
Lata 90. nie kojarzą się może aż tak bardzo z horrorem jak dwie wcześniejsze dekady, ale jest to czas nieco zapomniany jeśli chodzi o ten gatunek. Całkiem jednak niesłusznie, ponieważ również wtedy powstało wiele ciekawych produkcji. Popadły jednak one w jakiś rodzaj zapomnienia. Warto czasem zatem sobie odświeżyć tę, czy inną pozycję.
Filmem, który na pewno na to zasługuje jest pochodzący z 1991 roku Wskrzeszony. Obraz, który wyszedł spod ręki Dana O’Bannona oferuje bowiem całkiem sporo atrakcji i może śmiało konkurować ze współczesnymi horrorami o gust widowni, mimo upływu już bez mała trzydziestu lat.
Film stanowi luźną adaptację opowiadania H.P. Lovecrafta „The Case of Charles Dexter Ward”. Opowiada o pewnym prywatnym detektywie Johnie March’u (John Terry), do którego zgłasza się Claire Ward (Jane Sibbett).
Kobieta zleca mężczyźnie przeprowadzenie śledztwa w sprawie jej męża, naukowca Charlesa Dextera Warda (Chris Sarandon), który dziwnie się zachowuje i wyprowadził się z domu, by zamieszkać w jakiejś ruderze poza miastem. Dochodzenie odsłania dalsze tajemnice z życia Charlesa powiązane z mroczną przeszłością jego przodków.
Odpowiedzialny na powstanie filmu jest Dan O’Bannon, czyli autor scenariusza do „Obcego”, jak również kilku innych kultowych produkcji. Wskrzeszony był jednym z dwóch dzieł jakie osobiście reżyserował. I trzeba przyznać, że efekt wypadł całkiem okazale. Udało się stworzyć na ekranie odpowiednią atmosferę grozy.
Obraz ma zdecydowanie poważny wydźwięk. Dominują w nim ponure barwy, a całość rozgrywa się w okolicznościach przyrody, przywodzących na myśl jesienną słotę. Zabiegi te potęgują tylko ogólny nastrój niepewności oraz tajemnicy jaka towarzyszy bohaterom. Autorzy umiejętnie stopniują napięcie, a początkowo fabuła przypomina bardziej historię detektywistyczną, niż horror.
Tym za co można wyróżnić produkcję jest na pewno klimat. Z ekranu emanuje jakiś rodzaj mroku, czy nawet beznadziei. Film jest utrzymany w ciemnych tonacjach, ale nie do tego stopnia, by nic nie było widać, jak to czasem bywa. Tutaj, nawet w scenach rozgrywających się w podziemiu, wiadomo co się dzieje i mają one znamiona wszechogarniającego napięcia oraz strachu. Inną zaletą Wskrzeszonego są efekty specjalne.
Mamy z nimi głównie do czynienia właśnie w ujęciach, rozgrywających się w ciemnościach. Czające się tam maszkary są naprawdę straszne, a ich praktyczne wykonanie stoi na przyzwoitym poziomie. Wyczuwalny jest także lovecraftowski nastrój bezradności wobec wszechmocnej, złowrogiej i nieznanej siły. Obraz można zatem spokojnie umieścić na dowolnej liście mniej znanych, ale wartych uwagi horrorów dekady.
Oryginalny tytuł: The Resurrected
Produkcja: Kanada, 1991
Dystrybucja w Polsce: BRAK

