej nie pasuje i chce coś zmienić. Tuż przed Wielkanocą odwiedza swoją ciotkę Claudię (Pia Hierzegger), która mieszka z synem oraz partnerem na wsi. Kobieta jest poczytną autorką książek kucharskich oraz znaną dietetyczką. Simi ma zatem cichą nadzieję, że ciocia pomoże jej w walce z kilogramami. Nie prosi jednak od razu jawnie o pomoc.
Claudia sama domyśla się, o co chodzi i po początkowej odmowie, godzi się pomóc dziewczynie. Pierwszym krokiem jest ścisły post. Mieszkańcy domu zgodnie z tradycją, nic nie jedzą w tygodniu poprzedzającym Wielkanoc. Simi burczy w brzuchu, ale stara się trzymać fason. Wkrótce bohaterka dochodzi do wniosku, że za idyllicznym obrazem rodziny kryć się może coś mrocznego.
Film reżysera Hengla to kino spokojne i wyważone. Jest to kameralny horror, który dopiero w końcówce się nieco rozkręca. Przez większość czasu trwania seansu obserwujemy powolny rozwój sytuacji, która staje się coraz dziwniejsza. Gdy dochodzi do punktu kulminacyjnego, czyli tytułowej kolacji, wszystko wydaje się jednak być w jak najlepszym porządku.
Potem dopiero następuje decydujący twist. Jest on może dla niektórych szokujący, ale szczerze to oglądając film, spodziewałem się, do czego wszystko zmierza. Mimo to można pochwalić twórców za stworzenie atmosfery dziwność i sporej niezręczności, która wprowadza na ekran jakiś rodzaj niepokoju.
Rodzinna kolacja to obraz, którego lepiej nie oglądać na głodnego. Jest to bowiem film, w którym jedzenie i przygotowywanie go zajmuje znaczące miejsce. Zawiera sugestywne sceny gotowania, smażenia, różnego rodzaju pichcenia oraz konsumpcji. Można powiedzieć, że dzieło reżysera Hengla opowiada o rytuale wspólnego posiłku. Nawet ciotka Claudia wspomina w jednej ze scen, że kolacja to bardzo osobista sprawa i nie powinien w nią ingerować nikt spoza kręgu rodzinnego.
Posiłek to świętość przygotowywana z religijnym wręcz pietyzmem, a im dłużej się na niego czeka, tym większa radość ze wspólnego spożywania. Jest to wręcz dzika radość z jedzenia świeżego mięsa, które jeszcze niedawno żyło i chodziło. Film na pewno nie jest skierowany do wegetarian, zawierając scenę oprawiania zająca. Produkcja utrzymana jest w ciemnych, ponurych barwach i stanowi interesującą alternatywę dla wielkanocnego mordobicia siekierą.
Oryginalny tytuł: Family Dinner
Produkcja: Austria, 2022
Dystrybucja w Polsce: cda.pl

