
„Byt kształtuje świadomość” – powiedział jeden z najważniejszych filozofów XIX wieku, Karol Marks. A w późnokapitalistycznej rzeczywistości, w której termin „własność prywatna” wzniósł się wręcz do miana religijnego fetyszu, człowiek cofnął się ewolucyjnie do etapu małp walczących o swój kawałek zawalonej starymi kośćmi przestrzeni. Jesteśmy jednak istotami społecznymi i szczerze wierzę, że wspólnotowe podejście do dóbr materialnych jest lekarstwem na wszystkie lokalne i globalne napięcia.
Podobne refleksje mają twórcy Sąsiadów, dokumentalnego serialu od HBO i cenionego studia A24, nakręconego pod producencką opieką Josha Safdiego i Ronalda Bronsteina. I zwłaszcza dzisiaj, w czasach, w których mocarstwa toczą krwawe, bezlitosne wojny o zasoby, potrzebujemy narracji dającej nadzieję, że od zła wyzwoli nas tylko powszechne uznanie kapitału jako dobra kolektywnego.
Jak sam tytuł wskazuje, Sąsiedzi uwypuklają wszystkie patologie przypisane posiadaczom ziemskim na lokalną skalę. Na przestrzeni sześciu epizodów obserwujemy jedenaście konfliktów sąsiedzkich o różnorakim podłożu. Od postawienia bramy na drodze dojazdowej, przez konkurowanie ze sobą na halloweenowe dekoracje, na urządzeniu sobie regularnej farmy z inwentarzem pośrodku typowego, amerykańskiego przedmieścia kończąc.
Oglądanie serialu daje poczucie wertowania poświęconemu amerykańskiemu przedmieściu wątku na Reddit, w którym anonimowi użytkownicy dzielą się swoimi najbardziej kuriozalnymi historiami z życia. Tyle tylko, że tutaj nie ma anonimowości, bohaterów poznajemy nie tylko z twarzy, ale również wchodzimy w ich życia, mieszkania, relacje i prywatę. Nie wiem, na ile jest to podkręcone przez twórców serialu, ale osobistości występujące przed kamerą są na tyle barwne, że czasami miałem trudności w identyfikowaniu ich jako prawdziwe, żyjące gdzieś tam za oceanem osoby.
W sumie mam za sobą dwa sezony netflixowego Króla tygrysów (2020-21), a jeśli miałbym szukać czegoś zbliżonego do Sąsiadów, to postawiłbym właśnie na tamtą produkcję. Choć absurd i cała ta „dziwność”, którą emanują bohaterowie poszczególnych historii, mają w sobie coś z genialnych, konfundujących arcydzieł Nathana Fieldera. Byłem nawet zaskoczony, że nie widnieje on w żadnej linijce napisów końcowych. Jednak w tym całym surrealizmie i błahości, wyłania się coś o wiele większego i ważniejszego, niż może wydawać się to na pierwszy rzut oka.
Umyślnie czy nie, serial funkcjonuje jako portret kraju, w którym codzienne życie staje się coraz bardziej niestabilne i performatywne. Jasne, spory sąsiedzkie zdarzają się wszędzie – każdy, kto mieszkał w bloku, bliźniaku czy domu prywatnym z sąsiadem za płotem o tym wie – ale tutaj eskalują one w coś, o czym często czytamy na paskach stacji newsowych. To w końcu Ameryka, kraj, w którym karabin szturmowy można kupić w supermarkecie razem z mlekiem i płatkami śniadaniowymi. Tutaj na szczęście do takich tragedii nie dochodzi, jednak batalie sądowe, rękoczyny, ostracyzm czy obwinianie się o bycie w rządzącej światem sekcie są na porządku dziennym.
Aby udowodnić, że mają rację, poszczególne strony konfliktu dokumentują siebie i swoich sąsiadów, umieszczając finalnie nagrania w Internecie. W zasadzie każdy z odcinków zawiera w sobie właśnie taki domowy materiał filmowy, co nadaje całości posmak oglądania jakiejś zwariowanej kompilacji filmików na YouTube, które mogły powstać jedynie w kapitalistycznym piekle, jakim są Stany Zjednoczone. W erze cyfrowej, w której ludzie proszą nieznajomych o porady życiowe w mediach społecznościowych, oglądanie sąsiedzkich sporów nie wydaje się niczym dziwnym.
W całym tym szaleństwie mamy jeszcze wybitny montaż, który naprawdę nadaje Sąsiadom jakiś taki artystyczny, awangardowy sznyt oraz pewien kwaśny posmak, podkręcający tylko surrealizm przedstawionych sytuacji. Nie ma co ukrywać, A24 po raz kolejny pokazało, że zna się nie tylko na robieniu kina, ale kiedy wchodzi w sektor telewizji, daje nam doświadczenie, którego próżno szukać gdzieś indziej. Dla mnie zdecydowanie serial roku!
Oryginalny tytuł: Neighbors
Produkcja: USA, 2026
Dystrybucja w Polsce: hbomax.com

Częściej słońce, rzadziej deszcz. Entuzjasta kultury wszelkiej, bo przecież nie ma piękniejszej interakcji międzyludzkiej, jak przekazywanie sobie emocji.
