Mumia: Film Lee Cronina (2026)

Mumię Lee Cronina byłem spokojny, w końcu to gość, który dał nam świetne Martwe zło: Przebudzenie (2023) i zaskakująco dobrego Impostora (2019). Nawet już jego debiutancki, krótki metraż z 2013 roku był kawałkiem solidnego kina grozy! I jego inkarnacja Mumii może być nazwana „kolejnym filmem Cronina„, ale czy to źle świadczy o twórcy, że ma swój styl i interesują go konkretne tematy?

W sumie to filmowi bliżej jest właśnie do kolejnej odsłony serii Martwe zło niż klasyki studia Universal czy Hammer. O tym badziewiu z Brendanem Fraserem nawet nie wspomnę, bo to film, który już w okolicy premiery mnie niezwykle żenował, a przecież byłem dzieciakiem, docelowym jego konsumentem. Tak oto otrzymaliśmy horror kompletny, przerażający, obrzydzający, ale i pełen czarnego humoru oraz podskórnego komentarza społecznego. Wszystkie elementarne cechy gatunku odhaczone.

Młoda córka korespondenta telewizyjnego znika bez śladu w zasypanych burzą piaskową, ciasnych ulicach Kairu. Osiem lat później rozbita rodzina z niedowierzaniem przyjmuje informację, że zaginiona dziewczynka w końcu się znalazła. Jednak to, co na pierwszy rzut oka powinno być celebracją szczęścia, szybko zamienia się w prawdziwy koszmar. Katie, bo takie imię nosi zaginiona, wróciła, ale nie jest do końca… człowiekiem.

Fabuła filmu w zasadzie podzielona jest na dwie równoległe linie. Pierwsza, główna, to opowieść o rodzinie przepracowującej traumę związana z zaginięciem dziewczynki. Druga, będąca niejako supportem dla tej pierwszej, skupiona jest wokół kobiety w strukturach kairskiej policji, która na miejscu stara się rozwikłać zagadkę kto i po co porwał przed laty Katie. Obie ścieżki w końcu zbiegną się w finale.

Można czepiać się fabuły. Że pełna wszystkich tropów wyciągniętych z klasyki kina o opętanych dzieciach, że mało odkrywcza i przeciągnięta do ponad dwóch godzin czasu ekranowego. Tyle tylko, że Lee Cronin lepi to wszystko ze sobą z taką finezją i stylem, że trudno mu zarzucać odtwórczość. To po prostu horror, który wie, na jakich nutach zagrać, by wprowadzić nas w różne stany emocjonalne – od napięcia, przez obrzydzenia po nieco zwyrodniały uśmiech na twarzy. Scena, w której nasza przypominająca Golluma dziewczyna psuje stypę po babci, to prawdziwe złoto i dosłownie kupa zabawy dla wszystkich tych, którzy do kina grozy podchodzą z lekkim przymrużeniem oka.

Jednak prócz rozrywki reżyser nie zapomina nadać wszystkiemu odpowiedniej głębi, która podnosi tylko wartość całości. Jak poprzednio, Cronin skupiony jest na rodzinie jako podstawowej komórce społecznej, czyniąc elementy horroru tymi, które wpływają na jej rozpad. Tutaj dosłownie używa demona, który czerpie przyjemność z rozbijania rodzin! Fajnie się patrzy, jak przez cały film podkreśla konserwatywne role płciowe. Ona jest empatyczna (praca jako pielęgniarka), przejawia matczyne troski i postępuje instynktownie. On jest uosobienie racjonalizmu (reporter telewizyjny), chłodnego myślenia i metodycznego działania. Jednak bombastyczny finał ma swoją emocjonalną woltę, która wywraca ten porządek do góry nogami. Ale o tym już przekonać się musicie sami.

Jeśli miałbym się czegoś czepiać, to zdecydowanie tej drugiej linii narracyjnej. Grana przez przepiękną May Calamawy detektyw Zaki to bardzo ciekawe przełamanie płciowego stereotypu, w którym kobiety nie mogą być twardymi glinami starającymi się konkretnymi narzędziami rozwiązać paranormalną sprawę. Szkoda, bo wątek kobiety partycypującej w strukturach zdominowanych przez mężczyzn, zwłaszcza w kulturze arabskiej, byłby mega ciekawy, gdyby tylko pociągnąć go dalej i ukazać go na szerszym społecznie tle.

Ciężko jednak mi szukać dalej i czepiać się na siłę, bo ja się w filmie Cronina zakochałem. Być może nie jest to film, który będzie można rozkładać na czynniki pierwsze, analizować i doszukiwać się w nim kolejnych den, ale też chyba po to powstaje kino gatunkowe, by dostarczać konkretnych emocji, nie zaś stanowić intelektualną rozgrzewkę dla naszego mózgu. I na tym poletku Mumia A.D. 2026 wypada fenomenalnie, łącząc w sobie wszystkie cechy współczesnego horroru i uszlachetniając je autorską wizją. Powiew świeżości, nawet jeśli wzburzony znanymi ruchami.

Oryginalny tytuł: The Mummy

Produkcja: Irlandia/USA, 2026

Dystrybucja w Polsce: warnerbros.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *