W Tolimie w Kolumbii pająk wielkości paznokcia od lat żyje na ścianach budynków, zjada owady przenoszące choroby i zajmuje się swoimi sprawami. Naukowcy uporządkowali ostatnio jego status i nazwali go Pikelinia floydmuraria.
Tak, na cześć Pink Floyd.
Człon „Floyd” honoruje zespół, podczas gdy „muraria” pochodzi od łacińskiego słowa oznaczającego ścianę – ukłon w stronie zarówno siedliska pająka, jak i album The Wall z 1979 roku. Badacze zatytułowali nawet swój artykuł, opublikowany w Zoosystematics and Evolution, Another Web in the Wall.

P. floydmuraria mierzy od 3 do 4 milimetrów długości, co czyni go mniej więcej wielkości nasiona sezamu. Zaobserwowano, że łapie ofiary do sześciu razy większe od jego wielkości ciała. Jego dieta jest pełna mrówek i chrząszczy, w tym komarów i much domowych – dokładnie tych owadów, które sprawiają, że życie w mieście nie jest tak przyjemne, jak powinno.
Mają też dobrą strategię. Pająki budują swoje sieci w pobliżu sztucznych źródeł światła, wykorzystując tendencję latających owadów do gromadzenia się wokół nich, zasadniczo zamieniając latarnie uliczne w system dostarczania pożywienia. Naukowcy odnotowali gęstość od 20 do 30 osobników na metr kwadratowy na niektórych obszarach. Większość ludzi przechodzi obok nich obojętnie.
P. Floydmuraria ma imię i dziedzictwo, do którego większość pająków nigdy się nie zbliży.
Źródło: vice.com

Częściej słońce, rzadziej deszcz. Entuzjasta kultury wszelkiej, bo przecież nie ma piękniejszej interakcji międzyludzkiej, jak przekazywanie sobie emocji.
