Christy (2025)

Boks kobiet to specyficzna dyscyplina. Nie każdy przywykł do widoku okładających się pań. Pamiętam, jak kiedyś pewien znany dziennikarz sportowy określił jedną z walk jako „mordobicie jakiejś panny”. Obecnie nie jest to już aż tak dziwnie i stało się częścią naszej rzeczywistości. Nie zawsze jednak tak było, a początki były trudne. Jedną z niezaprzeczalnych pionierek damskiego boksu była niejaka Christy Martin.

Ta amerykańska sportsmenka zaczynała karierę jeszcze w latach 80., by w kolejnej dekadzie stać się prawdziwą gwiazdą. Do nas jej sława być może nie dotarła, ale w USA była na samym szczycie. Nic zatem dziwnego, że jej burzliwe losy postanowiono przenieść na ekran. Dokonał tego David Michod, a efektem jego starań stał się film Christy z 2025 roku.

Christine (Sydney Sweeney) urodziła się w 1968 roku w Wirginii Zachodniej. Od dziecka przejawiała talent do sportu. Dobrze grała w koszykówkę oraz potrafiła prać po pysku inne niewiasty i nie tylko. Była też od młodego wieku lesbijką, co nie trafiało na podatny grunt, jeśli idzie o reakcje jej otoczenia. Głównie matka tępiła zapędy córki i utrudniała jej życie. Christy wzięła pewnego razu udział w amatorskim turnieju pięściarskim, gdzie zwróciła uwagę paru osób z branży.

Zaproponowali oni jej pójście o szczebel wyżej i rozpoczęcie treningów pod okiem doświadczonego dewianta, łysiejącego Jamesa (Ben Foster). Trener początkowo nie patrzył łaskawym okiem na młodą zawodniczkę, do czasu, gdy nie znokautowała podczas sparingu mężczyzny. Podjął się jej trenowania, a ich stosunki zaczęły być coraz bardziej zażyłe. Wkrótce nadeszła dla Christy wielka szansa zaistnienia na największej scenie.

Powiedzmy sobie szczerze, film Michoda prochu nie wymyśla. Jest to raczej typowy biopic ze sportem w tle, który zawiera wszystko to, co tego typu produkcje zawierać powinny. Mamy więc tutaj bohaterkę, która posiada talent do mordobicia, ale także kilka przeciwności. Los rzuca jej kłody pod nogi głównie w postaci konserwatywnej matki. Nie akceptuje ona orientacji córki oraz tego, że spotyka się z inną dziewczyną.

Co ciekawe nawet późniejsze dramatyczne wydarzenia nie przemawiają rodzicielce do rozsądku. Z innych trudności stających na drodze bohaterki, wymienić przede wszystkim trzeba przemocowego męża. To on jest głównym antagonistą dzieła, mimo że początkowo zdaje się pomocny. Christy zatem mierzy się w wieloma przeciwnościami, ale ostatecznie udaje się jej je pokonać w równie efektowny sposób, jak rywalki na ringu.

Czy więc film posiada jakieś jasne strony? Uważam, że tak. Na pewno na docenienie zasługują same sceny walk. Są one nakręcone w sposób fachowy oraz mocno wiarygodny. Nie ma tu machania rękami, a silne ciosy, których wagę czuć na ekranie. Nie przesadzono także ze slow motion. Odgrywająca główną rolę Sweeney wypada autentycznie w roli sportowca.

Podczas oglądania scen walk nie ma się poczucia fuszerki. Również aktorsko produkcja prezentuje więcej niż przyzwoity poziom. Przede wszystkim jednak twórcy sprawili, że wierzy się w tę historię, która potrafi zaangażować. Najmocniejszy moment obrazu jest zaś pokazany w sposób naprawdę przejmujący. Jest to na pewno ciekawa pozycja głównie dla miłośników sportowych biografii nakręconych według sprawdzonego wzoru.

Oryginalny tytuł: Christy

Produkcja: USA, 2025

Dystrybucja w Polsce: primevideo.com

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *